SLOW LIFE

Take it slow, czyli o tym, czego uczy mnie podróżowanie z dziećmi.

Jak wiecie, a wiecie bo trąbię o tym chyba w każdym poście 😛 przede mną i moją rodziną wyjazd z Danii (już za trzy tygodnie!!!), czyli tak zwana „przeprowracka”, że użyję słowa z jednego z wierszyków z bajki Jo. Z tego właśnie powodu, gdy tylko nadarza się okazja i sprzyjające warunki, głównie atmosferyczne, staramy się wykorzystywać czas na to, by jeszcze raz poodwiedzać w tym naszym przybranym kraju miejsca dla nas ważne, sentymentalne czy te, które chcemy by zdążył zobaczyć nasz coraz doroślejszy i coraz bardziej ciekawski synek. Tak właśnie stało się w ostatnim tygodniu, kiedy wybraliśmy się na niecałe 4 dni do Kopenhagi. Kopenhagi, niedaleko której mieszkaliśmy przez trzy lata, Kopenhagi, w której zarówno ja jak i mój mąż pracowaliśmy w czasie studiów, Kopenhagi, która te kilka lat temu mnie zachwyciła i która sprawiła, że zaczęłam ciepło myśleć o tym kraju, w którym całkiem przypadkowo wylądowałam 🙂 Pojechaliśmy zatem, na prawie cztery dni, plany mieliśmy wielkie i owocne, jak to zawsze my, przyzwyczajeni do podróżowania we dwójkę, góra trójkę. Co z nich wyszło? Czego uczy mnie podróżowanie z dziećmi?

podróżowanie z dziećmi

Przypominam sobie naszą pierwszą prawdziwą, daleką podróż (nie licząc Polski oczywiście) jaką odbyliśmy z prawie rocznym Jo. Wybraliśmy się wtedy z nim na Islandię, gdzie swoją drogą budził małą sensację, gdy tak wędrował na tych swoich jeszcze nie do końca stabilnych łapkach po skałach wulkanicznych i za nic nie chciał, by go nosić na rękach, w nosidle czy wozić w wózku! 😛 W każdym razie, pamiętam jak wielkie mieliśmy wtedy plany związane z tym, co chcemy i co musimy zobaczyć. Pamiętam jak naiwnie myśleliśmy, że taka kilkugodzinna podróż z Reykjaviku na prawie drugi koniec wyspy po to by zobaczyć lodowce jest całkiem możliwa i zdecydowanie konieczna. Pamiętam też, jak już na miejscu odkryliśmy, że trochę z nas idealiści trzymający głowy w chmurach, bo okazało się, że owszem, z małym dzieckiem zdecydowanie da się i warto podróżować tam gdzie się chce, że w tym podróżowaniu nie wchodzą w grę tylko ciepłe kraje z hotelami all inclusive (jak to było nam przed tym wyjazdem sugerowane), ale że taka podróż nabiera całkiem innych niż poprzednio barw i znaczeń. Okazało się bowiem, że podróżowanie z dzieckiem to właśnie podróżowanie z dzieckiem. To nie bieganie z miejsca na miejsce, z atrakcji do atrakcji, to nie zarywanie nocy i utrata snu na rzecz przeżycia jakiegoś wydarzenia. Podróż z dzieckiem to taki ‚przypominacz’, że podróżujesz po coś! Nie po to, żeby dane miejsce zaliczyć i móc postawić sobie flagę na prywatnej mapie. Podróż z dzieckiem to czas na to, by się danym miejscem zdążyć zachwycić i je docenić, to takie trochę wymuszone, ale bardzo potrzebne zwolnienie tempa, uspokojenie swojej fantazji dotyczącej danego miejsca, cieszenie się tym, że się tu jest i na spokojnie przeżywa to, co się właśnie dzieje. Podróż z dzieckiem to odpuszczanie jednych rzeczy na rzecz tych drugich, to nie realizowanie założonego planu, to uczenie się tego, że nie zawsze tak do końca można mieć to co się chce i że to jest dobre. Podróż z dzieckiem to więcej czasu dla siebie nawzajem i więcej odpoczynku i relaksu (tak, mimo tego, że dziecko czy dzieci są małe i mają swoje potrzeby, dużo potrzeb!). And last but not least, podróż z dzieckiem to nieustanne uświadamianie sobie, że warto do życia podchodzić ‚na spokojnie’, to trochę przymusowa, ale jednak niezwykle potrzebna nauka uważności. Uważności, która chciałabym by stała się stałym elementem naszego życia rodzinnego i która dzięki dzieciom tak naprawdę się w tym życiu pojawiła na dobre. Wcześniej mało mieliśmy na nią miejsca w naszym życiu, choć była w nim, była 🙂

