MÓJ MINIMALIZM

Czy da się być minimalistą i hedonistą jednocześnie?

Ostatnimi czasy nieustannie krąży mi po głowie takie stwierdzenie, że jestem minimalistką hedonistką. Pomyślicie pewnie, że piszę bzdury, że przecież te dwa podejścia do życia są ze sobą całkowicie sprzeczne i skutecznie się wykluczające i w gruncie rzeczy tak jest, jestem w stanie się z Wami zgodzić, tyle, że nie do końca. Ważne jest bowiem to jak postrzegamy przyjemność i szczęście w swoim życiu. Hedonizm to bowiem pogląd uznający przyjemność i rozkosz za najwyższe dobro i cel życia a unikanie bólu i cierpienia za warunek osiągnięcia szczęścia. Tak jak druga część tej teorii jest dość łatwa do zrozumienia (wydaje mi się, że nikt z nas przecież nie podważy tego, że składową szczęścia w życiu jest brak cierpienia i bólu w tymże i że wszyscy się ich wystrzegamy jak tylko możemy), tak pierwsza jej część może być conajmniej dyskusyjna, zwłaszcza wtedy, gdy hedonizm będzie nam się kojarzył jedynie z hedonizmem materialistycznym, czyli konsumpcjonizmem.

Sęk w tym, że ja już od dawna nie postrzegam posiadania na własność rzeczy jako mojego głównego źródła przyjemności i szczęścia w życiu. Mój hedonizm nie odnosi się zatem to tego, że otaczam się dziesiątkami czy setkami przedmiotów, które w moim życiu nie pełnią żadnej konkretnej funkcji a służą mi li i jedynie jako źródło chwilowej satysfakcji. Mój hedonizm bierze się stąd, że ja tą przyjemność i rozkosz czerpię teraz z nie posiadania, nie posiadania nadmiaru i posiadania wystarczającej, minimalnej ilości przedmiotów, których jakość, dzięki ich nieliczności, miała szansę na przestrzeni ostatnich lat wzrosnąć. To nie jest tak, że skoro myślę o sobie jak o minimalistce to nie cieszą mnie rzeczy piękne, że nie szukam przedmiotów, które sprawią, że na ich widok się uśmiechnę, że myślę o ich byciu w moim życiu jedynie w kategorii przydatności. Wręcz odwrotnie, tyle, że teraz te kolejne, piękne rzeczy wnoszące do mojego życia przyjemność i rozkosz pojawiają się w moim życiu dużo, dużo rzadziej i z mądrych pobudek tj. np. realna potrzeba, by to coś posiadać.

Lubię swój minimalizm i lubię swój hedonizm i wierzę też, że szukanie w życiu tego co sprawia nam przyjemność i szczęście jest jednym z celów i dóbr w naszym życiu. Może nie najwyższym jak głosi teoria hedonizmu, ale jednak. Choć z drugiej strony, może jest to nasz najważniejszy cel? Po to szukamy w życiu miłości, po to zakładamy rodziny, po to rodzimy dzieci, po to tworzymy projekty wokół których kręci się nasze życie, po to podróżujemy po świecie, po to się zmieniamy bo upatrujemy w tym przyjemności i szczęścia za którymi nieustannie tęsknimy. Przynajmniej ja, ja za nimi tęsknię właśnie w taki sposób. Nie za rzeczami, kolejnymi przedmiotami, ale za tą całą resztą, która moim zdaniem przynosi mi spełnienie. I dlatego właśnie jestem hedonistką, chyba zresztą jak większość ludzi na świecie, tyle, że teraz na hedonizm patrzę już z całkiem innej, mądrzejszej i spokojniejszej perspektywy i strasznie to lubię!

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • Oczywiście, że da się być minimalistką i hedonistką. Ja to połączenie bardzo rozumiem. Po prostu, kiedy starasz się nie otaczać przedmiotami, a zakupy nie pochłaniają każdej wolnej chwili, to szukasz innych źródeł doświadczania przyjemności, a te związane są najczęściej z rzeczami niematerialnymi.