MOTYWACJA I ROZWÓJ

Drawing bord, czyli co zabieram dla siebie od Kate Hudson i jej „Pretty Happy”?

Jakiś czas temu chwaliłam Wam się na Facebooku tym, że przeczytałam fajną, motywującą do działania książkę napisaną przez Kate Hudson (tak, tak, tę aktorkę z „Jak stracić chłopaka w 10 dni” 😛 ). „Pretty Happy” nie jest biografią dziewczyny, której przyszło zagrać w kilku dość kasowych Hollywoodzkich komediach, ale jest raczej dość mądrym przewodnikiem po tym na co zwracać w swojej drodze ku świadomemu życiu uwagę. Hudson opisuje po prostu swoją drogę, a raczej swoje wybory na życie, których kiedyś dokonała, a które dotyczą tego jak je, jak się rusza, jak medytuje i co ceni w swoim życiu najbardziej. Wszystko to podane lekko i bardzo Amerykańsko, jak sami się pewnie domyślacie 🙂 Tak naprawdę niby nic nowego, ale jest jedna jedyna rzecz, która przewija się przez dosłownie całą książkę i która sprawiła, że zaczęłam to co pisze Hudson traktować poważnie i z rozmysłem. Chodzi o ideę „drawing board”!

Na czym ona polega? Już Wam wyjaśniam 🙂

Hudson pisze o drawing board jak o miejscu, w którym zapisuje wszystkie swoje myśli, odczucia, pytania i obawy dotyczące ciała, ale nie tylko, życia również. Moim zdaniem to coś na kształt pamiętnika, ale nie do końca. Nie chodzi tu bowiem o to, by opisywać nasze dni, by zastanawiać się jak minęły i pisać o tym co nam właśnie w głowie siedzi. Drawing board ma być takim dokumentem, który trzyma nas w kontakcie z nami samymi. Dla wtajemniczonych w ideę mindfullness, czyli uważności można powiedzieć, że to taka pomoc w tym właśnie. W tym, by być na bieżąco ze sobą, swoimi porażkami i sukcesami, ale także spostrzeżeniami dotyczącymi tego jak pewne rzeczy, zdarzenia czy nawyki wpływają na nasze samopoczucie, na nasz organizm i nasze myśli.

„Po biegu, medytacji lub szczególnie ciężkim dniu, zwracam się do mojej drawing board i spisuję moje myśli, uczucia i powtarzające się ścieżki postępowania / nawyki, które zaczynam zauważać.” [s.XVI]

Hudson sugeruje np. osobom, które chcę zmienić dietę i powiedzmy schudnąć 5 kg, by potraktowały drawing board jak taki dziennik podróży trochę. Jeśli zatem po jakimś posiłku czujesz wyrzuty sumienia a Twoje ciało nagle na chwilę staje się jak nie Twoje, czyli np. ociężałe i nieprzyjazne to Twoim zadaniem, a raczej wolą jest by to zapisać. Następnym razem, gdy nabierze Cię ochota, by dany posiłek zjeść ponownie możesz do drawing board wrócić i przeczytać z czym jego zjedzenie się wiąże i wtedy zdecydować, już na spokojnie, czy chcesz w to iść czy może jednak nie bardzo. Jakaś porażka w trakcie przysłowiowej drogi na szczyt? To też warto zapisać, po to, by, gdy kolejny raz się ona zdarzy, przypomnieć sobie, że już wcześniej podobne sytuacje zaistniały i że wcale nie znaczą one, że świat się kończy a Ty jesteś kompletnym zerem, któremu brakuje samodyscypliny. Drawing board pozwoli Ci zrozumieć, że nim nie jesteś, jesteś za to człowiekiem, który popełnia błędy, ale wcale z ich powodu nie musi schodzić z nowo obranej ścieżki i poddawać się na całej linii.

„Zapisujesz co robi Twoje ciało i jak się z tym czujesz. Zapisujesz jakie są Twoje cele związane ze zdrowiem lub co chciałabyś móc zrobić i czym chciałabyś się podzielić ze swoją rodziną.” [s.17]

Rzeczywiście po przeczytaniu całej książki Kate Hudson mam wrażenie, że drawing board to fajna inicjatywa, dobry pomysł zwłaszcza dla tych z nas, którzy dość łatwo się poddają i są dla siebie mega krytyczni i nieprzychylni. Wydaje mi się, że mądrym pomysłem jest mieć takie miejsce, które pozwoli nam na siebie i swoje samopoczucie spojrzeć trzeźwiej i z większym dystansem, które pozwoli uświadomić sobie, że to jak się teraz czujemy nie jest czymś nowym i że spokojnie jesteśmy w stanie przez to przejść i dalej iść tam gdzie chcemy. To również świetny sposób na dodawanie sobie otuchy i energii, na zauważanie swoich sukcesów i postępów, o których czytanie w chwilach zwątpienia podniesie nas na duchu i utwierdzi w tym, że idziemy w dobrym kierunku.

Sama ciągle zastanawiam się nad tym jak za tworzenie mojej własnej drawing board się zabrać. Już nawet mam kilka rzeczy, które z chęcią bym tam zapisała, ale wiecie co? Sama świadomość, że coś takiego mogłabym stworzyć i w taki sposób siebie niejako obserwować daje mi siłę i motywację, żeby pomimo swoich potknięć nie rezygnować np. z ćwiczeń czy walki o lepsze odżywanie się.

I jak Wy się na pomysł Kate Hudson zapatrujecie? Ja jestem bardzo za i żałuję, że nie mogę Wam tutaj streścić całej książki „Pretty Happy” tak byście mogli ideę „drawing board” zrozumieć jeszcze bardziej 🙁 🙂

Related posts

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Pracuj na swoją korzyść, nie przeciw sobie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy post na jednym z zagranicznych blogów. Jego autor, Anthony Ongaro, pisał w nim o tym jak to się stał...

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Czasami warto skoczyć ze spadochronem. Dlaczego?

W2006 roku, czyli już prawie 11 lat temu (sic!) zrobiłam jedną z pierwszych rzeczy, która pokazała mi, że potrafię być inna ni...

  • Do Ka

    Fantastyczna idea moim zdaniem! Patrzę na nią jeszcze z jednej perspektywy. Opróżnianie wymienionych przez Ciebie korzyści, dla mnie bardzo ważne jest samo skupienie na ciele, samo obserwowanie i wyciąganie wniosków. Dla mnie to jest największy problem: nie umiem słuchać swojego ciała, myśleć o sobie w takim sensie. To bardzo inspirujący pomysł. Mam obecnie kryzys związany z poczuciem, że się starzeję 😉 i to nie w sensie ” jestem stara do niczego się nie nadaję” ale po prostu: moje ciało się zmienia, a ja muszę się dostosować albo się rozchoruje. Kto by pomyślał, że przekroczenie magicznej 30stki niesie takie problemy 😉

    • A ja właśnie po 30-stce wreszcie zaczęłam się dogadywać ze swoim ciałem i jedzeniem, które na jego stan wpływa. Ciągle się potykam, robię głupie błędy, ale nauczyłam się, całkiem niedawno, że to nie ma tak naprawdę znaczenia dopóty dopóki moje oczy widzą przed sobą cel jakim jest określona waga czy kondycja 🙂