MINIMALIZM I DZIECKO

Mniej znaczy lepiej, czyli o pozytywach płynących z posiadania przez nasze dzieci wystarczającej ilości zabawek.

Jak dotąd mogliście znaleźć na moim blogu posty o tym skąd u naszych dzieci taki nadmiar zabawek a także o minusach jakie taka sytuacja ze sobą niesie. Ostrzegałam Was jednak, że na tym nie koniec! 😛 Głównie dlatego, że podchodzę do niego bardzo poważnie, co wiąże się z tym, że dużo o nim myślę i wiele o nim czytam. Jestem zdania, że to od tzw. małego kształtujemy w naszych dzieciach nie tylko zdrowe lub nie nawyki żywieniowe, ale również mądre lub nie podejście do posiadania rzeczy materialnych. Dzisiaj podzielę się z Wami zatem plusami, które wiążą się z tym, że dziecko posiada tych zabawek mniej niż jest to obecnie zwyczajowo przyjęte 🙂

Ile znacie dzieci, które mając pokój pełen zabawek potrafią przyjść do swoich rodziców z prośbą o nową rzecz, bo się nudzą i nie mają się czym lub w co bawić? Ile znacie dorosłych kobiet, które mając szafy pełne ciuchów, przed wyjściem na randkę czy na kawę stwierdzają, że nie mają się w co ubrać? Ilu znacie mężczyzn, którzy polują na każdy nowy, mający się pojawić na rynku gadżet elektroniczny, bo przecież ten, który kupili rok temu nie zapewnia im już wystarczającej ilości doznań? Wiecie już dlaczego tak napieram na to, by od małego uczyć nasze dzieci, że to nie ilość a jakość się liczy, że nie chodzi o to by mieć jak najwięcej, ale by mieć z głową?! Odnoszę wrażenie, że im mamy czegoś więcej tym trudniej nam znaleźć satysfakcję w tym, że to właśnie ta rzecz jest w naszym posiadaniu. Mając zbyt wiele nie potrafimy zobaczyć potencjału, który dana rzecz ze sobą niesie, ginie on bowiem pod naporem innych rzeczy, które też walczą o naszą uwagę, innych rzeczy, które też chcą wylądować w naszym domu, na naszej półce. Dlatego właśnie dzieci nudzą się w pokojach wypełnionych po brzegi rzeczami! I dlatego właśnie istnieje tak wiele pozytywów wynikających z faktu posiadania przez nie określonej, wystarczającej ilości zabawek 🙂

Dzieci stają się bardziej kreatywne

Mniej zabawek to przecież automatycznie większe pole do popisu dla wyobraźni. Mając mniej dziecko zauważa więcej, potrafi znajdować nowe sposoby na zabawę rzeczami, które przecież już zna. Mój synek na przykład ostatnio uwielbia bawić się swoimi misiami i codziennie znajduje dla nich inne ‚zastosowanie’. A to urządza im domek i łóżko, w którym idą spać, a to kąpie wszystkie misie pod prysznicem, a to bawi się z nimi w namiocie itp. itd. Tak naprawdę granice zabawy tymi samymi rzeczami nie istnieją, bo główną rolę gra tutaj wyobraźnia!

Potrafią się skupić na danej czynności przez dłuższy okres czasu

Tak jak to bywa w przypadku dorosłych, tak to jest i u dzieci. Im mniej mamy tzw. rozpraszaczy, czyli w wypadku dzieci zabawek dookoła, tym więcej uwagi poświęcamy rzeczom, którymi właśnie się zajęliśmy. Mając mniej zabawek dziecko ma czas i możliwość na to, by skupić się na zabawie tą jedną z nich, by w pełni docenić jej walory i możliwości.

Kształcą w sobie lepsze umiejętności socjalne takie jak dzielenie się z innymi, umiejętność rozmowy i dochodzenia do porozumienia

Mniejsza ilość zabawek, którymi musi bawić się kilkoro z nich niejako sprawia, że muszą one wykształcić w sobie pewne umiejętności, które tą wspólną zabawę im ułatwią. Uczą się zatem dzielić, tak by z wspólnej zabawy mieć jak najwięcej, uczą się prowadzenia rozmowy, która ich do czegoś doprowadzi, przyniesie im jakieś rozwiązania. Oczywiście nie twierdzę, że inne życiowe sytuacje na to nie pozwalają, z pewnością jest to jednak jedna z nich 🙂

Uczą się lepiej zajmować swoją własnością, bo bardziej ją doceniają

Mając mniej zabawek dziecko szybciej uczy się być za nie odpowiedzialnym. Dlaczego? Bardziej je sobie ceni, bo wie, że taki czy inny zamiennik danej zabawki szybko się w jego ręce nie dostanie. Tak samo jest przecież z nami. Jeśli wiemy, że dana rzecz jest jedyna w swoim rodzaju, że długo o nią zabiegaliśmy to automatycznie bardziej ją sobie cenimy i bardziej o nią dbamy, czyż nie?

