MÓJ MINIMALIZM

O rzeczach, bez których Twoje Święta też będą udane!

Od kilku lat w okresie około świątecznym obserwuję nieciekawy trend, który kładzie się cieniem na moje pełne ekscytacji oczekiwanie Świąt Bożego Narodzenia. Jaki? Ano taki, że każdego roku próbuje mi się / nam się wmówić, że bez dziesiątek modnych, świecących, błyszczących i pachnących nowością rzeczy nasze Święta mają marne szanse na to, by być udane, nie mówiąc nawet o tym, by miały być w jakiś sposób perfekcyjne! Ile razy każdego roku łapiecie się na ten zabieg marketingowy? Jak bardzo bierzecie do siebie ten przekaz? Jakich zakupów z jego powodu dokonujecie?

Sama przez bardzo długi czas nie wyobrażałam sobie spędzania Świąt w ‚starym’ ubraniu, czyli np. takim, które założyłam choć raz przy innej okazji. Wigilia równała się dla mnie nowemu zestawowi ciuchów vel. nowej sukience co teraz uważam za całkowicie niezrozumiałe, choć z drugiej strony wiem skąd mi się to wzięło. A stąd, że od małego lub młodego dorosłego karmiona byłam hasłami reklamowymi podkreślającymi potrzebę tego, by te Święta były idealne. Idealne czyli jakie? Idealne czyli spędzone w określonym ubraniu, z określonymi prezentami pod choinką i określoną zastawą na stole. I nadal jestem nimi karmiona! Wszystko czym się otaczamy w tym okresie powinno, zdaniem speców od reklamy, pachnieć nowością, bo przecież bez nowej lodówki (sic!) Święta nie mają szansy się udać. Nie wspomnę o nowej biżuterii, kosmetykach, perfumach, butach, pościeli, zastawie, telewizorze czy odtwarzaczu CD… Tak jakby to te właśnie rzeczy stanowiły o sensie tych Świąt, tak jakby Święta ich właśnie dotyczyły i wokół nich miały się kręcić, tak jakby to tylko dzięki nim na naszych ustach miał szansę zagościć w czasie Bożego Narodzenia uśmiech a w sercu radość, tak jakby to one miały sprawić, że nasze dzieci poczują się wyjątkowo wyjątkowe i kochane.

Marketingowcy szaleją i rzeczywiście bardzo łatwo jest uwierzyć, w to co nam głoszą; w to, że w tej naszej idealnie wysprzątanej kuchni mogłaby się pojawić ta nowa, reklamowana lodówka czy, że nowy naszyjnik na szyi doda nam niezwykłego blasku, który później będziemy podziwiać na zdjęciach. Łatwo nam w to uwierzyć, bo w tym czasie tym usilniej niż zwykle pragniemy szczęścia, radości i miłości, które zdaniem niektórych mają nam zostać zagwarantowane przez kolejne przedmioty. Tak bardzo cenimy sobie ten czas, tak wielkie nadzieje pokładamy w tym jak spędzimy go z rodziną, tak bardzo chcemy, by był niezwykły i wyjątkowy, że bardzo łatwo wpadamy w pułapkę kupowania. Kupowania tego co tak naprawdę ani nam nie jest potrzebne, ani nie zagwarantuje nam tego, że te Święta będą jeszcze lepsze niż poprzednie, bardziej radosne, bardziej rozśpiewane, cieplejsze i pełne wzajemnej bliskości.

Warto wiedzieć i pamiętać, że tak nie jest i nie będzie, że żadna z tych rzeczy niczego nam nie zagwarantuje, że żadnej z nich tak naprawdę nie potrzebujemy do tego, by nasze Święta były piękne i pełne miłości. I tak bardzo chciałabym, byście pamiętali o tym, że to tylko przedmioty, tylko rzeczy, za którymi bardzo często nie stoi żadna wartość dodana, a już na pewno nie taka, która w magiczny sposób coś nam ułatwi, upiększy i w czymś pomoże. Nasze Święta będą idealne i bez nich! Będą idealne jeśli sami się o nie postaramy, jeśli sami będziemy w tych dniach pełni życzliwości, miłości i pragnienia bliskości z rodziną, jeśli na wspólne spotkania przyniesiemy ze sobą wdzięczność, radość i spokój, jeśli zamiast w tym okresie przyspieszać to zwolnimy tempo życia i będziemy cieszyć się sobą nawzajem. Nawet bez tych kłujących nas w oczy z ekranów telewizora pięknych, błyszczących przedmiotów.

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

3 pytania jakie powinieneś sobie zadać zanim zaczniesz minimalizować.

Zastanawiałam się o czym powinnam dzisiaj pisać, co jeszcze ważnego na temat minimalizmu mogę Wam przekazać, co ma szansę Was za...

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm w praktyce, czyli 6 rzeczy, których nie kupuję.

Jakiś rok temu trafiłam na jednym z blogów na wpis, w którym autorka wymienia 5 rzeczy, których już nie kupuje, vel. kupuje duż...