MOTYWACJA I ROZWÓJ

Zasada jednego procenta, czyli o tym co wyniosłam z lektury książki „Siła małych celów” Toma O’Neila.

Już na początku posta zaznaczę Wam, że lubię takie książki. Nie zawsze są one bardzo dobre, różnie z tym bywa, ale zwykle, pomimo istniejących wad pozwalają mi na swoją sytuację czy problem spojrzeć z nowej perspektywy a to zawsze w cenie. Tak właśnie jest z książką „Siła małych celów”. Nie należy ona do pozycji wybitnie odkrywczych czy rewolucyjnych, raczej zbiera ‚w kupę’ i powtarza rzeczy, które większość z nas zna z innych źródeł, ale jednak systematyzuje nam tą wiedzę i tym samym skłania do myślenia. Poza tym mamy Nowy Rok i wielu z nas skusi lub już skusiło się na robienie noworocznych postanowień czy wyznaczanie celów, które zechce w tym roku zrealizować. Na taki czas ta lektura jest jak znalazł. A oto co wyciągnęłam z niej dla siebie i dla Was ja.

Tak naprawdę książka „Siła małych celów” opiera się na jednym założeniu, a mianowicie na zasadzie jednego procenta, którą autor mocno promuje i proponuje.

„Zasada jednego procenta skupia się na transformacji życia na lepsze i bardziej owocne. Cała filozofia jest tu bardzo prosta. Otóż realizując wiele drobnych celów w krótkim lub dłuższym czasie, można szybko podwyższyć poziom swoich osiągnięć, a zaraz potem – oczekiwań względem przyszłości.”[s.6-7]

Innymi słowy kochani, miast obiecywać sobie i innym, że od teraz całkowicie zmieniamy dietę i do Wielkanocy schudniemy 5 kg, lepiej postanowić sobie, że od teraz rezygnujemy z picia napojów gazowanych. Jest to postanowienie, którego realizacja przyjdzie nam stosunkowo łatwo, jestem tego pewna i nie zajmie nam zbyt długiego okresu czasu. Natomiast fakt, że będziemy je w stanie z sukcesem i szybko zrealizować stanie się bardzo dobrym przyczynkiem i motywatorem do tego, by podejmować kolejne, małe kroki i cele, które koniec końców sprawią, że osiągniemy to o czym marzyliśmy od początku. Fajnie pasuje do tej sytuacji określenie „(…) „efekt motyla”, które oznacza, że małe zmiany w środowisku (takie jak trzepot skrzydeł motyla) mogą przynieść niespodziewanie duże skutki (tornado w Teksasie).”[s.8-9] Taki drobny cel, który sobie wyznaczymy ” (…) to zwykle (chociaż nie zawsze) określona decyzja, a zaraz za nią konsekwentne postępowanie, które powinno skutkować natychmiastową poprawą naszej lub cudzej sytuacji życiowej.”[s.11]

Gdzie leży siła tych drobnych celów, które zaledwie o 1% poprawiają w danym momencie nasze życie? Zdaniem autora książki w tym, że:

  • są osiągalne! „Kiedy ludzie wyznaczają sobie zbyt duże zadania, a dzieje się tak bardzo często, nie są w stanie im sprostać i ogarnia ich zniechęcenie”.”[s.12]
  • nadają sens naszym staraniom i skupiają uwagę! Jak? „Kiedy nasz pierwszy mały cel zostanie osiągnięty, poczujemy się z tym dobrze i od tej chwili realizacja małych celów stanie się naszym wzorem postępowania, a z czasem też – sposobem na życie. Ten stan wzbudzi nasze zainteresowanie oraz wyzwoli energię do podejmowania coraz bardziej wymagających wyzwań. W dalszej kolejności nastąpi wzrost poczucia własnej wartości, a w konsekwencji – podniesie się poziom zadowolenia z życia rodzinnego, zawodowego i duchowego.”[s.13]
  • wyzwalają energię! „Realizacja małych celów wyzwala energię oraz daje odwagę, by wyobrazić sobie przyszłość w kategoriach krótko-, średnio- i długoterminowych osiągnięć.”[s.14]

Wielką satysfakcję przyniosło mi czytanie tej książki i teraz przynosi mi pisanie tego posta a to dlatego, że zanim trafiłam na „Siłę małych celów” sama dla siebie (metodą prób i błędów) odkryłam tą zasadę i nawet wprowadziłam ją w życie? Wiecie jakim sposobem zostałam wegetarianką? Jak wprowadzałam do życia minimalizm? Właśnie tak! Wiedziałam, że potrzebuję zmian, wiedziałam jakie są moje cele i wiedziałam też, że nie chcę ich zrealizować na zasadzie „wszystko albo nic”, „teraz albo nigdy”. Moja przygoda z wegetarianizmem zaczęła się od tego, że powoli zaczęłam jeść coraz mniej mięsa, był czas, że pozwalałam sobie na nie tylko w weekendy. Kiedy zauważyłam, że realizacja tego zamierzenia przychodzi mi łatwo i bezboleśnie wprowadzałam następne zmiany! To samo tyczy się minimalizmu? Zaczęłam od szafy, obiecałam sobie, że to tam chcę mieć porządek, że jest to dla mnie ważne i że moim celem jest to by wiedzieć co w niej mam, by tego używać i by się z tego cieszyć. To, że byłam w stanie ten cel zrealizować i czerpać z niego satysfakcję pociągnęło za sobą następne kroki i teraz minimalizm jest w jakimś stopniu „królem mojego życia”. Właśnie dlatego tak bardzo przemawia do mnie „zasada jednego procenta”, dlatego, że widzę po sobie, że ona działa. Od dłuższego czasu nie wprowadzam w swoim życiu zmian w sposób spektakularny, tym bardziej nie zmieniam siebie w ten sposób a raczej staram się to robić świadomie i właśnie stosując taką a nie inną zasadę 🙂 Fajna sprawa, dzięki której darowane są nam frustracja i niezadowolenie spowodowane tym, że jednak nie dajemy rady, że za dużo wzięliśmy sobie na barki, że chcieliśmy zbyt wiele w zbyt krótkim czasie.

Co Wy o tym myślicie?

W tekście wykorzystałam cytaty z książki T. O’Neil, „Siła małych celów’, Wydawnictwo PWN Sp. z o.o., Warszawa 2015.

Related posts

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Pracuj na swoją korzyść, nie przeciw sobie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy post na jednym z zagranicznych blogów. Jego autor, Anthony Ongaro, pisał w nim o tym jak to się stał...

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Czasami warto skoczyć ze spadochronem. Dlaczego?

W2006 roku, czyli już prawie 11 lat temu (sic!) zrobiłam jedną z pierwszych rzeczy, która pokazała mi, że potrafię być inna ni...

  • Anna

    Fajne i takie to „oczywiste” 😉 dzięki, będę to praktykować u siebie 🙂