MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm, slow life i wiara?

Pisałam już tutaj nie raz, że czasami zdarza się tak, że jakieś sytuacje, osoby czy książki, których potrzebujemy przychodzą do nas niejako same. Trafiają do nas i nagle odkrywamy, że tego właśnie nam było trzeba, że to nam otworzyło oczy na coś o czym myśleliśmy a nie umieliśmy jeszcze tego zdefiniować, że coś nam to wyjaśniło. W moim życiu było już kilka takich sytuacji, kilka takich spotkań, również z książkami, które pomogły mi się z czymś uporać i pchnęły mnie w tą czy tamtą stronę, zawsze tą właściwą. Mam wrażenie, że ostatnio znowu spotkałam taką książkę. Książkę o tytule „Bóg w wielkim mieście” autorstwa Katarzyny Olubińskiej. Dla mnie okazała się książką ważną, nawet bardzo, ale każdy z Was może mieć na jej temat inne zdanie, tak jak każdy z nas inaczej myśli o wierze czy niewierze, o tym czy lepiej jest wątpić czy jednak Boga szukać. Ja decyduję się na to drugie, choć ta pierwsza postawa wcale nie jest mi obca. Ale nie o tym chcę tutaj głównie pisać. Czytając bowiem książkę Kasi naszła mnie refleksja dotycząca tego jak pięknie minimalizm i ten tzw. slow life, czyli świadome życie mogą łączyć się z wiarą. Jakim cudem? Już Wam mówię.

Pewnie niektórzy z Was już zauważyli, że trąbię na blogu niemal nieustannie o tym jak to minimalizm i pozbycie się z życia wszelkiego nadmiaru i niepotrzebnego balastu sprawia, że nagle zostajemy w tym życiu z mnóstwem chęci i czasu na to, by prowadzić spokojne, świadome życie czyli tzw. slow life. Czym jest ono dla mnie? A tym, że swoją uwagę skupiam na co dzień nie na kolejnych przedmiotach i zachciankach, tych mnie lub bardziej chwilowych, ale na sobie i swojej rodzinie. Bardziej staram się o to, byśmy lepiej żyli, byśmy dokonywali lepszych wyborów, byśmy więcej dla siebie znaczyli i potrafili to okazać, byśmy ze sobą spędzali lepszy jakościowo i ilościowo czas, byśmy lepiej jedli, czytali, bawili się itp. itd. Od jakiegoś czasu, dla mnie osobiście, świadome życie to też codzienne dostrzeganie jego plusów i piękna, to okazywanie wdzięczności za to, że moje życie wygląda tak jak wygląda. I właśnie tu leży ‚pies pogrzebany’, bo jak długo ja sama jestem w stanie okazywać wdzięczność za swoje życie tylko sobie, swojemu mężowi i swoim dzieciom? Ostatnio odkryłam, że chyba już nie tak długo, że chcę móc tą moją wdzięczność, która przecież jest niemal podstawą szczęśliwego, świadomego życia prawdziwie okazywać Komuś czy Czemuś większemu ode mnie. Okazuje się, że dla mnie świadome życie w duchu minimalizmu łączy się z poszukiwaniem żywej wiary, nie takiej odbębnionej na kolanach w kościele, ale takiej, która będzie nieodłącznym i ważnym elementem mojego życia.

Slow life, czyli moje spokojne, świadome życie sprawia, że zadaję sobie też pytania na tym polu. Szukam tak jak szukam sposobów na zdrowszą dietę dla mojej rodziny czy jak szukam naturalnych sposobów zapobiegania i leczenia infekcji. Tyle, że to akurat szukanie jest trochę inne i opiera się nie na spisanych przez kogoś danych czy mniej lub bardziej znanych faktach, ale na mojej świadomości i woli. Iść w to czy nie iść? Zgłębiać czy nie zgłębiać? Wydaje mi się, że gdyby nie minimalizm, który tak przemeblował moją głowę i moje myślenie na temat tego co w życiu ważne zatrzymałabym się na słowach „nie zgłębiać”, zostawić tak jak jest, w niezdecydowaniu, w rozkroku, w tradycji, albo w ogóle porzucić i zawierzyć tylko sobie, swojej intuicji i swoim możliwościom. Tyle, że ja chyba tak właśnie nie chcę. Teraz mam w sobie takie poczucie, że powinnam iść tam, gdzie mnie ciągnie, że powinnam szukać, że powinnam dać sobie szansę na to, by dziękować za swoje szczęście nie tylko sobie i swoim wyborom czy przypadkom, ale Komuś większemu ode mnie. Bardzo jestem ciekawa gdzie te poszukiwania mnie zaprowadzą i jaki będzie ich finał.

A książka Kasi Olubińskiej „Bóg w wielkim mieście” i rozmowy na temat Boga, które przeprowadziła ze znanymi osobami i które się tam znajdują będzie jedną z tych, do których będę z ogromną chęcią wracać. Jest piękna. Polecam!

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • paulina – simpleandnatural

    oj dobrze mi się czytało Twoje słowa. Dużo siebie tutaj odnajduję.