SLOW LIFE

Masz dziecko? Znajdź swoją pasję!

Odkąd mam dzieci regularnie zastanawiam się nad tym jak radziłabym sobie, gdybym oprócz nich nie miała też własnego hobby, które mnie pochłania i sprawia mi niezwykłą radość i przyjemność. Tak bowiem jak fakt ten doceniałam przed narodzinami Jo i Ki, tak teraz wydaje mi się to niezbędną częścią mojego życia. Oczywiście radziłabym sobie i bez tego, ale jaką byłabym matką? Wydaje mi się, że jednak gorszą niż jestem teraz.

Czytanie, które odkąd pamiętam jest moją pierwszą i najważniejszą pasją, w obecnym momencie mojego życia spełnia kilka ważnych ról. Nie jest to już TYLKO i wyłącznie sposób na przyjemne spędzenie wolnego czasu. Gdy pojawiły się bowiem dzieci fakt, że mam te swoje książki i to swoje czytanie nierzadko stawał się dla mnie, matki, wybawieniem ‚od złego’ 😛 Dlaczego?

  • Matka, jak każdy inny pracujący człowiek, potrzebuje maksymalnej możliwej ilości czasu, który może poświęcić samej sobie. Why? A dlatego, że jeśli tego nie zrobi to prędzej czy później się wypali a opieka nad dziećmi miast być przyjemnością stanie się obowiązkiem, od którego chcemy jak najdalej i jak najszybciej uciec. Nie da się bowiem być szczęśliwym człowiekiem jeśli nie mamy czasu by to szczęście celebrować, nie mówiąc już o tym, by od niego czasami odpocząć i zająć głowę czymś innym 🙂 Tak naprawdę, gdy mamy jakąś pasję, mamy automatycznie większą skłonność i ochotę do tego, by ten czas tylko dla siebie znaleźć. Takie pobycie w samotności, nawet tej umownej, sprawia natomiast, że łatwiej nam później nawiązywać zdrowe relacje z bliskimi, zwłaszcza z dziećmi, które przecież potrafią być na maksa absorbujące!
  • Mając swoje hobby łatwiej mi zapamiętać, że nie jestem TYLKO mamą! Jestem myślącą, mądrą i ważną dla siebie i innych osobą. To, że w danym momencie nie pracuję zawodowo nie oznacza, że cofam się w rozwoju, że w siebie nie inwestuję czy, że moje życie kręci się jedynie wokół dziecięcych kupek i zabaw.
  • W zależności od tego, jakie hobby sobie wybierzemy mamy dzięki niemu szansę na to, by albo pobudzić albo wzmocnić swoją kreatywność, a tej nigdy dość, gdy wychowujemy dzieci! 😛 Sama zaczytuję się książkami, ale marzę o tym, by kiedyś znaleźć jeszcze czas na szydełkowanie czy robienie na drutach, których lata temu uczyła mnie mama i które sprawiały mi ogromną przyjemność. Do biegania, które poznałam po urodzeniu synka też chcę wrócić i nawet nie wiecie jak bardzo świerzbią mnie już stopy! 😛 Tylko ta pogoda… Byle do wiosny prawda?!
  • Posiadanie hobby daje mi niezwykłą możliwość na tak bardzo potrzebny odpoczynek, który jednak w tym samym czasie jest bardzo produktywny. Nie siedzę przecież przed TV i nie trwonię darowanego mi czasu, a spędzam go robiąc coś z wielką przyjemnością. Mój mózg odpoczywa, moje emocje mają szansę się uspokoić, ciało się relaksuje a ja w tym czasie coś tworzę, przyswajam czy czegoś się uczę.
  • To, że ja, mama, mam swoją pasję jest świetnym przykładem dla moich dzieci, które dzięki temu uczą się, że radość można czerpać nie tylko z tak wielkich i spektakularnych rzeczy jak np. dalekie podróże, ale również z małych, codziennych przyjemności 🙂
  • Koniec końców, hobby pomaga nam zachować równowagę w życiu, które, gdy pojawiają się dzieci zaczyna krążyć wokół nich i jeśli jesteś mamą pracującą, to wokół pracy. Pasja pozwala nam na moment wyciszenia się w ciągu dnia, na zwolnienie i powrót do bycia samą sobą, w moim wypadku, Pauliną.

Zastanawiam się jak to wygląda u Was? Czy macie hobby, które pozwala Wam odetchnąć od bycia mamą, rozładować emocje i nabrać nowej energii na dalszy dzień? Jak znajdujecie na nie czas? Ja sama kradnę na czytanie każdą niemal wolną chwilę (część kradnę na pisanie tego bloga 😛 ) w ciągu dnia. Wystarczy, że synek zajmie się jakąś zabawą a córcia uśnie w łóżeczku. Staram się bowiem nie przeznaczać wszystkich tych wolnych momentów na tzw. prace domowe, czyli sprzątanie i gotowanie. Sama też jestem ważna, zwłaszcza dla siebie, dlatego nie mam żadnych wyrzutów sumienia, gdy np. o godzinie 13 zasiadam na te 10 – 15 minut na kanapie i czytam. Taki mój mały luksus 🙂

Related posts

SLOW LIFE

O świadomym jedzeniu, czyli kilka słów na temat uważności.

Kilka dni temu zrobiłam na obiad swoją ulubioną zapiekankę makaronową. Korzystając z okazji, że jedno dziecko jest w przedszkolu...

SLOW LIFE

Jak pokochałam ciszę, czyli o tym dlaczego warto się z nią zaprzyjaźnić.

Nie wiem jak to wyglądało u Was, ale ja wychowywałam się w domu, w którym od pewnego momentu telewizor był niemalże pełnoprawny...