MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mimo tego, że czuje tak jak napisałam powyżej, jeszcze się na wprowadzenie minimalizmu do swojego życia nie zdecydował? Bo ma obawy i obiekcje i w sumie to nie jest pewien jak w ten minimalizm wejść tak, by zaraz z niego nie wyjść 😛 Jeśli tak to wygląda u Was to mam nadzieję, że tym postem te Wasze niepewności rozwieję i wyjaśnię. 

  • Tak naprawdę nie wiem czym ten minimalizm jest i jakie obowiązują w nim zasady! Pisałam już o tym kilka razy, m.in. w tym poście, ale powtórzę to jeszcze raz. Minimalizm nie ma sztywnych zasad, bo wyznaczasz je sobie sama / sam. I z tego też powodu Twój minimalizm może wyglądać albo tak, że żyjesz tylko z tym, co zmieści się w Twoim plecaku albo tak, że masz pokaźnych rozmiarów dom, w którym dbasz jednak o to, by to nie przedmioty stanowiły o jego wartości a Wasza rodzina. Ty decydujesz!
  • A co jeśli to wyrzucę a będę potrzebować w przyszłości? Sprawa wygląda tak: odkąd czuję się minimalistką, odkąd zaczęłam minimalizm wprowadzać do swojego życia, odkąd pozbywam się z niego tego czego nie chcę i nie potrzebuję nigdy nie zdarzyło mi się, bym żałowała swojej decyzji o oddaniu jakiegoś przedmiotu. Nigdy też nie zaistniała taka sytuacja, która z całą swoją dobitnością pokazałaby mi, że to czego się pozbyłam jest mi właśnie w tej minucie, w tej sekundzie niezbędne. Tak się po prostu nie stało. Wiem jednak, że zanim takiego nieużywanego latami przedmiotu z potencjałem na to, by stać się użytecznym się pozbędziemy zdarzy się nam nie raz i nie dwa zwątpić i kwestionować słuszność swojej decyzji. Bo co jeśli jednak? W takiej a nie innej sytuacji warto ten nasz przedmiot umieścić w miejscu „przed oczami”, takim, które mijamy kilka czy kilkanaście razy dziennie, takim, którego nie możemy przeoczyć. Jeśli pomimo tak widocznej jego obecności nie użyjemy go w trakcie miesiąca może trzeba pogodzić się z faktem, że pewnie tak samo sytuacja będzie wyglądała w miesiącach kolejnych… Może być też tak, że jak już będziecie go codziennie widzieć to może zaczniecie go też regularnie używać a wtedy jego pozbycie się mija się z celem 😛 Oczywiście i w tej sytuacji istnieją wyjątki od reguły takie jak np. garnitur na bardzo wyjątkową okazję czy też niezwykle elegancka biżuteria, które to rzeczy z samej swej natury nie służą temu, by w nich ‚paradować’ na co dzień 🙂
  • Minimalizm jest drogi. Nie stać mnie na niego. Tak, minimalizm jest drogi, bardzo drogi, zwłaszcza w wyobrażeniach. Zastanawiam się, skąd wzięło się przekonanie, że minimalizm musi być drogi? Skąd? Z tych pięknych minimalistycznych zdjęć na Instagramie, które często z minimalizmem nie mają wiele wspólnego oprócz tego, że są w stylu minimalistycznym / skandynawskim. A może z powodu niektórych minimalistów, którzy nie mają wiele, ale mają drogo i dobrze? Pewnie tak. Tyle, że nikt nie mówi, że Wasz minimalizm musi taki być, nikt nie mówi, że Wy też musicie tak wyglądać, to kupować czy to nosić. Wasz wybór. Prawdą jest jednak, że będąc minimalistą znacznie ograniczasz swoje wydatki na rzeczy, których nie potrzebujesz co wiąże się z tym, że koniec końców jeśli już zdarzy się tak, że coś musisz / chcesz kupić to możesz na tą rzecz, często dużo lepszej jakości, przeznaczyć większą sumę pieniędzy. Dlaczego? Dlatego, że ją po prostu masz!
  • Nie mogę zrezygnować z książek czy zdjęć! To są moje wspomnienia. Nikt Wam nie każe rezygnować z czegoś z czego zrezygnować nie chcecie. Minimalizm pozwoli Wam jednak spojrzeć na swoje wspomnienia świeżym okiem. Sami zdecydujecie w jak dużym stopniu dane przedmioty są dla Was ważne i Wam potrzebne do tego, by spokojnie spać. Ja sama nie zrezygnowałam ani z książek ani ze zdjęć, które wywołuję regularnie. Zarówno bowiem książki jak i zdjęcia są dla mnie czymś więcej niż tylko zadrukowanym papierem. Nie potrafię i nie chcę z nich rezygnować i co najważniejsze wcale nie czuję, że muszę. Przecież to mój minimalizm!
  • Moje rzeczy to ja! One pokazują kim jestem! Tyle, że mam wrażenie, że mniej rzeczy też jest w stanie to robić. Jeśli masz mniej, ale za to w bardzo określonym stylu to też w bardzo klarowny sposób jesteś w stanie pokazać inny to kim jesteś, jak się czujesz ze sobą i jaki masz stosunek do świata. Ilość wcale nie przekłada się tutaj na jaskrawość komunikatu wysyłanego do innych. Ba, wydaje mi się, że mając mniej a mądrzej ta wiadomość o tym kim jesteśmy ma szansę być lepiej zrozumiana przez innych, bo gdy mamy mało nie ma u nas miejsca na pomyłki, które by ten obraz nas samych jakoś burzyły. Wszystko przecież mamy przemyślane od góry do dołu, nad wszystkim przecież panujemy 😛
  • Dzięki moim rzeczom czuję, że mi się udało! Przedmioty mają to do siebie, że dają nam poczucie komfortu, zadowolenia, przyjemności. Często za ich sprawą sami sobie pokazujemy, że osiągnęliśmy sukces czy zdobyliśmy coś na co długo pracowaliśmy. Przychodzi moment, że stają się wyznacznikiem tego w jakim momencie życia jesteśmy. Trudno jest z tego zrezygnować, trudno jest zacząć w inny sposób patrzeć na swoje życie, ale da się. Można się nauczyć doceniać to co mamy, bez presji na to, by mieć więcej i można też patrzeć na swoje sukcesy bez potrzeby pokazywania tego innym. Można wiedzieć, że nam się udało: mamy wymarzoną pracę, mamy kochającą rodzinę, mamy cudowne dzieci, mamy wyczekany dom bez tego głosu z tyłu mówiącego, że teraz jeszcze muszę to potwierdzić tym co i w jakiej ilości posiadam. Bo przecież nic nie muszę. Tak naprawdę bowiem ten kolejny samochód, dzięki któremu ktoś zauważy, że mi się powiodło może być okupiony moim nie byciem w domu z dziećmi a ten większy dom to kolejny kredyt do spłacenia, który będzie nad moją rodziną wisiał przez 30 lat. Gdy spojrzymy na to z tej właśnie strony to ten komfort trochę znika i przyjemność maleje. Miej, ciesz się z tego i tym, ale nie przedkładaj tego nad wartości, których pieniędzmi nie zdobędziesz.

