MÓJ MINIMALIZM

Dlaczego ciąża jest najlepszym czasem na to by stać się ubraniową minimalistką?

Pisząc swojego ostatniego posta o książce Joanny Glogazy „Slow fashion. Modowa rewolucja” zastanawiałam się, czy istnieje jeden właściwy moment na to, by zacząć myśleć o minimalizmie w szafie. Doszłam do wniosku, że nie, nie ma takiego jednego czasu, który byłby tym najwłaściwszym. A może jednak jest, wtedy, gdy tak jak to było u mnie, zauważymy, że ubrania zaczęły w naszym życiu grać zdecydowanie zbyt dużą rolę, że myślenie o nich zabiera nam zbyt wiele czasu, że ich kupowanie stało się niezdrowym nawykiem, że mimo tego, iż jesteśmy przytłoczeni ich ilością w swojej szafie to tak naprawdę „nie mamy co na siebie włożyć” i że bardzo, ale to bardzo nas to wszystko męczy?! Tak, to jest ten właściwy czas na zmiany, który jednak każdą z nas może spotkać na całkiem innym etapie naszego życia 🙂 Moim zdaniem istnieje jednak też coś takiego jak najlepszy moment na stanie się ubraniową minimalistką i  jest to czas ciąży!!! Dlaczego? Już wyjaśniam 🙂

– Po pierwsze, w ciągu tych dziewięciu miesięcy, które zwyczajowo ona trwa 😛 , ubrania stają się jedną z ostatnich rzeczy, o których myślisz. Na co dzień zastanawiasz się bowiem nad tak błahymi sprawami jak ta czy będziesz dobrą matką, czy jesteście na to gotowi, czy sobie poradzicie: finansowo, psychicznie i fizycznie? Zaprzątasz sobie też głowę myśleniem o wyprawce, tzw. wiciu gniazda dla nowo narodzonego dziecka, wyborze imienia, rodziców chrzestnych itd. itp. Koniec końców, bez przerwy niemal myślisz też o tym co nieuniknione, czyli porodzie, który zbliża się szybciej niż Ci się to początkowo wydawało!

– Po drugie, przez większość tych błogosławionych dziewięciu miesięcy nie masz po prostu sił na to, by tak jak wcześniej, spokojnie chodzić po sklepach z ubraniami. Pierwsze trzy zajmują Ci bowiem mdłości, zmęczenie i senność niemożliwa do pokonania. Gwarantuję, że długie wycieczki po centrach handlowych nie są tym o czym wtedy marzysz. Choć drugi trymestr daje nam trochę odpocząć, to już ostatnie trzy miesiące ciąży nadrabiają za te błogie chwile z nawiązką! Boli kręgosłup, bolą i puchną stopy, cierpną nogi… Po godzinnym spacerze, przerywanym licznymi i potrzebnymi przystankami jedyne o czym przyszła matka marzy to możliwość wyciągnięcia nóg i nie podnoszenia się przez kilkadziesiąt kolejnych minut z miejsca. Nie ma mowy o czerpaniu jakiejkolwiek przyjemności z przebierania się z jednych ubrań w drugie, z mierzenia kolejnych i kolejnych par butów. No chyba, że Twoja desperacja w tym względzie sięga chmur! 😛 Oczywiście jakimś wyjściem z sytuacji jest robienie zakupów przez internet, ale nie każdy jest ich fanem, a nawet jeśli, tak jak ja, lubisz właśnie w taki sposób zaopatrywać się w ubrania, to pamiętaj, że…

– Przymierzane w sklepie stacjonarnym czy kupione w sklepie internetowym rzeczy i tak nie będą na Tobie wyglądały tak jak powinny. Ciąża w bardzo, bardzo wyraźny sposób bowiem zmienia wygląd i wagę, i każdy niemal ciuch przegrywa z nią walkę. Nie kupisz sobie zatem upatrzonego płaszcza z tegorocznej jesiennej listy „must have” a jeśli tak to do następnej wiosny nie będziesz wiedzieć jak tak naprawdę w nim wyglądasz. Odpadają też kolejne pary modnych spodni, spódnic czy sukienek. Jedyne co tak naprawdę sprawdza się i na kobiecie w ciąży i na tej, która w niej nie jest to basic-owe t-shirty, w których kilka egzemplarzy sama zaopatrzyłam się będąc w odmiennym stanie. Obcisła koszulka bez rękawków jest zbawieniem zawsze wtedy, kiedy walczę z ciągle mi towarzyszącym gorącem…

