MOTYWACJA I ROZWÓJ

Jak walczyć ze stresem? 10 moich sposobów.

Mam wrażenie, że według niektórych zjawisko zwane stresem zarezerwowane jest głównie, czasami pewnie jedynie dla osób ciężko pracujących zawodowo, najchętniej w korporacji, gdzie pną się lub nie po szczeblach kariery i gdzie o czas na tzw. oddech i odpoczynek trudno. Myślę, że taki właśnie jest powszechny obraz człowieka zestresowanego, rozregulowanego, zmęczonego codziennością. Matce dzieci, w opinii wielu osób, trudno do takiego poziomu stresu ‚awansować’. I pewnie pod wieloma względami jest to prawda, tyle, że ja sama jestem ostatnio w sytuacji, w której mam ochotę wielką by z podobnymi tezami polemizować. A dlaczego? A dlatego, że mój poziom stresu bardzo się ostatnio podniósł i muszę walczyć, sama ze sobą, by jakoś sobie z nim radzić. Jak?

  1. Identyfikuję swoje stresory. To jedna z rzeczy, których się nauczyłam a raczej ciagle się uczę dzięki książce „Self-reg” i kursowi, który na self-reg się opierał. Staram się być dużo bardziej wyczulona na to co i dlaczego powoduje u mnie stres i reakcje stresowe. Gdy taki stresor znajduję pracuję nad tym, by go zlikwidować, zmniejszyć, uniknąć. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje, ale już sama świadomość tego skąd ten mój stres się bierze i co go powoduje (pośrednio lub bezpośrednio) jest pomocna. Np. stresuje mnie podejmowanie kolejnych i kolejnych decyzji dotyczących budowy domu? Ceduję część z nich na męża, który na tym etapie budowy jest osobą dużo bardziej w tym temacie kompetentną. Denerwuje mnie konkretne zachowanie mojego dziecka? Staram się dostrzec w wyniku czego takie zachowanie się pojawia tak bym następnym razem nie stwarzała mu stresora, który wywołuje taką a nie inną sytuację, która znowu źle działa na mnie. Tak naprawdę identyfikacja i sposoby radzenia sobie ze stresorami to temat na książkę, taką właśnie jak „Self-reg” Stuarta Shenkera, którą serdecznie (całkowicie za darmo! :P) Wam polecam! Trochę ciężko się w nią wgryźć, ale moim zdaniem warto, bo choć to nie lek idealny to jednak bardzo pomocny w walce ze stresem swoim i swoich dzieci.
  2. Nie zwlekam. Jestem jedną z tych osób, która niemal całe swoje bycie w szkole i tej podstawowej, choć mniej, i tej średniej (bardzo!) i na studiach oparła na zwlekaniu właśnie. Wiecie, wypracowanie z polskiego? Pisanie w dzień przed terminem. Nauka na sprawdzian? Dzień przed dniem sądnym. Praca magisterska na studiach? Pisana regularnie, ale z ogromnym wysiłkiem wywołanym wyszukiwaniem sobie innych zajęć na miejsce pisania właśnie a potem ogromnym stresem, bo przecież czas mija a ja jestem w czarnej dziurze! To właśnie ja. Mam skłonność do tego, by jak ognia unikać rzeczy, które mnie stresują aż do momentu kiedy od danego zdarzenia, sytuacji nie można się już wywinąć i stres staje się nie do zniesienia. Od jakiegoś czasu staram się, naprawdę staram się podejmować rękawicę i przykazane mi rzeczy robić od razu a problemy rozwiązywać na bieżąco. Mam coś zrobić, robię teraz! Kiedyś powiem Wam jak 😛
  3. Organizuję. Ponieważ jestem perfekcjonistką i wiem, że porządek w kuchni, w domu, w szafie, w życiu i w głowie mnie uspokaja to staram się to robić na bierząco. Nie pozwalam by w którejkolwiek z moich przestrzeni gromadził się bałagan i dotyczy to zarówno pokoju dzieci jak i moich myśli. Lubię mieć to co trzeba uporządkowane tak by nie przytłaczał mnie chaos, którego i tak zbyt wiele dookoła.
  4. Odpuszczam kontrolę. Czasami i z ogromnym bólem i strachem, ale tak, zdarza mi się, dla własnego dobra, a także dobra mojej rodziny, zwłaszcza dzieci. Niestety jestem w jakimś stopniu control freakiem, nie na każdym polu, bo są sfery, które w ogóle mnie nie zajmują, ale na niektórych trudno mi oddać dowodzenie komuś innemu. Mam wrażenie, że tylko ja, ja sama jestem w stanie coś zrobić dobrze i tak jak powinno być. Niestety widzę jak źle wpływa to na moje zachowanie, postrzeganie świata i psychikę. Właśnie dlatego szukam innego rozwiązania.