A jakie były lub są Wasze obawy z minimalizmem związane?

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

You’re doing it wrong, czyli o tym co w minimalizmie może ‚nie grać’!

Przeczytałam ostatnio bardzo fajny wpis na jednym z anglojęzycznych blogów. Wpis dotyczył minimalizmu i dwóch 'problemów' z nim z...

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

  • narentis

    Ja obaw nie mam żadnych. Ta „filozofia” , bo tak ją w skrócie nazywam urzekła mnie i wprowadzam w życie. Zaczęłam od siebie: pozbyłam się mnóstwa ubrań, jeszcze sporo czeka na decyzję. Pozbyłam się mnóstwa papierów, także mnóstwa książek, pomimo, że książki kocham i sporo ich kupuję ale teraz bardziej uważnie i z rozmysłem( przed chwilą zamówiłam, skuszona Twoją opinią „Życie pasterza”), pozbyłam się mnóstwa bibelotów, który zabierały mi powietrze… Długa droga przede mną jeszcze ale nie mam obaw. Nie, mam jedną obawę… Taką, że moja rodzina nie będzie do końca podzielała moich planów minimalistycznych i to mi może trochę pokrzyżować minimalistyczne plany… Ale jestem zdeterminowana i będę walczyć. Przynajmniej o siebie.

    • Po pierwsze, super, że zamówiłaś książkę! Jest cudowna, jestem przekonana, że Ci się spodoba 🙂 Co do rodziny, hmm, różnie bywa prawda? Mam jednak wrażenie, że chyba każdy jest się w stanie przekonać do minimalizmu jeśli jest świadkiem tego jak ten minimalizm wpływa na naszych bliskich czy bliską osobę. Ich decyzja. Mój mąż jest zachwycony tym jak żyjemy teraz, nie może się nadziwić, że tak mało wydajemy haha i mam też w rodzinie osoby, na których ten mój minimalizm robi pozytywne wrażenie, takie, że same zaczynają inaczej patrzeć na samo posiadanie. Mam też jednak osoby, dla których minimalizm to odległa planeta i nawet ja nie widzę ich na tej drodze 😛 Różnie zatem bywa. Najważniejsze to jednak zadbać o siebie, inni niech robią co chcą. Czytałaś mój wywiad z Joshuą Beckerem? On tam mówi trochę o tym, o tym jak być minimalistą w rodzinie, która nie do końca chce być minimalistyczna 🙂

      • Marta Artling

        Wywiad z Beckerem? Chyba coś mnie ominęło 🤔.

  • Marta Artling

    Przede mną bardzo, bardzo długa droga. Zaczynałam właśnie z tymi wątpliwościami, niektóre decyzje nadal wydają mi się zbyt trudne. Mimo wszystko fakt, że to ma być „mój minimalizm”, pozwala na bycie optymistyczną. Wierzę, że droga ta prowadzi do celu, jakim jest spokój wewnętrzny i radość z tego, co mam.