– Kupno butów też nie jest prostą sprawą. Nawet jeśli zdecydujesz się na kupno jakiegoś obuwia, to aby móc z niego w pełni korzystać, zdecydujesz się na pewno na to na płaskiej podeszwie. Modne szpilki czy kozaki na wysokim obcasie nie wchodzą w grę, bo skoro nie będziesz w nich chodzić, to nie lepiej poczekać do następnego sezonu z zakupem tychże? Poza tym, z takimi zakupami też należałoby się uwinąć w pierwszych miesiącach ciąży, bo mierzenie butów na opuchnięte stopy i na takiej podstawie decydowanie się na ich zakup zakrawa niestety na głupotę! 😛

– Jeśli zdecydujesz się na ubraniowy detoks w ciąży to również zdecydujesz się na czyszczenie szafy zalecane przez autorkę „Slow fashion. Modowa rewolucja”. Moim zdaniem to idealny moment na tego typu zabiegi. Nie tracisz energii i czasu na przymierzanie rzeczy zalegających na Twoich półkach i wieszakach, bo nie masz ani figury ani ochoty na to! Jesteś w stanie spojrzeć na swoje ubrania dużo trzeźwiejszym okiem, od razu widzisz w czym tak naprawdę do tej pory chodziłaś i za założeniem czego tęsknisz. Twój brzuch natomiast skutecznie zweryfikuje potrzebę dalszego posiadania innych ubrań. Nie założysz bowiem na siebie obcisłych jeansów w których nigdy nigdzie nie wyszłaś i nie będziesz sobie wmawiać, że kurcze, przecież tak dobrze w nich wyglądasz, bo nie wyglądasz! I nie będziesz w nich wyglądać dobrze przez dobrych kilka kolejnych miesięcy! Wymówki zatem odpadają tak jak odpadają z Twojej szafy kolejne nienoszone i niepotrzebne Ci do niczego ubrania. Czyż to nie cudowne?! 😀

– Oczywiście możesz sobie wmawiać, że za to może poszalejesz w dziale z ubraniami ciążowymi, ale gwarantuję Ci, że to mrzonki, bo tam, nawet jeśli bardzo chcesz, to tak naprawdę miejsca na szaleństwo nie ma. Wybór ubrań bardzo ograniczony, bardzo podstawowy i nierzadko urągający poczuciu estetyki współczesnej kobiety, niestety. Dział ciążowy to przede wszystkim wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda. To z pewnością nie miejsce, gdzie królują najnowsze trendy. Poza tym, tak na zdrowy rozum, ile jesteś w stanie wydać na ciuch, który już z założenia ma Ci posłużyć tylko kilka miesięcy??? Ja, bardzo niewiele. Dlatego też do tej pory moje ciuchowe ciążowe zakupy z obu ciąż ograniczyły się niemal jedynie do kupna dwóch par spodni i czterech par legginsów. Cała reszta? Nie, dziękuję 🙂

– Na końcu powiem Ci coś jeszcze: ciąża i perspektywa pojawienia się na świecie nowego członka rodziny, nierzadko tak bardzo wyczekiwanego i chcianego naprawdę wiele potrafi w głowie przestawić, wiele klepek poprzesuwać na ich właściwe miejsce. Nie wiem jak to było lub będzie u Ciebie, ale u mnie moje zakupowe zapędy bardzo, ale to bardzo wyhamowały w pierwszej ciąży i tak trwają sobie nadal, gdy oczekuję na pojawienie się swojego drugiego dziecka. Nie mam teraz ochoty na to, by tracić swój cenny czas na bezmyślne chodzenie po sklepach i szukanie nie wiadomo czego. Nie mam też ochoty na wydawanie pieniędzy na ubrania, które będą zagracać moją przestrzeń życiową, która od momentu narodzin synka i tak stała się dużo bardziej ograniczona. Nie ma, po prostu nie ma lepszego momentu na wprowadzenie w swoim życiu minimalizmu 🙂 Wszak część rzeczy robi za Ciebie sama natura. Ubraniowy detoks w tym momencie życia to żaden wysiłek a wręcz przyjemność!

