MINIMALIZM I DZIECKO

Twoje dziecko ma zbyt wiele rzeczy, które trudno nazwać zabawkami? Praktyczne wskazówki jak sobie z tym poradzić.

Zastanawiam się jak wielu z Was zastanawia się nad tym lub jest pewnym tego, że Wasze dzieci mają zbyt wiele rzeczy. Nie chodzi mi tutaj tylko o zabawki czy gadżety często zupełnie do szczęśliwego życia niepotrzebne czy ubrania, w których namiętne kupowanie bardzo łatwo rodzicom wpaść (wiem coś o tym! Ciągle uczę się mówić stop w odpowiednim momencie). Tym razem chodzi mi o tzw. rzeczy – śmieci, czyli zabawki, które zabawkami nie są i które służą tylko do tego, by tworzyć w naszym domu niepotrzebny ruch i zamęt oraz byśmy po prostu mieli co sprzątać, bo przecież ogarnięcie pełnowartościowych zabawek dziecka to żaden wysiłek… Ile maleńkich zabawek – niespodzianek mają Wasze dzieci? Ile rozczłonkowanych pierdółek z czekoladowych jajek? Ile mikroskopijnych prezentów od dentystów / lekarzy / itp. itd.? Ile bezwartościowych zapychaczy kupionych dziecku pod wpływem chwili, bo chciało np. świecący długopis a Wy chcieliście spokoju? Jaki macie do nich wszystkich stosunek? Ja jestem na nie i sukcesywnie tego typu rzeczy z przestrzeni moich dzieci się pozbywam! Dlaczego? Bo wiem, że na dłuższą metę a nawet i na krótszą nie wnoszą one do życia mojego dziecka nic wartościowego. Ot, chwila zaciekawienia i praktycznie po niej moment porzucenia ‚zabawki’ na rzecz czegoś co gwarantuje prawdziwą frajdę. Jeśli myślicie podobnie, ale Wasze dzieci nawet o takie przedmioty walczą z Wami rękami i nogami to mam dla Was kilka pomysłów na to jak sobie z tym poradzić.

Oto rozwiązanie!
  1. Przestań kupować takie rzeczy! Sama jeśli chcę sprawić swojemu dziecku przyjemność, ale nie chcę by była ona droga kupuję coś co można zużyć a co w danym momencie nadaje się na prezent. Idą zatem w ruch farbki, kredki, bloki rysunkowe czy kolorowanki i naklejanki. Nie łapię się na kupowanie maleńkich, tanich zabawek, które szybko lądują w koszu. Jeśli wydaję pieniądze chcę, by były one dobrze wykorzystane. To samo tyczy się prezentów dla innych dzieci, jeśli ma być on drobny to niech przynajmniej będzie kreatywny i taki, który w krótkim czasie nie będzie walał się po podłodze pokoju dziecka.
  2. Świeć przykładem. Nie dawaj takich rzeczy także innym dzieciom. Nie przynoś na wizytę u koleżanki torby plastikowych zapychaczy uwagi dla jej dzieci. Nie pokazuj, że obdarowywanie innych tego typu rzeczami jest czymś dobrym. Lepiej przecież kupić owoce vel. ciasto, które szybko zniknie z talerza lub rzecz, która sprawi, że dziecko znajomych aktywnie spędzi czas np. skakankę. To samo tyczy się nas samych. Jeśli my na codzień pokazujemy naszym dzieciom, że śmieciowe jedzenie, śmieciowe, tanie, szybkie produkty są super, jeśli nadmiernie się nimi otaczamy i nie potrafimy się oprzeć przed kupowaniem kolejnych to nie oczekujmy, że nasze dzieci będą się w tej kwestii zachowywać inaczej. Zaczynamy zatem od siebie. Zawsze.
  3. Rozmawiaj z dzieckiem. Rozmowa jest dobra na wszystko, nieprawdaż? Myślę, że mądrym jest okazywać dziecku, w rozmowie również, że są rzeczy, które powinny być dla nas ważne i wartościowe, rzeczy, o które należy dbać i o które można zabiegać, ale są również przedmioty, które na takie nasze zachowanie nie zasługują, przedmioty, które niepotrzebnie zaprzątają naszą uwagę, zabierają przestrzeń i sprawiają, że żyje nam się mniej komfortowo. Sęk jednak w tym, że przed taką rozmową z dzieckiem sami musimy dojść do podobnych wniosków…
  4. Porozmawiaj z rodziną. Jeden z najtrudniejszych punktów, czyli rozmowa z rodziną, głównie dziadkami dziecka. Jeśli czujesz, że zarzucają Twoje dziecko bezwartościowymi produktami, z którymi Ty nie wiesz co robić, myślę, że warto o tym z nimi porozmawiać. Tak samo jak warto rozmawiać, gdy nie chce się, by nasze dziecko przy każdej wizycie dziadków w naszym domu obdarowywane było torbą pełną słodyczy. Myślę, że do wyobraźni naszych rodziców może przemówić fakt, że nie chcemy by nasze dzieci kojarzyły ich osoby tylko z prezentami i słodyczami, że chcemy, by wartością w ich życiu byli oni sami a nie to z czym do dzieci przychodzą.
  5. Wyrzucaj. Tak naprawdę to jest rzecz, którą robię regularnie. Nie dopuszczam do tego, by moje dziecko kolekcjonowało zabawki, które zabawkami nie są, by jego pokój pełen był rzeczy, którymi się nie bawi. Każda ‚zabawka’, która trafi do nas np. z czekoladowego jajka podarowanego przez babcię, po tych kilku minutach, kiedy dziecko się nią interesuje trafia na podłogę a z niej jeszcze tego samego dnia do kosza. Nie wmawiam swojemu dziecku, by się nią bawiło, nie przemycam mu do pokoju i nie chowam w pudle z innymi tego typu ‚skarbami’. Znam swoje dziecko na tyle dobrze, że wiem co tak naprawdę go zajmuje i czym lubi i chce się bawić na codzień. Dlatego chętnie z tej swojej wiedzy korzystam i usuwam z zasięgu jego wzroku rzeczy, które się nie sprawdzą. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, by o tego typu rzecz się upomniał czy nawet, by o nią zapytał. W języku angielskim funkcjonuje takie hasło: „You drop it, you lose it” i uważam, że w tym wypadku jest ono niezwykle trafne!

