SLOW LIFE

Stawiam na spokój w życiu i wychowaniu swoich dzieci, czyli dlaczego warto żyć powoli?

Jeśli czytaliście mojego pierwszego posta na tym blogu wiecie, że to pojawienie się na świecie syna sprawiło, iż w widoczny sposób zmieniłam swoje podejście do życia. To właśnie pośrednio za jego sprawą zainteresowałam się minimalizmem, czyli zdroworozsądkowym podejściem do posiadania rzeczy materialnych, a także tak zwanym życiem w wersji slow, którego podstawą jest spokój. Spokój w życiu i spokój w wychowaniu swoich dzieci. Ludzie żyjący w rytmie slow podkreślają bowiem to, jak ważna jest dla nich nie ilość: doświadczeń, zajęć czy posiadanych rzeczy, ale ich jakość. Tak zwany „less – is – more aproach” jest właśnie tym z czym identyfikuję się najbardziej. Lubię bowiem żyć powoli, lubię nie czuć na sobie presji, która każe działać, zdobywać i ciągle określać się na nowo.

W dzisiejszym świecie, w którym panuje kult wszystkiego co jest szybkie (szybkie jedzenie, szybkie pieniądze czy szybka moda są tego doskonałymi przykładami) takie życie trochę na przekór daje niespotykanie wiele satysfakcji. Chcemy wszystkiego za dużo i chcemy tego wszystkiego zbyt szybko. Według mnie jednak warto żyć powoli, zwłaszcza jeśli w naszym życiu zagościły dzieci. Dlaczego? Oto kilka moich spostrzeżeń na temat:

– Spokojne życie, bez tak zwanej napinki na to by udowadniać sobie i innym, że można i trzeba ciągle coś robić lepiej, szybciej i mądrzej sprawia, że zaczynamy być bardziej świadomi tego co pozytywnie a co negatywnie wpływa na jakość naszego życia. Ja na przykład zaczęłam zwracać dużo większą uwagę na to jakimi ludźmi się otaczam. Z niektórymi postanowiłam swoje bliższe kontakty zakończyć a do innych zdecydowałam się wyciągnąć rękę przekonana o tym, że warto i że akurat ta a nie inna znajomość zaprocentuje w przyszłości. Jeśli żyjesz zbyt szybko nie tylko nie masz czasu na to, by utrzymywać pełne wartości kontakty z ludźmi, nie masz też czasu na to, by móc je przemyśleć i zastanowić się nad tym czy naprawdę są one dla Ciebie ważne .

– Spokojne życie pozwala na życie według własnych zasad, na to by móc zwrócić na nie uwagę i poświęcić im czas. Sprawdza się to zwłaszcza gdy wychowujemy dzieci. Sama dużo czasu poświęcam na myślenie o swoim macierzyństwie, na myślenie o tym jaką chcę być matką i co chcę by mój syn a niedługo również i córka zyskały z czasu, który spędzają ze mną i moim mężem. Daję sobie czas na to, by wychowywać swoje dziecko na swoich warunkach i bardzo mi to odpowiada. Tzw. slow parenting pozwala mi na skupienie swojej uwagi na dziecku i na dostrzeżenie tego jakim tak naprawdę staje się człowiekiem, pozwala mi na szukanie sposobów na to, by wyzwalać jego kreatywność i doświadczać radości z czasu spędzanego razem. Spokojne rodzicielstwo to również chęć dania dziecku dużej ilości czasu i przestrzeni na to, by samo mogło poznawać świat. Sama dopiero poznaję tę odnogę życia w wersji slow, ale już jestem do niej bardzo przekonana, zwłaszcza, że to podejście doskonale łączy się rodzicielstwem bliskości, którego wyznawczynią jestem 😛

– Żyjąc powoli zwracam uwagę na to co i jak moja rodzina je (choć przyznam się Wam, że jak dotąd jest to wieczna walka, zwłaszcza w departamencie łatwo dostępnych słodyczy) i co na sobie nosi (na pewno na More and Less pojawi się niejeden post o tym jak odkryłam slow fashion i jak wielką przyjemność sprawia mi stawanie się ubraniową minimalistką).

– Żyjąc powoli moja rodzina ma czas dla siebie nawzajem, mamy czas na jednodniowe wypady z rodziną, na rozmowę i na cieszenie się chwilą, która trwa.

– Slow life pozwala mi na to bym mogła rozwijać się w sposób, w jaki chcę. Już nie pędzę gnana przez innych w bliżej niezidentyfikowanym i nieznanym mi kierunku. Zanim coś zrobię, postanowię czy się do czegoś zobowiążę daję sobie czas na to, by to przemyśleć i zrozumieć. Coraz rzadziej pozwalam również innym na to, by mogli na mnie wpłynąć wtedy, gdy tego nie chcę. Uczę się dużo o sobie i już widzę, że taka postawa procentuje. Staję się lepszym, szczęśliwszym człowiekiem a przecież o to w tym wszystkim właśnie chodzi, czyż nie?

Zastanawiam się, czy taki sposób na życie to coś dla Was? Może sami już tak żyjecie i chcecie coś dodać do tego co napisałam? A może jesteście ludźmi, dla których „życie na pełnej petardzie” jest jedyną opcją? 🙂

Related posts

SLOW LIFE

Moje życie, czyli kilka słów o „Życiu pasterza”, „Baranach” i o mnie.

Od dawna myślałam o tym, by napisać post w tym klimacie. Post, w którym trochę rozliczę się ze swoją emigracją, ale nie tylko....

SLOW LIFE

„Jesteś tego warta”, czyli kilka słów o dbaniu o siebie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł na temat "self - care". Okazuje się, że dbanie o siebie nie jest niczym nowym i nie jest ono ...