Mam nadzieję, że te z Was, które są zainteresowane minimalizmem i slow fashion a przy tym, które są w ciąży zachęciłam do wprowadzania takich zmian już TU i TERAZ. Sama zainteresowałam się tymi zagadnieniami właśnie czekając na narodziny synka, choć tak naprawdę rozkręciłam się dopiero po jego pojawieniu się na świecie. Teraz, kiedy czekam na przybycie córeczki widzę jednak, że ciąża to stan idealny do tego, by zacząć czerpać radość i przyjemność z minimalizmu. Nie będzie lepszej okazji!

Zgadzacie się ze mną? Chciałabym bardzo poczytać Wasze opinie na ten temat 🙂

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • Zgadzam się i podpisuję obiema rękami! To prawda, że w ciąży miałam kilka ubrań na krzyż i zupełnie mi to wystarczało. Wygodne spodnie, legginsy i 2-3 sukienki, w których lepiej się czułam niż w spodniach. Chodząc po działach ciążowych podobnie do Ciebie załamywałam ręce myśląc, że producent z pewnością chce, żebym lepiej nie wychodziła z domu, tylko siedziała w tym worku na kanapie i czekała na sądny dzień. Odkryłam jednak jedną markę, która szyje ubrania bardzo ładne i modne, i co ważne – nie tylko na okres ciąży. Przetestowałam i to się sprawdza – sukienki kupione wtedy nadal wyglądają na mnie dobrze, pomimo braku brzucha, a bluzki przydały się na okres karmienia piersią. Warto czasem na czymś takim poszperać, żeby nawet (a może tym bardziej!) w ciąży) wyglądać pięknie i …sexy!

    • Paula

      Załamywanie się poziomem ubrań dla kobiet w ciąży to jedno, ale ja jednak patrzę na to teraz z innej strony. Na maksa korzystam z tego co mam i po prostu nie wydaję pieniędzy na coś, co i tak mi się nie podoba 😛 Dlatego właśnie pisałam o tym, że to najlepszy czas na zdecydowanie się na ubraniowy minimalizm, bo już sama sytuacja niejako Cię do niego zmusza. Później jedynie sęk w tym, by wytrwać i przełożyć swoje ciążowe zachowania względem ciuchów na dalsze życie. Nie mówię, żeby całkowicie zrezygnować z ich kupowania, tylko by robić to z głową 🙂

    • Załamywanie się poziomem ubrań dla kobiet w ciąży to jedno, ale ja jednak patrzę na to teraz z innej strony. Na maksa korzystam z tego co mam i po prostu nie wydaję pieniędzy na coś, co i tak mi się nie podoba Dlatego właśnie pisałam o tym, że to najlepszy czas na zdecydowanie się na ubraniowy minimalizm, bo już sama sytuacja niejako Cię do niego zmusza. Później jedynie sęk w tym, by wytrwać i przełożyć swoje ciążowe zachowania względem ciuchów na dalsze życie. Nie mówię, żeby całkowicie zrezygnować z ich kupowania, tylko by robić to z głową

  • Do Ka

    Hahahahaha co za moment… naprawdę trafiłaś😉 Przypomniałaś mi o tych wszystkich urokach o których już zdążyłam prawie zapomnieć, a które właśnie będę sobie przypominać i odtwarzać 😜 Myślę, że faktycznie pomysł trafiony. Ciąża to naprawdę dobry czas. Fajnie przemyślana przez ten okres szafa może nieźle zmotywować do powrotu do wyjściowego rozmiaru! Namówiłaś mnie. Mimo, że „Slow Fashion” dobrze znam i stosuję, budowanie funkcjonalnej garderoby to zdecydowanie proces. Ciąża to czas zmian, czas spojrzenia na wiele spraw z nowej perspektywy. Zgadzam się zdecydowanie. Myślę też, że fajnie być w wieku i punkcie życia, które pozwalają nabrać nowej perspektywy.

    • Ha! Bardzo, bardzo cieszę się, że wstrzeliłam się z tym postem w Twój / Wasz czas! Powodzenia zatem i gratulacje ogromne! Tak trochę Ci zazdroszczę 😛