MÓJ MINIMALIZM

Przeprowadzka i minimalizm, czyli wróciłam!

Jesteśmy, a właściwie jestem! Ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, że tu wrócę, ale jednak czas, który spędziłam z dala od komputera, z dala od internetu, zrobił swoje i ten mój powrót na łono bloga wcale nie należy do łatwych. Niemniej jednak cieszę się bardzo, że znowu zaczynam to swoje regularne pisanie tutaj i że może coś kiedyś fajnego z tego wyjdzie. Oby!

Właśnie mija równy miesiąc od czasu, kiedy całą rodziną pojawiliśmy się w Polsce, mam nadzieję, że na stałe. Miesiąc niezwykle ciężki i męczący, choć oczywiście nie obyło się bez chwil wytchnienia. Przeprowadzki (najpierw ta do Polski, a później na wynajmowane mieszkanie) i inne zmiany, których w ciągu niego doświadczyliśmy to jednak nie przysłowiowy ‚chleb z masłem’ i zostawiły na nas swoje piętno, które, mam nadzieję, szybko da nam o sobie zapomnieć. Kiedy już opuści nas codzienny stres, zmęczenie i niepewność myślę, że będzie pięknie. Nie, nie myślę, jestem pewna! I mam nadzieję, że zdarzy się to bardzo, bardzo szybko, że do naszego życia wróci zdrowa rutyna, spokój i świadomość, że wszystko jest tak jak być powinno.

Ostatni miesiąc, niezwykle intensywny wiele mi uświadomił, ale też przyniósł nowe wątpliwości co do tego jak i gdzie chcemy sobie tutaj w Polsce układać życie. W naszym życiu jest teraz trochę niepewności zatem, ale ja sama jedną pewną mam ciągle przed swoimi oczami. Minimalizm to jest moja droga i sposób na życie, który przynosi mi najwięcej satysfakcji i spokoju. Nasze dwie przeprowadzki tylko mnie w tym upewniły. Okazało się bowiem, że tak jak i każdy inny zwrot w życiu, tak i zmiana miejsca zamieszkania jest doskonałym momentem na to, by albo swoją przygodę z minimalizmem zacząć, albo ją pogłębić. U mnie zadziało i dzieje się to drugie. To, że tak bardzo w ostatnim czasie obróciliśmy swoje życie dookoła sprawiło, że posiadanie mnogości rzeczy po raz kolejny okazało się dla mnie bezsensem. Przeprowadzka, do której długo się przygotowywaliśmy, którą później w znoju organizowaliśmy, która przez kilka dni była niemal sensem naszego życia, skutecznie utwierdziła mnie w tym, że IM MNIEJ TYM LEPIEJ. Koniec kropka.

Po raz kolejny zatem, tym razem skutecznie i dogłębnie jak nigdy rozprawiłam się ze swoim i naszym stanem posiadania. I tym razem nie było praktycznie żadnych skrupułów. Dostało się moim ukochanym książkom, tym, których do tej pory nie przeczytałam również, dostało się ciuchom moim, mojego męża i tym ‚po dzieciach’. Dostało się każdej innej rzeczy, która okazała się dla mnie zbędna w życiu jakie mam zamiar wieść tutaj w Polsce. Co czuję po tym jak ‚spłukałam’ się z dużej części swojego dobytku? Spokój i ulgę, że nie muszę już dłużej się tym zajmować, że nie muszę dłużej na to patrzeć, że nie muszę główkować gdzie to schować/położyć i jak tego użyć/to ubrać. Jest dobrze, bardzo dobrze! Na tyle dobrze, że mam zamiar dzielić się z Wami moimi praktycznymi poradami na to jak się za ten minimalizm zabrać, bo wiecie „nie taki diabeł straszny jak go malują” 🙂 Idziecie w to?

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • kultur-alnie

    Wchodzę w to powoli i z przyjemnością. Dotyczy to rzeczy, jedzenia, myślenia. Czuję się coraz lepiej z minimalistycznym podejściem do życia.
    Nie wam pięknie płyną dni na nowej/starej ziemi:)

    • Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję na Twój komentarz, ale jak dotąd dni na nowej / starej ziemi płyną nam nie tylko pięknie, ale również niezwykle szybko i intensywnie. Blog bardzo cierpliwie czeka na swoją kolej… Cieszę się, że to wchodzenie w minimalizm sprawia Ci radość i zapewniem, że im dalej w las tym w tej kwestii lepiej 🙂 Strasznie mi miło, że mam swój mały udział w tym Twoim wejściu na tą drogę! :*