MINIMALIZM I DZIECKO

Jak mądrze ograniczyć ilość zabawek? Przewodnik.

Ponieważ jestem matką, matką minimalistką, posty dotyczące tego jak wychowywać dzieci w tym duchu pojawiają się tutaj i pojawiać się będą dość regularnie. Chciałabym bowiem odczarować mit, że minimalistą to sobie można być jak się jest samemu, ostatecznie jak się jest we dwoje i mąż vel. partner idzie na ugodę i albo z nami w tej dziedzinie współpracuje, albo przynajmniej nie przeszkadza. Dla mnie minimalizm w rodzicielstwie jest jak najbardziej możliwy i w moim życiu na co dzień obecny. Na czym on polega? Głównie na świadomym rodzicielstwie i świadomym dokonywaniu wyborów związanych z moimi dziećmi. Wiąże się to np. z tym, że w zgodzie ze sobą i swoim sposobem na życie ograniczam swoim dzieciom ilość przedmiotów, które je otaczają czy ilość bodźców, z którymi się na co dzień stykają. Robię tak, bo wierzę, że wychowane w umiłowaniu porządku, spokoju i prostoty, choć nie ascezy przecież, będą miały w życiu łatwiej i lepiej. Poza tym takie ograniczanie nadmiaru, z którym mają przecież styczność w innych miejscach pozwala mi, ich mamie, na spokojną, wnikliwą obserwację tego, jak się rozwijają, w którym kierunku i dlaczego. Jest mi po prostu łatwiej.

Z tego właśnie powodu pomyślałam, że dzisiaj podpowiem Wam jak z głową podejść do pozbywania się z dziecięcej przestrzeni nadmiaru zabawek. Mam nadzieję, że ktoś z Was z tych moich porad skorzysta i przekona się, że po pierwsze, nie taki diabeł straszny, a po drugie, że dzieciom to wyjdzie tylko na dobre.

