MINIMALIZM I DZIECKO

Jak wychować konsumpcjonistę? Praktyczne porady!

Ponieważ ostatnimi czasy nazbierało mi się trochę zaobserwowanych i zasłyszanych „scenek z życia” pomyślałam, że jest to doskonały pretekst do napisania takiego właśnie a nie innego posta. Z założenia tutaj podchodzę do tego tematu z humorem, choć nie uważam, że jest on śmieszny, ale raczej dość ważny i palący. Mam wrażenie, że coraz rzadziej dajemy swoim dzieciom szansę na to, by wykształciły w sobie zdrowe podejście do rzeczy materialnych, sami upatrując w nich szczęścia. Jeśli dla nas, urodzonych te 20 – 30 – 40 lat temu status społeczny i stan posiadania jest tak ważny to czym mają szansę stać się przedmioty dla nich, urodzonych w samym środku konsumpcyjnego boomu? Nie chcę by moje dzieci patrzyły na to co posiadają jak na wartość nadrzędną, ale jak na coś co ma im do czegoś służyć, zaspokajać potrzeby. Chcę by miały do posiadanych przez siebie rzeczy zdrowy stosunek i by pod ich kątem nie oceniały innych, widzę jednak, że wielu rodziców rękami i nogami, a może jednak swoją obojętnością walczy o to, by było na odwrót. Chcecie wiedzieć jak? Już Wam mówię!

Jak wychować konsumpcjonistę (praktyczny poradnik):
  1. Przykład idzie z góry, staraj się zatem przynajmniej raz w miesiącu (najlepiej zaraz po wypłacie) robić solidne zakupy tj. np. stos ubrań, o których zapomnisz zaraz po włożeniu go do szafy. Pamiętaj też o tym, że warto jak najczęściej wspominać przy dziecku, że masz „prawo do nagrody”, a „tydzień bez zakupów do tydzień stracony”. Nie zaszkodzi też często ubolewać nad tym, że czujesz się niedopieszczona / niedopieszczony bo już tak dawno nic sobie nie kupiłaś / nie kupiłeś. Wszak radość płynąca z bezsensownego wydawania pieniędzy nie może równać się z niczym innym! I pamiętaj! Siła takiego przekazu tkwi w jego regularności, im częściej zatem będziesz stosować powyższe zachowania i formułki tym lepiej dla dziecka!
  2. Planujesz weekendowy wypad z dzieckiem? Pamiętaj, nie ma nic lepszego niż wizyta w galerii handlowej! Zjecie dobrze, kupicie co trzeba, a dziecko pojeździ samochodzikiem za 2 zł. Po co komu las, rower, woda, zwierzęta i inne dzieci? To ma przecież albo w przedszkolu albo w książce. Cotygodniowa wizyta i runda po sklepach to jest to! Niech się uczy od małego czym jest styl, gracja i walka o byt, wszak nie raz przyjdzie mu zaobserwować scenkę rodzajową z gatunku: „ja byłam tutaj pierwsza, oddawaj, ten ciuch jest mój”. I tylko nie zapomnij by obowiązkowo zabierać dzieci na wyprzedaże! Kilkugodzinny maraton zwieńczony sukcesem to jest coś czego definitywnie musi zasmakować!
  3. Oczywiście pamiętaj, nie zaszkodzi a raczej bardzo wskazanym jest, by dziecko miało swobodny dostęp do reklam wszelakich. Nikt bowiem tak nie dba o ich rozwój w odpowiednim kierunku jak wielkie koncerny produkujące rzeczy wszelakie. Oni wiedzą, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Im wcześniej zatem umożliwicie swoim pociechom oglądanie reklamowych maratonów, tym szybciej będziecie w stanie uzyskać odpowiednie rezultaty.
  4. Wielkim wsparciem dla rozwoju małych konsumpcjonistów będzie także codzienne oglądanie filmików na youtubie, w których główną rolę odgrywają nawet nie same zabawki, a ich odpakowywanie. Znacie jajka niespodzianki? Nie? To polecam Wam poszukać setek filmików, na których dzieci wyciągają z nich jedne mikrozabawki za drugimi. Jak to dobrze, że później się nimi nie bawią! Wszak nie o to chodzi, chodzi o to by wykształcić w dziecku nawyk chciejstwa i przeświadczenie, że to nie dana rzecz i cel jej powstania są ważne, ale to uczucie, które czujesz zaraz przed jej odpakowaniem, kupieniem, dostaniem czy przyniesieniem do domu. To jest to od czego warto się uzależnić i nad czym warto pracować od najmłodszych lat!
  5. Pamiętaj, spełniaj każdą materialną zachciankę swojego dziecka! Wszak jeśli czegoś w danym momencie chce to znaczy, że tego potrzebuje. Warto, by od małego wiedziało, że „jest tego warte”, „tego”, czyli wszystkiego czego w danym momencie zapragnie.
  6. W żaden sposób nie próbuj w dziecku zaszczepić żadnej innej pasji, która mogłaby go oderwać od tego co w życiu ważne i co zaprocentuje na przyszłość. Wiadomo przecież, że to zakupy są najlepszą rozrywką jaką możesz mu zaoferować i dlatego warto inwestować w wykształcenie w dziecku nawyku, by myślało głównie o tym, co nowego chciałoby posiadać. Gdy tylko dziecko wystarczająco dorośnie do tego, by mogło posiadać własny telefon czy komputer warto zaznajomić je z odpowiednimi aplikacjami, które bardzo mu to ułatwią.
  7. And last but not least: porównuj, porównuj, porównuj i wytykaj niedociągnięcia i braki. Dziecko, które nie czuje się wystarczająco dobre szybciej wpadnie w łapy nałogu zwanego kupowaniem, choć tutaj akurat mogą przydarzyć się i inne, ale „kto nie ryzykuje ten nie ma” prawda? Im częściej będziesz pokazywać dziecku jak powinno wyglądać ono, jego ubrania, pokój, dom i rodzice tym szybciej zacznie ono upatrywać w zakupach jedynego ratunku dla siebie. Wreszcie pojmie, że „im więcej tym lepiej”!