  5. Unikam osób, które mają na mnie zły wpływ. Nie tylko zresztą. Pisałam już kiedyś o tym, że minimalizm pozwolił mi stać się osobą bardziej świadomą siebie i swoich potrzeb, że niejako dzięki niemu odkryłam, że wcale nie muszę, tylko ze względu na dobre serce i jakieś powinności, podtrzymywać znajomości, które do mojego życia nie wnoszą żadnej wartości, czyli tych opartych na rywalizacji na przykład. Nie warto. Lepiej swoja energię spożytkować na osoby, na których naprawdę nam zależy.
  6. Upraszczam. Lubię swoje proste, nieskomplikowane życie i chociaż lubię też robić sobie w nim niespodzianki i cieszą mnie zwroty akcji to wiem, że to jest życie jakie chcę wieść. Chcę być dla siebie Panem, żeglarzem i okrętem, nie chcę pędu, szaleństwa, chaosu, bo to one właśnie napędzają mój stres i sprawiają, że się gubię.
  7. Rozmawiam. Rozmowa wiele może, zwłaszcza rozmowa z kimś, kto myśli podobnie do nas, czuje podobnie do nas, żyje podobnie do nas. Rozmowa, możliwość rozmowy z osobami o bliskich nam poglądach jest jedną z tych rzeczy, które rzadko doceniamy, a które przynoszą przecież dużo satysfakcji, relaksu i radości. Odkryłam to bardzo dobitnie po naszym powrocie z Danii, w której ciągle brakowało mi ważnych znajomości ‚na wyciagnięcie ręki’. W Polsce okazało się, że mam takich kilka i że to ‚miód ma moje uszy i serce’. Coś pięknego!
  8. Doceniam. Codziennie myślę o tym, jak wiele w swoim życiu mam, jak moje życie wygląda a jak przecież mogłoby wyglądać i czuję wdzięczność. Wdzięczność do Boga, którego szukam, wdzięczność do męża, dzieci, siebie. Takie myślenie pomaga mi walczyć ze stresem, bo wiem, że pomimo tego, że on jest, czasami kompletnie przytłaczający i niepotrzebny to jednak mam powody do tego, by żyć pozytywnie, by czuć radość i spokój.
  9.  Relaksuję się. Czasami z niemałą dumą myślę o tym, że jestem mistrzynią w wynajdowaniu sobie w ciagu dnia chwil kiedy mogę się zrelaksować i zrobić coś dla siebie. Nie ma dnia bym nie znalazła czasu na lekturę jakiejś książki, nawet jeśli miałoby to być w trakcie pilnowania dzieci podczas ich kąpieli siedząc na ubikacji i słuchając ich wodnych potyczek! Czytam zatem, piszę, czasami oglądam, leżę godzinę w wannie, idę na spacer, rozmawiam i jestem totalnie bezproduktywna. Szukam wyjścia ze swojego stresu. Czasami okazuje się, że takim wyjściem jest kłótnia o firanki, a raczej ich planowany brak w nowo powstającym domu, ale cóż. Na szczęście po burzy przychodzi czas na ciszę, która mnie relaksuje właśnie 😛
  10. Patrzę na swoje dzieci. Jestem pewna, że nie jestem jedynym rodzicem, któremu spokój przynosi patrzenie, gapienie się i wpatrywanie w swoje dzieci. I nie ważne czy śpią, czy się bawią, czy też siedzą mi okrakiem na kolanach i z wielką zawziętością i przejęciem próbują wytłumaczyć coś bardzo dla siebie ważnego. Tak, dzieci to mój ogromny atut w walce ze stresem, pomimo tego, że nierzadko przecież zdarza sie, że to za ich przyczyną ten stres się u mnie pojawia 😛

A Wy? Jak radzicie sobie ze stresem?

Related posts

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Nie mów, że chcesz coś zmienić. Rób to!

Przeczytałam ostatnio bardzo fajny post na blogu Becoming Minimalist. Post dotyczący tego jak podchodzimy do wyznaczania sobie celów...

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Pracuj na swoją korzyść, nie przeciw sobie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy post na jednym z zagranicznych blogów. Jego autor, Anthony Ongaro, pisał w nim o tym jak to się stał...