MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm. Jak zacząć?

Prawie rok temu (w co strasznie trudno mi uwierzyć) na blogu pojawił się post o tym jak wprowadzić do życia minimalizm i dlaczego warto to zrobić. Lubię go, nawet bardzo, przyznaję bez bicia, ale uważam, że jest niekompletny i dlatego dzisiaj dzielę się z Wami kolejnym wpisem o tym jak zacząć to nasze minimalistyczne życie tak, by nie bolało a zachęcało do dalszej ‚roboty’. Pewnie dalej czegoś w nim zabraknie, pewnie nie wyczerpię tematu, ale podejmuję wyzwanie! Najwyżej kiedyś napiszę kolejny 😛

Tak sobie myślę, czytając różne artykuły i publikacje na temat minimalizmu, ale także wracając do czasu kiedy sama zaczynałam swoją z nim przygodę, że na samym jej początku bardzo pomocne są pytania. Takie pytania, które możemy a nawet powinniśmy sobie zadawać w trakcie naszego oczyszczania przestrzeni (bo od tego przecież zaczynamy cały ten minimalizm w życiu) a które niezwykle nam w tym pomogą i sprawią, że nasza ‚walka’ z kolejnymi przedmiotami stanie się taką, którą jesteśmy w stanie wygrać.

Jakie to pytania?

  1. Dlaczego chcesz w swoim życiu prostoty? Skąd ten minimalizm? Wydają się one niezwykle banalne i niepotrzebne skoro już się na zmiany zdecydowaliśmy, ale w trakcie ich wprowadzania takie pytanie siebie o powód i o to co za tym wszystkim stoi niezwykle pomaga. Bo utwierdza w powziętej decyzji, bo przypomina co nam w obecnym życiu nie pasuje, co nas uwiera i dlaczego szukamy alternatywy, bo sprawia, że z większym zdecydowaniem pozbywamy się czegoś co będzie kolidowało z naszą nową życiową ścieżką.
  2. Czy ta rzecz niesie ze sobą radość? Pytanie zaczerpnięte z bestsellerowej i osławionej bardzo książki Marie Kondo „Magia sprzątania”. I tak jak sama książka do mnie nie przemówiła, bo zupełnie nie uwzględnia życia z dziećmi, co sprawia, że dla rodziców maluchów jest po prostu bezużyteczna (ponoć w kolejnej części autorka się reflektuje i jest lepiej. Czytaliście?) tak samo pytanie uważam za trafne i warte stosowania. I powiem Wam, że często je sobie zadaję w momencie, gdy staję przed dylematem: zatrzymać – oddać? Nie wszystkie bowiem rzeczy, które posiadam są mi potrzebne (książki zwłaszcza), niektóre są po prostu czymś co przynosi mi radość i co sprawia, że się uśmiecham. Wcale nie uważam, że powinnam się ich ze swojego życia pozbyć, bo przecież mają swoją użyteczną funkcję prawda? Ich posiadanie sprawia mi wielką przyjemność, lubię na nie patrzeć, lubię ich dotykać, lubię wiedzieć, że są. Z drugiej strony ile mamy takich rzeczy, które nawet tego nie robią? O których nawet nie wiemy, że są, leżą, czekają nie wiadomo na co?
  3. Czy ta rzecz jest moją ulubioną? Fajne pytanie do zadawania sobie w sytuacji kiedy posiadacie wiele podobnych rzeczy: podkoszulków, butów, książek ale też na przykład wykluczających się nawzajem kolorów w szafie. Takie pytanie siebie o to co z nich jest moją ulubioną rzeczą sprawia, że na inne zaczynamy patrzeć mniej przychylnym wzrokiem i łatwiej się nam z nimi rozstać. Ja sama stosowałam je głównie w szafie, która obfitowała w kolory i tkaniny i która totalnie ze sobą nie pracowała. Pytałam siebie jakie kolory z tych, które w niej posiadam są moimi kolorami, które lubię najbardziej i w których czuję się najlepiej. Wybrałam 6 hitów i każda rzecz, która była w innym niż ta szóstka kolorze musiała albo się ze mną pożegnać albo bardzo walczyć o to, by w tej szafie pozostać. Ogromne ułatwienie sprawy. To samo buty: jaki obcas jest moim ulubionym, jaki kolor, krój? Książki: jak autor, gatunek? Który zegarek noszę na okrągło? Itd. itp.
  4. Czy mogę bez tego żyć? Pytanie wytrych, bo gdy je sobie zadamy nagle okaże się, że możemy żyć niemal bez wszystkiego 😛 Sęk w tym, że nie do końca o to tylko w nim chodzi. Czy mogę bez tej rzeczy żyć z radością miałoby większy sens. Czy fakt, że oddam siostrze ten obrus po babci nie sprawi, że będę po prostu smutna, że już go nie mam? Są też rzeczy, których chętnie byśmy się pozbyli, ale niestety nie da się, nie możemy bezpiecznie bez nich żyć. Takie segregatory pełne dokumentów całej rodziny na przykład.
  5. Czy używałam / używałem jej w trakcie ostatnich 6-ciu m-cy? Czy użyję jej w ciągu najbliższych 6-ciu? Te pytania nie sprawdzą się przy każdym przedmiocie (np. odpadają, gdy mowa o książkach, przynajmniej moim skromnym zdaniem), ale na pewno są mega pomocne przy porządkowaniu szafy czy dajmy na to, szafek kuchennych. Bo jeśli w jakichś spodniach nie chodziłam przez ostatnie pół roku to musiał być tego jakiś powód, a jeśli nie założę ich przez kolejne pół to jaki sens jest w ich dalszym posiadaniu? Czy żyję nadzieją, że nagle po dwóch latach się z nich zakocham i będę w nich chodzić bez ustanku? A może, jeśli nie używana przez nas rzecz jest tą, która za to wywołuje w nas radość to warto pomyśleć nad tym, by w końcu zacząć się nią prawdziwie cieszyć? A zamiast niej pozbyć się ze swojego otoczenia czegoś innego?