Oczywiście, proszę nie patrzcie na to co napisałam jako na ostateczną i jedyną wersję tego jak należy postępować. Wiem, że może się zdarzyć tak, że nasze dziecko akurat taką małą, wydawałoby się śmieciową zabawkę będzie potrafiło upatrzyć sobie na tą ulubioną i wartą zachodu. To, że u mnie taka sytuacja nigdy nie zaistniała nie znaczy, że u Was może się tak nie stać. Wtedy trzeba być po prostu mądrym rodzicem, który nie wyrwie mu jej z rąk i nie powie, że to jest bezwartościowe, po to by później wyrzucić ją do śmieci. Dla naszego dziecka może ona bowiem wiele w danym momencie znaczyć i chyba warto o tym z dzieckiem porozmawiać, tak jak warto już w czasie, gdy to zainteresowanie i uwielbienie dla zabawki minie zapytać się czy już teraz wyraża zgodę na to, by ją gdzieś oddać czy wyrzucić. Co Wy o tym myślicie?

Related posts

MINIMALIZM I DZIECKO

Jak mądrze ograniczyć ilość zabawek? Przewodnik.

Ponieważ jestem matką, matką minimalistką, posty dotyczące tego jak wychowywać dzieci w tym duchu pojawiają się tutaj i pojawia...

MINIMALIZM I DZIECKO

Moje dziecko nie chce nowych zabawek. Dlaczego?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym skąd biorą się dzieci, o których sami rodzice tychże mówią "rozwydrzone" i "roszczeniowe". ...

  • Dla mnie droga do „zabawkowego minimalizmu” zaczęła się od zupełnie innej strony. Jako człowiek, który od wielu lat recykluje śmieci, nie mogłam znieść faktu, że to małe plastikowe gówienko, którym moje dziecko pobawi się góra 20 minut, będzie na tym świecie jeszcze długo po tym, jak moje zwłoki się dawno rozłożą. I dlatego nigdy nie kupuję moim córkami takich rzeczy, a od któregoś momentu powiedziałam mężowi i dziadkom, żeby tego nie robili. Z dziadkami na razie najtrudniej 😐

    • Z dziadkami zawsze najtrudniej 😛 Ja też coraz częściej skłaniam się ku podobnemu do Twojego myśleniu. Boli mnie ten nieszczęsny plastik w zabawkach i kiedy mogę go ograniczam.