A teraz poważnie. Wiecie dlaczego powstał ten post? Dlatego, że zęby mnie bolą gdy widzę te tłumy nastolatków, które weekendami godziny spędzają na zakupach w galeriach handlowych. I nie chodzi o to, że jestem przeciwko zakupom czy, że zagorzale walczę ze sklepami wszelakimi. Chodzi mi o to, by przynajmniej próbować zaszczepić swoim dzieciom zdrowe podejście do tychże, by próbować je chronić przed tym chciejstwem, które prawdopodobnie na którymś etapie życie i tak je dotknie jak najdłużej. Każdy z punktów powyżej ma przecież rację bytu (oprócz ostatniego!) jeśli my, rodzice, nad nimi panujemy i jeśli pokazujemy dzieciom, że posiadanie rzeczy nie stanowi o naszym szczęściu i nie jest sensem naszego życia. Nie wiem jak Wy, ale ja jak najdłużej chcę mieć pieczę nad tym, w którą stronę podąża rozwój moich dzieci, jak kształtują się ich upodobania i zachowanie. Właśnie dlatego powstał ten post 🙂 Peace!

Related posts

MINIMALIZM I DZIECKO

Jak mądrze ograniczyć ilość zabawek? Przewodnik.

Ponieważ jestem matką, matką minimalistką, posty dotyczące tego jak wychowywać dzieci w tym duchu pojawiają się tutaj i pojawia...

MINIMALIZM I DZIECKO

Moje dziecko nie chce nowych zabawek. Dlaczego?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym skąd biorą się dzieci, o których sami rodzice tychże mówią "rozwydrzone" i "roszczeniowe". ...

  • Hehe, och jak ja szczerze nie znoszę jajek niespodzianek. Mało co denerwuje mnie bardziej niż te shitowe zabawki, które muszę później dyskretnie eliminować. Nie kupuję dziecku, choć i tak dostaje je w prezentach dosyć regularnie niestety.
    A tak na serio, tak, masz rację, świetny poradnik. Mało kto zdaje sobie sprawę, że różne nasze drobne decyzje lub zaniechania, np pozwalanie by w nieskończoność dziecko oglądało tv tak się właśnie kończą. Potem robi się coraz trudniej, trudniej to się robi już w przedszkolu, bo inne dzieci doskonale potrafią rozbudzić konsumpcyjne potrzeby dziecka. A później? Strach pomyśleć.

    • Też ich nie znoszę i zabawki z nich pochodzące tak szybko jak się u nas pojawiają tak szybko lądują w koszu! A też jest to jedna z ulubionych rzeczy prezentowanych Jo przez dziadków. Wrrr 😛 Ale dla mnie i tak gorsze są te filmiki na youtubie, na których ich autorzy zarabiają krocie (moja koleżanka uświadomiła mi kiedyś, że wyczytała gdzieś, że osobą, która najwięcej zarabia na youtubie jest jakaś kobieta z Meksyku, która właśnie kręci te filmiki z jajkami niespodziankami!) a dzieci mają zaoferowane małe ‚pranie mózgu’. U nas oglądamy bajki tylko na Netflixie, albo mamusia synkowi nagrywa i puszcza je bez reklam. Nie cierpię i dopóki mogę będę próbowała nad tym panować 🙂 A przedszkole dopiero mnie czeka, choć mam cichą nadzieję, że nie będzie tak źle, bo wybierałam je bardzo dokładnie i z wielką nadzieją na to, że tam będzie inaczej 😛