MYŚLĘ

Martyna Wojciechowska.

Z wywiadu dla magazynu „Uroda życia” [kwiecień 2017]:

Uważałam to za jakiś rodzaj słabości, że nie potrafimy być zero – jedynkowe, silne i konkretne jak mężczyźni. Wymagało to czasu i kilku trudnych doświadczeń – a i kilku pięknych, na przykład macierzyństwa – żeby to przedefiniować. Z czasem zrozumiałam, że wcale nie dzielimy włosa na czworo i nie gadamy bez sensu, omawiając różne stany emocjonalne, że to jest właśnie otwartość, empatia, umiejętność prowadzenia dialogu. Gdybyśmy na takich wartościach oparli świat, to pewnie mielibyśmy dzisiaj zupełnie inną rzeczywistość.

Related posts

MYŚLĘ

O dziewczynkach, którymi nie byłam.

Ponieważ dużo ostatnio 'siedzę' w książkach dla dzieci wróciłam do swoich dziecięcych lat i przypomniałam sobie te wszystkie k...

MYŚLĘ

Agnieszka Maciąg.

O swoim pędzie w "Smaku zdrowia" [s.20]:Mam teraz przed oczami szybko przebierającego nóżkami chomika w kołowrotku. Chomik bie...

  • Macierzynstwo-raz!

    Pięknie ujęte 🙂