Stają się bardziej zaradne

Nie mając kolejnych i kolejnych zabawek, które zaspokajałyby ich chwilowe potrzeby, dzieci uczą się wykorzystywać i rozwiązywać swoje problemy za pomocą rzeczy, które są w zasięgu ich ręki.

Uczą się wytrwałości

Mając nadmierną ilość zabawek, dziecko, które nie może rozgryźć jednej z nich łatwo z niej zrezygnuje i poszuka następnej, łatwiejszej i bardziej przystępnej. Mniejsza ilość rzeczy do zabawy uczy dzieci wytrwałości, uporu i determinacji w rozwiązywaniu napotkanych problemów.

Stają się mniej samolubne

Dziecko, które ma świadomość, że po pierwsze, zabawki nie spadają z nieba, a po drugie, że pojawiają się w jego życiu z konkretnego powodu nie będzie dzieckiem samolubnym. To, które dostaje co zechce i kiedy zechce bardzo łatwo wykształci w sobie mechanizm podpowiadający mu, że jest na tyle wyjątkowy iż wszystko mu się od życia należy. Tu i teraz!

Mają większą szansę na to by niejako ‚wyrobić w sobie’ miłość do czytania, malowania czy pisania

Mniej zabawek to automatycznie więcej czasu na to by spędzać go w inny sposób niż zabawa. Jest to tym ważniejsze jeśli zdamy sobie sprawę, że to między innymi dzięki tego typu zajęciom dziecko uczy się dostrzegać i doceniać w swoim otoczeniu piękno, uczy się wyrażać emocje czy lepiej komunikować z innymi.

Chętniej i częściej chcą bawić się poza swoim domem

Dzieci mające mniej zabawek chcę więcej czasu spędzać poza domem, czyli na tzw. świeżym powietrzu, gdzie otwierają się przed nimi całkiem inne, nowe możliwości rozwoju i zabawy właśnie! Poza tym, dzięki zabawie blisko natury stają się na nią dużo wrażliwsze.

Mają okazję by się ponudzić

Nuda, wbrew pozorom i obawom bardzo wielu współczesnych rodziców jest bowiem w rozwoju dziecka bardzo pożądana! Z tego właśnie powodu na pewno do tego tematu wrócę 🙂

Żyją w czystszym, bardziej przyjaznym dla ich rozwoju domu

Mniej zabawek to mniejszy bałagan i mniej czasu spędzanego na sprzątaniu a więcej na zabawie i byciu razem. To również lepsza możliwość do tego, by nauczyć swoje dziecko utrzymywania porządku wokół siebie.

Spędzają więcej czasu na zabawie razem z rodzeństwem lub z rodzicami, co zbliża rodzinę do siebie

Zabawa rodziców z dziećmi jest chyba ulubioną formą spędzania przez nie wspólnego czasu (przynajmniej do pewnego wieku). A do takiej zabawy wcale nie potrzeba zabawek, wystarczy energia i dobre chęci z obu stron. Z doświadczenia wiem jak bardzo, bardzo ważna dla całej rodziny jest taka właśnie forma bycia razem.

Jak oceniacie tą listę pozytywów? Dodalibyście coś do niej, czy może z czymś się nie zgadzacie? Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie na jej temat!

Related posts

MINIMALIZM I DZIECKO

Jak mądrze ograniczyć ilość zabawek? Przewodnik.

Ponieważ jestem matką, matką minimalistką, posty dotyczące tego jak wychowywać dzieci w tym duchu pojawiają się tutaj i pojawia...

MINIMALIZM I DZIECKO

Moje dziecko nie chce nowych zabawek. Dlaczego?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym skąd biorą się dzieci, o których sami rodzice tychże mówią "rozwydrzone" i "roszczeniowe". ...