MÓJ MINIMALIZM

You’re doing it wrong, czyli o tym co w minimalizmie może ‚nie grać’!

Przeczytałam ostatnio bardzo fajny wpis na jednym z anglojęzycznych blogów. Wpis dotyczył minimalizmu i dwóch ‚problemów’ z nim związanych. Z jednym z nich da się polemizować, pewnie nawet pokuszę się o to kiedyś na tym blogu, ale ten drugi ‚problem’ chyba został wyciągnięty z moich ust i głowy i dlatego dzisiaj skupię się na nim. Bo wiecie, z minimalizmem też można przesadzić 😛

Mam wrażenie, że tak jak każde inne zjawisko, w które ludzie się angażują i na bazie którego zmieniają swoje życie tak i minimalizm ma w sobie możliwość stania się dla kogoś czymś na kształt uzależnienia. Wyznacznikiem życia, od którego absolutnie nie ma odstępstwa i takim, który staje się centrum naszego świata. Wiecie, czymś na kształt anoreksji czy bulimii u osób, które w pewnym momencie postanowiły sobie za cel dojść do porządku ze swoim ciałem. I tak się stało, tyle, że na pewnym etapie dochodzenia do tego porządku i porozumienia ze sobą straciły z oczu to, co w tym wszystkim miało być najważniejsze i zafiksowały się na czymś czy na coś, co zaczęło to ciało niszczyć. Nagle z osób, które nie dbały o swoje zdrowie zmieniły się w takie, które zaczynają na nie zwracać coraz większą uwagę: jedzą regularnie, zdrowo i dbają o ruch. Patrząc z boku powiemy, tak, robią to co trzeba i jak trzeba, teraz są na dobrej drodze, by z tym zdrowym, nowym ciałem zdobywać świat. Tyle tylko, że dla nich zdrowe jedzenie i nowa, lepsza figura to mało! Teraz chcą czegoś więcej, chcą udowodnić sobie i innym, że stać ich na to, by zrobić krok dalej, by jeść coraz mniej i mniej i by tracić coraz więcej i więcej kilogramów. Z osób, które były uzależnione od jedzenia nieprzyzwoitych ilości pokarmów stają się osobami uzależnionymi od tego, by tych pokarmów nie jeść. I tym sposobem, coś co miało się stać rozwiązaniem ich problemów (czyt. zdrowa dieta) stało się ich zastępstwem czy też kreatorem. Wydaje mi się, że niektórzy w podobny sposób traktują minimalizm. Dlaczego?

Czytając wspomniany na początku wpis na wspomnianym blogu (:P) trafiłam na taki cytat: „Minimalism still makes stuff the focus of your life” („Minimalizm nadal sprawia, że w swoim życiu skupiasz się na rzeczach”) i przypomniałam sobie komentarz, który dawno temu jedna z czytelniczek zostawiła pod którymś z moich postów na tym blogu. W komentarzu zarzuciła mi, że skoro uważam się za minimalistkę to powinnam takie a takie słowo (z tego co pamiętam chodziło o „prezenty”) wyrzucić ze swojego słownika, bo prawdziwy minimalista ani takich nie robi ani takich nie chce otrzymywać… No cóż. Wracam teraz do tych słów, bo tak jak cenię i chwalę sobie minimalizm, tak jak uważam, że dzięki niemu moje życie wkroczyło na nowe, dużo, dużo lepsze tory tak myślę, że i w tej materii można przesadzić. Jeśli minimalizm ze sposobu na lepsze życie, z drogowskazu jak je uzyskać stanie się jego celem samym w sobie to tak naprawdę nie zyskamy dzięki niemu nic. Wpadniemy z deszczu pod rynnę. Tyle. Jeśli zabierzemy się za swoje minimalistyczne życie źle to polegniemy. Okaże się bowiem, że tak jak miał nas on wyzwolić z pułapki zakupoholizmu, konsumpcjonizmu czy materializmu, tak jak miał nam pomóc nie myśleć o tym, czego nadal nie mamy a czego wciąż chcemy tak łatwo wpadniemy na drugą stronę barykady, gdzie będziemy licytować się z innymi i z własnym ego o to, kto ma mniej, czyściej, idealniej, kto ma silniejszą wolę i większe prawo do tego, by mówić o sobie: JA MINIMALISTA.

Nie pozwólcie by minimalizm sprawiał, że rzeczy nadal są tak ważnym elementem Waszego życia, że są tak ogromnym jego wyznacznikiem, że nawet nie posiadanie ich określa Was w tak znaczny sposób. Niech ten minimalizm będzie wskazówką, drogowskazem, ścieżką po której idziecie, niech pomaga Wam znaleźć sens życia inny niż posiadanie. Niech jednak nie będzie celem tego życia a jedynie drogą, na której za bardzo się nie skupiacie, bo macie w głowie ważniejsze spawy!

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...