WARTO

Najlepsze książki roku 2016, ranking bardzo subiektywny.

Ponieważ rok 2016 właśnie dobiega końca po raz kolejny pokusiłam się o to, by podzielić się z Wami tytułami książek, które w trakcie ostatnich 366 dni zrobiły na mnie największe wrażenie. Rok temu pokusiłam się o to po raz pierwszy a teraz stwierdziłam, że chyba będzie to mój coroczny rytuał, w który mam nadzieję się włączycie! Uwielbiam czytać o tym, jakie książki porwały wyobraźnię innych osób 🙂

Co mnie zatem zachwyciło i co polecam Wam?

„Dygot” Jakub Małecki.

Książkę tą przeczytałam jakoś na początku roku i tak naprawdę nie potrafię Wam teraz napisać tutaj co mnie w niej tak bardzo porwało. Czy była to tylko historia, czy może coś jeszcze? Nie pamiętam. Nie pamiętam nic oprócz tego, że byłam pod jej wielkim wrażeniem. Tak wielkim, że patrząc teraz na tą okładkę to wrażenie nie ustaje. Świetna książka o życiu chłopskim, wiejskim, o powojennej codzienności, o ludzkich bolączkach i uprzedzeniach, o dramatach, szczęściach i tragediach. Uwielbiam takie pisanie!

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania. Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu. Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.

„Genialna przyjaciółka” i „Historia nowego nazwiska” Elena Ferrante.

W roku 2016 dane mi było przeczytać dwa pierwsze tomy genialnej czterotomowej serii włoskiej autorki Eleny Ferrante. Te książki to literatura, która pochłania czytelnika bez reszty co ten zauważa z niemałym zdziwieniem, bo przecież sama historia w nich opowiadana nie jest wyjątkowo spektakularna. Ot, opowieść o przyjaźni dwóch, najpierw dziewczynek, później młodych kobiet. Dwa pierwsze tomy skupiają się na ich dzieciństwie i nastoletnim życiu, na ich wyborach, wzlotach, upadkach, na ich przyjaźni i konkurowaniu ze sobą, na ich walce o lepsze życie i jej braku. Wydaje się, że banał a jednak autorka opowiada historię Eleny i Lili w taki sposób, że trudno się od niej oderwać! Coś niesamowitego!

Sześćdziesięcioletnia Elena Greco dowiaduje się, że Lila, jej przyjaciółka z czasów dzieciństwa, zniknęła bez śladu. Elena przypuszcza, że przyjaciółka wprowadziła w życie swoje odwieczne pragnienie zniknięcia ze świata, w którym żyła, usunąwszy przedtem wszelkie ślady swego istnienia. Chcąc znaleźć wytłumaczenie dla tego gestu, Elena postanawia opowiedzieć niezwykłą historię ich przyjaźni. I tu rozpoczyna się podróż w przeszłość, która przeniesie czytelnika w lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, na przedmieścia Neapolu.

„Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert.

Dlaczego? Bardzo szczegółowo opisałam to we wpisie Inspirująca książka – „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert. Dlaczego do niej wróciłam?

Elizabeth Gilbert przed trzydziestką miała wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna kobieta: męża, dom za miastem, dobrą pracę. Mimo to nie była ani szczęśliwa, ani spełniona. Przeżyła rozwód, ciężką depresję i nieszczęśliwą miłość. A potem zaczęła szukać siebie na nowo.

„Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” Krystyna Janda i Katarzyna Montgomery.

Jedna z tych książek, z którymi chodzi się po całym domu bo ciężko się od niej oderwać i z nią rozstać. Przeze mnie połknięta w zastraszającym tempie, co przy mojej małej dwójce jest nie lada sukcesem zwłaszcza, że czytałam ją w wersji papierowej a nie Kindlowej! Krystynę Jandę lubię i cienię sobie od bardzo dawna. A za co? Za bezkompromisowość, upór, za teatry, za potrząsanie głową w trakcie zapalczywego mówienia, za to, że jej się chce, za aktorstwo i kilka innych rzeczy. Dla mnie ta książka to cudowna opowieść o kobiecie niezwykłej. Jedna z ulubionych.

Krystyna Janda w rozmowie z Katarzyną Montgomery Aktorka. Żona. Matka. Krystyna Janda. Nie ma w Polsce osoby, która nie znałaby Jej głosu, śmiechu i energii. W każdej ze swoich ról teatralnych czy filmowych zjawiskowa i profesjonalna. Jako Agnieszka w „Człowieku z marmuru” wniosła do kina nieznaną świeżość i nową jakość. W „Przesłuchaniu” poruszyła wszystkich i trwale zapisała się w historii…

„Moja walka. Powieść 2” Karl Ove Knausgård.

Przyznaję, że pierwsza część serii tego norweskiego autora nie przypadła mi za bardzo do gustu. Wydała mi się nudna i nieciekawa i za nic nie mogłam zrozumieć skąd wziął się fenomen Knausgårda?! Po drugim tomie już wiem! A stąd, że to pisarz genialny i ja wreszcie to odkryłam. Nie mogłam się oderwać od tej książki na tyle skutecznie, że zdecydowałam, że to jest ‚mój’ autor i przeczytam wszystko co wyjdzie spod jego ręki i pojawi się w Polsce. Lubię takie pisarstwo, niespieszne, pełne szczegółów, przemyśleń i retrospekcji. Lubię inteligentne przegadanie. Tyle. A winę za to, że z pierwszym tomem mi się nie udało zwalam na zły, niedobrany do lektury czas, w którym przyszło mi ją czytać 🙂

Druga odsłona światowego fenomenu: mężczyzna i kobiety Karla Ovego Knausgarda nie trzeba nikomu przedstawiać po spektakularnym sukcesie pierwszej części Mojej walki. Norweg, który magicznym chłodem swojej prozy zafascynował czytelników na całym świecie, powraca w kontynuacji autobiograficznej…

A jak taki ranking wyglądałby u Was? Możecie mi polecić coś pięknego, porywającego, zagarniającego uwagę?

