SLOW LIFE

Czy da się żyć slow z dziećmi ‚za pasem’?

W czasie przygotowań do ostatnich Świąt Bożego Narodzenia i w końcu w ich trakcie nie raz zdarzało nam się patrzeć na siebie z mężem i buchać śmiechem z powodu naszego ciągłego braku zorganizowania, zabiegania i wiecznego ruchu, które to przy dwójce dzieci, wybieraniu się gdziekolwiek i organizowaniu czegokolwiek są chyba nieodłącznym elementem rodzicielstwa i bądź co bądź życia 😛 I tak się zastanawiam czy ten mój slow life na pewno ma rację bytu w moim życiu? Czy to tylko mrzonki? Bo przecież fakt, że czas na spokojne zrobienie czegokolwiek dla siebie mam tylko kiedy dzieci śpią vel. jedno śpi a drugie jest w przedszkolu, jakby temu przeczy. Tak naprawdę, odkąd zamiast jednego jest ich dwójka moje życie to wieczne chodzenie, zbieranie, zanoszenie, przynoszenie, odbieranie, podawanie, odwożenie, przywożenie, mycie, ubieranie, rozbieranie, usypianie, karmienie, bawienie, głaskanie, tulenie, utulanie, pocieszanie, uspokajanie, tłumaczenie i kilkanaście innych powtarzalnych i powtarzanych w nieskończoność czynności, które, gdy dzień się kończy, sprawiają, że padam na twarz ze zmęczenia. Co zatem z tym życiem w rytmie slow? 

Tak sobie myślę, że pomimo tego domowego rozgardiaszu i zamętu, pomimo tego płaczu i śmiechu na zmianę to to nasze slow życie jest takie jak chyba być powinno. Bo mienie dzieci nie polega na tym, że spokojnie delektujemy się rano kawą czytając gazetę, później wychodzimy na długi wspólny lunch czy obiad a na koniec przy kominku czytamy sobie w ciszy książki czy oglądamy ambitne filmy. Nasze życie w rytmie slow to wyłapywanie chwil, które są ważne, to uważność, którą dzieci niejako na rodzicach wymuszają, to uwaga jaką chcemy im dawać na każdym kroku, to wsparcie, które od nas otrzymują, choć przecież i im i nam zdarzają się potknięcia, to troska o naszą relację, która chcemy, by była głęboka i mądra. To miłość bezwarunkowa i bezgraniczna, którą dzielimy się ze sobą bez ustanku. Życie slow z dziećmi to to, że czasem zmuszamy się do zabawy, że czytamy w kółko te same bajki, zadajemy te same pytania i udzielamy tych samych odpowiedzi. Życie slow z dziećmi to rutyna, która nie raz sprawia ból, ale z drugiej strony, która jest podstawą naszego rodzinnego szczęścia. Życie slow z dziećmi to akceptacja i satysfakcja płynąca z życia takiego jakie w tej chwili jest i wyciąganie z niego dla siebie i swojej rodziny tego co w nim najlepsze, najtrwalsze, najpiękniejsze. Życie slow z dziećmi to codzienna radość z tego, że jest się rodzicem i ma się takiego a nie innego synka i taką a nie inną córkę.

I nie ważne, że nie raz wszystko to robimy na raz, z językiem na brodzie, padając ze zmęczenia…

Related posts

SLOW LIFE

Jak pokochałam ciszę, czyli o tym dlaczego warto się z nią zaprzyjaźnić.

Nie wiem jak to wyglądało u Was, ale ja wychowywałam się w domu, w którym od pewnego momentu telewizor był niemalże pełnoprawny...

SLOW LIFE

Wenecja z dziećmi, czyli jak podróżować w rytmie slow i się tym cieszyć!

Kilka tygodni temu (ale ten czas leci!) wybraliśmy się z dziećmi na 5 - dniowe wakacje do Wenecji (Ci z Was, którzy obserwują ten ...