SLOW LIFE

Odpoczywać świadomie. Jak to robić będąc rodzicem?

Nie wiem, czy to kwestia tego, że jest środek jesieni czy może mają na to wpływ jakieś inne, nieznane mi czynniki, ale ostatnio coraz dobitniej czuję to, że jestem zmęczona: psychicznie i fizycznie, choć gdy popatrzę na siebie z boku to bardziej jednak cierpi moja głowa niż moje ciało. Jak chyba każdy pełnoetatowy rodzic marzę o takim jednym, jedynym dniu, który w całości mogłabym poświęcić tylko i wyłącznie sobie. Krótko mówiąc chciałabym resetu, chciałabym zatęsknić za dziećmi, chciałabym móc spędzić trochę tzw. quality time z mężem, chciałabym nie musieć myśleć o niczym i nikim innym jak tylko o sobie. Niestety, mam wrażenie, że jeszcze przez jakiś rok nie będzie mi taki odpoczynek dany (karmienie piersią się kłania) i chociaż pod pewnymi względami ‚padam na twarz’ i dałabym wiele za to, by choć na chwilę ktoś mnie wyręczył to z drugiej strony myślę sobie, że ten napięty czas, który teraz jest naszą codziennością też mnie czegoś uczy. A mianowicie, od niedawna wiem co to znaczy świadomy odpoczynek i korzystam z tej nowo zdobytej wiedzy codziennie. Jak?

Odkąd jestem mamą mój każdy odpoczynek, każdy czas wolny tak naprawdę wiąże się z nadrabianiem zaległości wszelakich, czyli tych w pielęgnacji, nauce, czytaniu, pisaniu, oglądaniu itp. Do momentu bowiem, kiedy moje dzieci będą na tyle samodzielne, by nie potrzebować mojej osoby w każdej niemal chwili swojego życia minie jeszcze trochę czasu a tym samym tyle samo czasu minie do momentu, kiedy swój czas wolny będę mogła traktować jako tzw. labę totalną. Zostało mi zatem kilka lat takiego życia kiedy odpoczynek, a zwłaszcza to co w jego trakcie zrobię, zdecydowałam się planować. Tak by wilk był syty i owca cała 😛 Wiąże się to z tym, że już nie chcę, by darowany mi czas uciekał mi przez palce a także z tym, że chcę czuć, że te chwile, które mam dla siebie wykorzystuję dokładnie tak jak chcę. Nie buszuję zatem po internecie w poszukiwaniu plot i innych tego typu urozmaiceń szarej codzienności, nie oglądam niczego co w 100% nie odzwierciedla moich obecnych zainteresowań czy spojrzenia na to, czym jest dla mnie rozrywka, nie kończę książek, które mnie do któregoś momentu nie porwą fabułą czy nie sprawią, że zapragnę czegoś więcej od życia, nie kontynuuję znajomości z ludźmi, którzy nie są tego warci.

Co i jak robię w zamian?

  • w czasie wolnym od dzieci i obowiązków robię wszystko, by o dzieciach i obowiązkach nie myśleć. Ten czas w pełni staram się spędzać na robieniu tego, na co mam ochotę vel. tego, co sobie zaplanowałam. I nie ma, że jednym okiem czytam a drugą ręką gotuję obiad. Mój czas wolny jest świętością, głównie dlatego, że tak o niego trudno. Z tego właśnie powodu staram się w jego trakcie być kobietą uważną, skupioną na jednej, jedynej przyjemnej rzeczy a nie tą z natury wielozadaniową, która robi ich tysiąc na raz.
  • szanuję swoją uwagę i siebie samą i już nie czytam książek w towarzystwie włączonego telewizora, już nie oglądam filmów w towarzystwie komputera. Okazuje się bowiem, że taki odpoczynek to nie odpoczynek a raczej zabijanie czasu. A teraz już mnie na to nie stać, nie w momencie kiedy czas dla siebie muszę wyrywać dzieciom i mężowi.
  • mądrze i uważnie wybieram rozrywki, którym mam zamiar się poświęcić. Jeśli oglądam film, to taki, na który miałam ochotę od dłuższego czasu, a którego nie miałam okazji zobaczyć wcześniej a nie taki, który akurat leci w tv (której, swoją drogą, nie oglądam już prawie wcale). Jeśli spędzam czas przed ekranem komputera to nie przeznaczam go na bezcelowe serfowanie po sieci a raczej na czytanie zaległych artykułów pomocnych mi w prowadzeniu bloga, pisanie postów czy robienie innych rzeczy, które akurat wtedy cisną mi się ‚na oczy’ 😛 Jeśli czytam książkę to taką, na której lekturę czekałam od dłuższego czasu i która nie zawodzi moich oczekiwań.
  • nie robię rzeczy, które wprawiają mnie we frustrację i zdenerwowanie. Relaks ma być relaksem a odpoczynek odpoczynkiem a nie walką ze swoim wzburzeniem. Nie zajmuję się wtedy polityką, nie wgłębiam się w problemy społeczne, nie czytam komentarzy i negatywnych opinii innych ludzi na tematy dla mnie ważne. Czas, który spędzam ze sobą dla własnej przyjemności, czas, który poświęcam na naładowanie baterii ma być czasem pełnym pozytywnych emocji i odczuć, nie inaczej.
  • świadome odpoczywanie to dla mnie wybieranie rozrywek i aktywności, które poza tymi nielicznymi służącymi jedynie zabawie, są tymi, które służą mojemu rozwojowi, wzbogacają moją wiedzę na interesujące mnie tematy. Z tego właśnie powodu oglądam dużo filmów dokumentalnych czy czytam dużo książek o szukaniu własnej drogi i sposobu na życie.
  • zdając sobie sprawę ile czasu wolnego mogę sobie poświęcić w ciągu dnia często planuję swoje aktywności na dany dzień i porę. Tak jest prościej i bardziej świadomie. Po prostu. W ten sposób nie tracę swojej energii na zastanawianie się nad tym, czego właściwie teraz chcę, bo już to wiem. Zaplanowałam i teraz realizuję!

A Wam z czym kojarzy się świadomy odpoczynek? I jak dajecie sobie z nim radą mając dzieci?

Related posts

SLOW LIFE

Moje życie, czyli kilka słów o „Życiu pasterza”, „Baranach” i o mnie.

Od dawna myślałam o tym, by napisać post w tym klimacie. Post, w którym trochę rozliczę się ze swoją emigracją, ale nie tylko....

SLOW LIFE

„Jesteś tego warta”, czyli kilka słów o dbaniu o siebie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł na temat "self - care". Okazuje się, że dbanie o siebie nie jest niczym nowym i nie jest ono ...