Nie bójcie się tych pytań, nie bójcie się pozbywać rzeczy, które do Waszego życia nic nie wnoszą. Pamiętajcie, że żyjemy w czasach kiedy z łatwością, jeśli będziemy tego naprawdę potrzebować, możemy na nowo nabyć każdą niemal rzecz. Nie warto ich zatem chomikować na zapas, naprawdę. Warto natomiast robić miejsce na siebie, swoją rodzinę, pasję i oddech 🙂

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • Świetna ściąga dla początkujących, takich jak ja 🙂 wydaje mi się, że najbardziej mi pomoże pytanie nr 4, a dokładniej jego rozwinięcie. Bardzo mi go brakowało w moich próbach. Faktycznie, pytając siebie, czy mogę bez czegoś żyć, okazywało się, że mogę pozbyć się wszystkiego, a to jednak nie jest takie proste 🙂

    • Cieszę się, że Ci pomogą 🙂 I tak, nic nie jest proste, bo choćbyś chciała to pewnych rzeczy właśnie nie chcesz się pozbywać prawda? Z czegoś trzeba czerpać radość! 🙂

      • Proste? Jestem typowym chomikiem i to uwarunkowanym genetycznie 😉 pozbycie się czegokolwiek dla mnie to trauma, choć robię postępy 🙂 Radość, na którą zwróciłaś uwagę jest świetnym wyznacznikiem – czuję, że jakaś klapka w głowie puściła, może to jednak nie geny? 😀

        • To zdecydowanie nie geny, to przyzwyczajenie 🙂 Też wydawało mi się kiedyś, że powinnam zbierać rzeczy, jak mama, ale czułam w sobie, że to nie dla mnie i cieszę się niezmiernie, że odkryłam minimalizm. Super, że zaczynasz czuć satysfakcję ze zmian i że chcesz więcej! Powodzenia 🙂

  • Ktoś ostatnio powiedział, że kolekcjonuje z dziećmi wspomnienia…
    PS. Inspirujący wpis 🙂

    • Fajnie powiedziane! Taki jest mój cel również 🙂