podróżowanie z dzieckiem

Jak zatem wyglądało nasze ostatnie kilka dni w Kopenhadze? Męcząco i spokojnie zarazem 😛 Zobaczyliśmy o połowę mniej miejsc niż to sobie założyliśmy, spotkaliśmy o połowę mniej znajomych osób niż tego chcieliśmy, spędziliśmy o połowę więcej czasu w hotelu niż to było w naszych planach i po raz kolejny stwierdziliśmy, że tak właśnie jest dobrze! To co, że nie ‚zaliczyliśmy’ wszystkich atrakcji? Ważne, że ‚zaliczyliśmy’ siebie nawzajem 😛 Nie wiem jak Wy, ale ja kocham podróżowanie z dziećmi, mimo, że moje zmęczenie jest dwa razy większe niż to z czasu przed nimi. I wiecie co? Nie mamy z mężem najmniejszego zamiaru ograniczać naszych podróżowych zachcianek z powodu tego, że są z nami dzieci. O nie, nie. Nie tylko ciepłe kraje i nie tylko hotele all inclusive, w których główną atrakcją jest basen (choć i to bardzo się czasami przydaje i chwali 😛 ). Btw. nie cierpię, gdy ktoś mi mówi, że nie warto brać dzieci w to czy tamto miejsce, bo, bo, bo… Zawsze warto!

Related posts

SLOW LIFE

Wenecja z dziećmi, czyli jak podróżować w rytmie slow i się tym cieszyć!

Kilka tygodni temu (ale ten czas leci!) wybraliśmy się z dziećmi na 5 - dniowe wakacje do Wenecji (Ci z Was, którzy obserwują ten ...

SLOW LIFE

Prostsze życie? 6 oznak, że jesteście na nie gotowi!

Do tej pory pamiętam czas kiedy zrozumiałam, że chcę prostego, intuicyjnego, spokojnego życia, że chcę prostoty i minimalizmu. W...

  • Aleksandra Danielewicz

    Dla mnie podróże z dzieckiem to jest zupełna abstrakcja. Nie tylko ze względów finansowych, po prostu nas nie stać, ale jak myślę podróż + moje dziecko to widzę albo słyszę płacz w foteliku samochodowym. Nawet najmniejszy wyjazd na zakupy do miasta jest dla mnie stresem…. a trasa 400 km do rodzinnego miasta mojego męża – póki co niemożliwa… 🙁

    • My na szczęście nie mamy tego problemu, bo zarówno Jo jak i Ki usypiają niemal natychmiast po ruszeniu samochodem z miejsca. Śmiejemy się, że odziedziczyli po rodzicach gen podróży 😀 Wiem jednak o czym piszesz, bo znam dzieci (czyt. moja chrześnica), z którymi w dzieciństwie nie dało się nawet wyjść na spacer w wózku, bo był taki wrzask, nie mówiąc o jeździe samochodem 😛

  • Agata Kułaga

    Paulina a możesz polecić miejsca ciekawe w Danii, to a propo podróżowania:) Nasze dziewczyny najchętniej by spędzały czas na placu zabaw albo na basenie,ale my nie z takich, więc próbujemy to wypośrodkować. Teraz korzystając z okazji, że jesteśmy tu to chcemy też trochę w miarę możliwościpozwiedzać.

  • Agata Kułaga

    super, będę czekała na taki post jak i inne 🙂