  1. Miej przekonanie, że Twoja decyzja jest tą właściwą, że mniej znaczy lepiej, że by szczęśliwie rosnąć Twoje dziecko nie musi mieć pokoju rodem z programu „Dom nie do poznania”. Ja sama już od dawna jestem pewna słuszności swojego postępowania i całym sercem wierzę w to, co robię. Bo mniej zabawek to więcej zabawy, ale nie tylko!
  2. Mniej zabawek nie równa się brakowi zabawek. Moje dzieci mają zabawki, nie pozbawiłabym ich tej możliwości rozwoju i zabawy jaką zabawki ze sobą niosą. Prawdą jest jednak, że jest ich prawdopodobnie mniej niż w wielu innych domach, co niejako potwierdziła ostatnio moja przyjaciółka mówiąc, że widać w ich wspólnym pokoju zabawkowy minimalizm.
  3. Zastanów się, dlaczego i w jakich sytuacjach kupujesz dzieciom zabawki. Jeśli większość z nich pojawiła się w Waszym do domu za Twoją sprawą to warto pomyśleć nad tym co chcesz w ten sposób dzieciom nadrobić, przed czym je uchronić albo może po prostu zaczynasz do ich świata przenosić swoje, czasami kompulsywne, zachowania? Zacznij zatem od siebie, małe dzieci przecież same nie chodzą na zakupy.
  4. Jak ze wszystkim innym w minimalizmie: wybieraj jakość nad ilość. Odkąd na świecie pojawiły się moje dzieci stosuję tą zasadę i kiedy już kupuję zabawki to zdecydowanie ograniczam ich ilość i inwestuję w jakość: materiał, design, walory rozwojowe. Nie zarzucam dzieci hurtowo rzeczami, które prócz kolorów nie niosą ze sobą nic więcej, choć oczywiście w naszej zabawkowej historii zdarzyły się i takie.
  5. Rób częste przeglądy zabawek (czyt. oglądaj, wybieraj, oddawaj, zostawiaj). Mam taką zasadę, że za każdym niemal razem, gdy do naszego domu ma szansę trafić duża ilość zabawek, bo czy to idą Święta czy urodziny, robię przegląd tego co znajduje się w pokoju moich dzieci. Wypada on zatem średnio co kilka m-cy. Zabawki są wtedy nie tyle organizowane co bardzo wnikliwie przeze mnie przeglądane. Te, które są zapomniane i nie używane, te które nie zdały u moich dzieci egzaminów robią miejsce nowym, tym, które mają nadejść. Ps. Oczywiście zdarzają się sentymentalne wyjątki 😉
  6. Ustal ograniczoną przestrzeń jaką mają zajmować zabawki. Nie uważam się za porządkowego freaka, ale bardzo nie lubię jak przedmioty zagarniają i stopniowo pochłaniają przestrzeń, która ma być przeznaczona dla mnie czy moich dzieci. Właśnie dlatego już dawno ustaliłam sobie w głowie to jaka przestrzeń w pokoju moich dzieci może być przeznaczona na zabawki (trochę miejsca na podłodze na ulubione misie, duże samochody i klocki i trochę miejsca na komodzie na gry i książki). Oprócz tego Jo i Ki mają pojemniki (średniej wielkości skrzynia na kółkach, kosz i papierowa torba), w których te zabawki się mieszczą i które są dla mnie wyznacznikiem tego, ile wystarczy. Nie przekraczam tych pojemności. Jeśli widzę, że czegoś gdzieś robi się zbyt dużo robię kolejny przegląd zabawek. Teraz robię to sama, ale wiem, że nadchodzi czas kiedy będę to robiła z synkiem i prawdę powiedziawszy nie mogę się tego czasu doczekać.
  7. Jeśli masz z tym problem ustal budżet na zabawki, którego nie będziesz przekraczać. Sama nie kupuję swoim dzieciom zabawek impulsywnie. Robię to głównie z jakiejś okazji i wcześniej dużo myślę nad tym na co i za ile jestem w stanie wydać pieniądze. Wiem jednak, że są takie osoby, dla których wydawanie ‚na dzieci’ jest przyjemnością nieporównywalną z innymi i którym łatwo w tej sferze ‚popłynąć’. W takiej sytuacji budżet, czyli ustalona przez nas samych granica, której nie przekraczamy jest świetnym rozwiązaniem. Sprawia, że pilnujemy swoich wydatków i dodatkowo nad każdym z nich myślimy przez dłuższy czas, zastanawiamy się czy warto, czy może lepiej poczekać z zakupem i przeznaczyć tą kwotę na coś innego, bardziej potrzebnego?
  8. Nie daj się i nie nakręcaj u swojego dziecka zbieractwa. Codziennie w tv widzę reklamy zabawek (choć najczęściej to po prostu śmieci, które do miana zabawek nawet nie powinny aspirować) wypuszczanych przez kolejne firmy czy sieci sklepów, które należy kolekcjonować (tak przynajmniej wmawiają nam ich producenci). Codziennie słyszę „zbierz wszystkie!” i codziennie budzi to we mnie sprzeciw. Zbieractwo potrafi być czymś wartościowym (choć nie dla mnie), ale tylko wtedy jeśli zbieramy rzeczy, które właśnie taką wartość ze sobą niosą. To co oferuje się dzieciom nie niesie takiej wartości. Jedyne co ze sobą niesie to moda na daną rzecz, to wydatek nieporównywalny z przyjemnością jaką takie zabawki niosą i to nauka, że więcej znaczy lepiej. A tak przecież nie jest (czyt. punkt 1 tej listy)!
  9. Nie ulegaj zabawkowym modom! Dopóki nie wyjdzie to od mojego dziecka, dopóki samo mocno nie upomni się o jakąś zabawkę szeroko rozreklamowaną, komentowaną i kupowaną dzieciom przez rodziców dopóty ja, przy zakupie zabawek swoim dzieciom nie będę kierować się modą na nie i hasłem „Twoje dziecko musi to mieć”. Nie musi, gwarantuję Wam i sobie. A moda na jakąś rzecz w pewnym momencie przeminie i tak jak trendy modowe zmieniają się co pół roku tak samo po kilku miesiącach okaże się, że ta zabawka, którą nasze dziecko „powinno mieć” nagle straciła swój blask i posłuch zarówno u rodziców jak i u dzieci. Tym bardziej nie warto wdrażać naszych dzieci w zachowania, którymi zarządzają firmy marketingowe.
  10. Nie duplikuj zabawek. Często zdarza się to rodzicom, którzy maja dzieci w podobnym wieku. Kupujemy jednemu to i drugiemu to samo. I tym sposobem nagle mamy, a raczej nasze dzieci mają dwa razy więcej zabawek. A prawda jest taka, że rzadko bawią się nimi w tym samym czasie. A druga prawda jest taka, że brak duplikatów sprawia, że by pobawić się jakąś zabawką nasze dzieci muszą sobie wypracować jakiś system wymiany pomiędzy sobą, albo muszą się dogadać albo po prostu bawić razem. I to jest 100 razy lepsze niż 2 takie same zabawki i równoczesna zabawa nimi.
  11. Ogranicz czas spędzany przed telewizorem. To zawsze procentuje na plus. Mniej oglądania tv, to mniej czasu, w którym dzieci są narażone na wpływ reklam tam pokazywanych (i tych pokazywanych wprost i tych tzw. podprogowych). Po prostu.
  12. Naucz dzieci czerpać przyjemność również z innych aktywności. Dzieciństwo naszych dzieci powinno się kręcić nie tylko wokół zabawek. Warto przedstawiać im w ich miejsce inne aktywności, inne sposoby spędzania wolnego czasu. Poza tym wiecie, sama zabawa też nie zawsze musi zawierać w sobie element zabawkowy 😛
  13. Pamiętaj, że przykład idzie z góry a dzieci nie uczą się od nas czegoś, bo im o tym opowiadamy, ale bo im to pokazujemy swoim zachowaniem. Łatwiej będzie Tobie i Twoim dzieciom ograniczać ich stan posiadania czy chociażby nad nim panować jeśli dasz im siebie za przykład, jeśli tym jak żyjesz pokażesz, że nie trzeba mieć wiele by czerpać z życia czy zabawy radość.

Zastanawiam się czy jest jeszcze coś co dodalibyście do tej listy?

Related posts

MINIMALIZM I DZIECKO

Moje dziecko nie chce nowych zabawek. Dlaczego?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym skąd biorą się dzieci, o których sami rodzice tychże mówią "rozwydrzone" i "roszczeniowe". ...

MINIMALIZM I DZIECKO

Czy moje dziecko ma za dużo zabawek? Quiz.

Odkąd powstał ten blog piszę w nim dużo o minimalizmie w wychowywaniu dzieci. Całym sercem wierzę w to, że jest on nie tylko mo...

  • Macierzynstwo-raz!

    Super rady!:) Też staram się tak podchodzić do tematu zabawek.