WARTO

Minimalizm level up, czyli kilka słów o książce Katarzyny Wągrowskiej „Życie zero waste”.

Kasię oraz jej blog Ograniczam Się kojarzę od bardzo dawna. Mam jakoś wrażenie, że zaczynałyśmy swoją blogową przygodę mniej więcej w tym samym czasie. Od samego początku widziałam jak na blogu Kasi wpisy ewoluują i stają się bardzo, bardzo precyzyjne i skoncentrowane na jednym temacie, czyli życiu w stylu zero waste. Można powiedzieć, że autorka bloga Ograniczam Się jest specem od nie produkowania odpadów i bycia w tej sferze minimalistką. Dla mnie to taki level up samego minimalizmu 😛 Gratuluję szczerze!

Wracając jednak do samej książki! Jeśli szukacie przewodnika i poradnika po polskim świecie no waste czy też zero waste, jeśli nie wiecie jak zabrać się za życie bez śmieci lub chociażby z mniejszą, czasami dużo mniejszą ich ilością to ja sobie myślę, że książka „Życie zero waste” jest adresem, pod który warto się zgłosić. Autorka nie tylko przedstawi Wam w niej jak to się stało, że filozofia zero waste stała się jej filozofią, ale też pokaże Wam jak może ona zagościć i w Waszym życiu. Ja sama o wieli sytuacjach, o których Kasia pisze w książce czytałam na jej blogu, ale czasami warto do pewnych rzeczy wrócić, gdy są one nam podane w formie skondensowanej. Czego zatem się dowiecie z tej książki? A tego m.in. dlaczego w ogóle warto starać się żyć bez śmieci, jak nauczyć się ograniczać odpady w domu, gdzie i jak kupować tak, by nie znosić do domu ton plastiku czy też co robić z resztkami, które zostają nam z obiadu (powiem Wam, że do momentu zamieszkania w Danii, w mieście, w ogóle nie znałam takiej sytuacji. W dzieciństwie nigdy nie odnotowałam w swojej świadomości takiego problemu, jak resztki, z którymi nie wiadomo co zrobić. Mieszkałam bowiem na wsi a tam zawsze, absolutnie zawsze znalazły się zwierzęta chętne, by się tymi resztkami uraczyć. Teraz też właśnie tak to u mnie wygląda. Resztki z obiadu wędrują do kur na przykład 😛 )? Idąc dalej, Kasia podpowiada jak robić nie tylko naturalne kosmetyki (krem do twarzy!), ale też np. pastę do zębów, pisze o tym czym można zastąpić płatki higieniczne służące do zmywania makijażu i po co i jak myć włosy mąką żytnią?! Można powiedzieć, że ta książka to taka trochę mała kopalnia konkretnej wiedzy, na którą warto się natknąć. Ja, choć planuję „Życie zero waste” posłać w świat, jak to zresztą często robię ostatnio z książkami, na pewno gro rad sobie zanotuję i będę z nich korzystać. Chyba warto, prawda? 😛

Na sam koniec chciałam Wam jeszcze powiedzieć / napisać, że podziwiam Kasię. Podziwiam za to oddanie idei, jaką jest takie a nie inne życie. Podziwiam za to, że się jej chce, że odkryła dla siebie taką a nie inną misję i konsekwentnie ją spełnia, że odnalazła w życiu zero waste sens. Ba, ja też wiem, że ten sens tam jest a jednak na tym etapie swojego życia mam świadomość, że na całkowite oddanie idei no waste mnie nie stać, i psychicznie i fizycznie. Obiecuję sobie jednak, że będę się starać, mogę nawet powiedzieć, że od jakiegoś już czasu się staram. I choć na mojej drodze czasami zdarzają się potknięcia i leżą niemałe kłody to zdecydowanie wolę dążyć do rodzinnego funkcjonowania w stylu zero waste albo przynajmniej little waste niż na odwrót. Powodzenia zatem, dla mnie i dla Was!

Ps. A propos zero waste, zęby mnie bolą jak widzę jesienią te wszystkie wyblakłe, brudne, plastikowe zjeżdżalnie i piaskownice ‚walające się’ po ogrodach i placach zabaw… To jest dopiero big waste!

Related posts

WARTO

„Im mniej tym więcej” i wywiad z Joshuą Beckerem. Część 2.

Joshua Becker jest założycielem i autorem bloga Becoming Minimalist, który inspiruje innych, w tym mnie, do tego, by posiadać mniej...

WARTO

4 książki, które skłonią Cię do zmian w życiu. #1

Pomyślałam sobie ostatnio, że ponieważ znacie mnie już chyba z tego, że dużo czytam, momentami można nawet rzec, że robię to ...