Related posts

WARTO

„Im mniej tym więcej” i wywiad z Joshuą Beckerem. Część 2.

Joshua Becker jest założycielem i autorem bloga Becoming Minimalist, który inspiruje innych, w tym mnie, do tego, by posiadać mniej...

WARTO

4 książki, które skłonią Cię do zmian w życiu. #1

Pomyślałam sobie ostatnio, że ponieważ znacie mnie już chyba z tego, że dużo czytam, momentami można nawet rzec, że robię to ...

  • Jak kocham wszelkie sagi i bez reszty pochłonęła mnie saga Cukiernia pod Amorem! Teraz z kolei czytam Zawrocie, które napisane jest przecudnym językiem i każde zdane smakuję jak cukierka 🙂 A jako mamie polecam Ci gorąco książkę Wychowanie bez nagród i kar. Bardzo przemówiła do mnie ta książka 🙂

    • „Wychowanie bez nagród i kar” czytałam dawno i staram się stosować na codzień 🙂 Świetna lektura, zresztą jak dla mnie wszystkie w tej tematyce są warte lektury. „Cukiernię pod Amorem” czytałam lata temu i podobała mi się aczkolwiek nie powaliła. Czegoś jej brakuje jak dla mnie. „Zawrocie” natomiast chciałabym kiedyś przeczytać 🙂

      • kultur-alnie

        Zawrocie jest cudowne i zawsze czekam na kolejny tom sagi (na szósty autorka kazała czekać aż pięć lat) – bardzo polecam!
        Nie wiem, czy znasz, ale ja w tym roku przeczytałam „Dialog bez kar” Zofii Żuczkowskiej i w temacie rodzicielstwa bliskości to ciekawa lektura – autorka czerpie z Juula i z Rosenberga.
        Krążę wokół tego tematu od dłuższego czasu, więc nie dowiedziałam się z tej książki niczego nowego, ale warto od czasu do czasu przypomnieć sobie o tym, co najważniejsze:)
        Z kolei „…I nigdy nie chodziłem do szkoły” Andre Sterna trochę mnie znudziło, a liczyłam bardzo na super lekturę. Jeśli nie czytałaś, a byłabyś zainteresowana mogę Ci przesłać ebooka.

        • Zachęciłaś mnie do Zawrocia jeszcze bardziej 🙂 Co do rb to też krążę wokół tematu od kilku lat i też mam wrażenie, że te kolejne książki powtarzają to samo, ale lubię sobie to ciągle przypominać i utwierdzać się w przekonaniu, że obrana droga jest dobra, choć zdarzają się potknięcia i wyboje 😛 O „…I nigdy nie chodziłem do szkoły” pierwsze słyszę. Co to? Jeśli byś mogła to chętnie skorzystam z Twojej propozycji :*

  • kultur-alnie

    W 2016 roku przeczytałam „Moją walkę 2” i „Genialną przyjaciółkę” – obie książki uważam za dobre (drugi tom Knausgarda o wiele ciekawszy niż pierwszy, więc mamy podobne zdanie), ale żadnej nie umieściłabym w swoim subiektywnym rankingu książek najlepszych.
    Przejrzałam listę przeczytanych w tym roku lektur i muszę stwierdzić, że najważniejsze dla mnie tytuły to „Sztuka prostoty” Dominique Loreau, „Smak szczęścia” i „Pełnia życia” Agnieszki Maciąg, „Autoportret z Lisiczką” Marty Fox. Jeśli chodzi o powieści to mam tylko cztery (lub aż) tytuły książek, do których chętnie wrócę: „Dom nad jeziorem” Kate Morton, „Dom na Wschodniej” Sabiny Jakubowskiej, „Pokój” Emmy Donoghue i „Rutka” Joanny Fabickiej.
    Na liście książek do przeczytania wciąż zapisany „Dygot” Małeckiego i Krystyna Janda w rozmowie z Katarzyną Montgomery.
    Myślałam, że czytelniczo ten rok był bardziej udany, bo większość tytułów czytałam z zainteresowaniem i uważam za dobre, ale kiedy przyszło wybierać te najlepsze okazało się, że jest ich garstka. Chociaż z drugiej strony osiem ważnych książek w roku to może całkiem pozytywny wynik:)
    Pozdrawiam i życzę wielu czytelniczych odkryć w 2017 roku!

    • A wiesz, że ja jeszcze nie czytałam nic Loreau, choć to taka trochę książkowa guru osób zainteresowanych minimalizmem? Kiedyś na pewno po nią sięgnę, ale raczej przy okazji 🙂 „Smak szczęścia” czytałam kilka lat temu, jak wyszła po raz pierwszy i uwielbiam! Strasznie mnie zmotywowała do wegetarianizmu i w ogóle szukania swojego sposobu na zdrowe życie. „Pełnię życia” mam, ale jeszcze nie przeczytałam. Chcę sobie ją przeczytać jakoś na początku roku i jestem pewna, że napiszę o niej na blogu, bo wiem, że będzie o czym! „Rutka” mnie intryguje. Ps. U mnie też niby dużo czytałam, ale naprawdę dobrych książek wcale tak wiele w tym roku nie ‚zaliczyłam’ 🙂