MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliłam sobie, że mają one ze sobą wiele wspólnego. Zapytacie pewnie co to może być a ja Wam odpowiem, że PR (czyt. pijar, czyli wizerunek). Już tłumaczę o co w tym wszystkim chodzi!

Tak naprawdę jeśli przyglądniemy się z bliska temu jak przedstawiany jest w wielu przypadkach minimalizm a w jaki sposób hygge to łatwo jest dojść do wniosku, że w bardzo podobny. Każdy kto czytał jakąkolwiek książkę na temat hygge i każdy, kto pobieżnie zaznajomił się gdzieś w sieci z samym minimalizmem może dojść do bardzo prostych, mylących i niekorzystnych wniosków, że zarówno hygge jak i minimalizm nie są dla niego. Dlaczego? Bo wiążą się z dużymi nakładami pieniędzy.

Jeśli minimalizm poznajemy tylko przez pryzmat osób, dla których znaczy on tyle samo co luksusowe, białe wnętrza czy drogie ubrania, pięknie pokazane gdzieś na białym tle to wiedzmy, że to nie jest minimalizm, że ktoś robi coś źle. To samo tyczy się hygge, które w Polsce się bardzo dobrze sprzedaje, tak jak dobrze sprzedają się konieczne do osiągnięcia stanu hygge gadżety. No wiecie, świece, odpowiednie koce, drewniane elementy wystroju wnętrz, ‚wypasione’ jedzenie. To też nie jest cała prawda o hygge i o tym jak funkcjonuje ono w Danii…

Nie warto wszystkiego sprowadzać do pieniędzy. Kilka już razy spotkałam się z głosami, że „Minimalizm? Chętnie, ale takie życie jest drogie”. Pytam się Was zatem, który minimalizm jest drogi? I który minimalizm Wy chcecie wybrać? Ten, który ma za zadanie sprzedawać produkty i który wmawia nam, że jak chcecie być minimalistami to musicie żyć na pewnym poziomie czy ten, który sprawia, że od tego typu przekazów powoli i skutecznie się odcinacie, idąc tam, gdzie Wam dobrze? Oczywiście, jeśli macie na to środki i jeśli czujecie, że tak chcecie to Wasz minimalizm może ten luksus ze sobą nieść (zresztą prawda jest taka, że stając się minimalistami mamy szansę na to, by nasz status posiadania skoczył do góry przez sam fakt nie kupowania tego co w danej chwili wpadnie nam w ręce a rzadkie i przemyślane kupowanie rzeczy, na które wcześniej odłożyliśmy czy ‚polowaliśmy’), ale przecież nie musi! Tak samo jak hygge nie zawsze musi się wiązać z tak wieloma przedmiotami w stylu ‚must have’. Wiecie na ilu spotkaniach w Danii byłam, gdzie jedynym elementem hygge, który rzeczywiście jest obecny w każdym domu i na każdym, ale to naprawdę na każdym duńskim stole są zapalone świece?! Na wielu. W przeważającej ilości wypadków codzienne, duńskie hygge w Danii wygląda właśnie tak. Może w Kopenhadze czy innym większym mieście (których w Danii jest jeszcze aż 3!) przywiązuje się do niego dużo większą uwagę, może tam bardziej podkreśla się ten nastrój innymi gadżetami, ale z pewnością nie tak żyje większość mieszkańców tego kraju. Nie dla każdego Duńczyka hygge musi być tak bardzo spektakularne i wypracowane. Dla większości jego sensem jest bowiem samo bycie w towarzystwie innych i spędzanie miłego czasu RAZEM. Tak samo minimalizm. On też nie potrzebuje spektakularności. Może być prosty, spokojny, cichy i bardzo, ale to bardzo mało gadżeciarski. Taki jak Wy! Wy decydujecie.

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

You’re doing it wrong, czyli o tym co w minimalizmie może ‚nie grać’!

Przeczytałam ostatnio bardzo fajny wpis na jednym z anglojęzycznych blogów. Wpis dotyczył minimalizmu i dwóch 'problemów' z nim z...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • Ten pogląd, że na minimalizm potrzebne jest dużo kasy wywodzi się chyba stąd, że kiedy mamy mało przedmiotów, to one nie mogą być byle jakie, więc muszą kosztować, ale zaraz zaraz.. kiedy mamy dużo przedmiotów, to też chyba byśmy nie chcieli, żeby one były byle jakie? Dobra jakość nie oznacza od razu, że muszę kupować drożyznę, bo co to wtedy za minimalizm? To nadal konsumpcjonizm. Po prostu zamiast iść na kolejne zakupy i kupować kolejne przedmioty, spotkajmy się ze znajomymi na pikniku w parku albo na wspólnym gotowaniu i wtedy jest i minimalizm i hygge;)