MYŚLĘ

Czego warto uczyć się od Skandynawów? Moje refleksje po lekturze „Szwedów” Katarzyny Molędy i nie tylko.

Tak naprawdę o podobnym wpisie myślałam już od dłuższego czasu a to dlatego, że 8 lat spędzonych w Danii otworzyło mi oczy na wiele spraw, których może będąc non stop w Polsce w ogóle nie zauważamy, albo po prostu myślimy, że inaczej być nie może. Przyznaję, z Danii wróciliśmy do Polski z ogromną ulgą, wiedzeni tęsknotą, sentymentem i miłością do tego kraju i bliskich. Nie znaczy to jednak, że Skandynawia nie zadomowiła się na stałe w naszych głowach. W mojej na pewno! Nie dość, że już zawsze będę miała słabość, szacunek i ciepłe myśli w stosunku do północy Europy to jeszcze już chyba zawsze będę tęsknić za tym jak do człowieka, do życia i swojej przyszłości podchodzi się w krajach skandynawskich. Lektura „Szwedów” bowiem po raz kolejny utwierdziła mnie w tym, że to nie tylko Dania taka a nie inna jest, że wtórują im Szwedzi, Norwegowie, Finowie i Islandczycy (których kraj to moja niezaprzeczalna i wielka miłość od pierwszego wejrzenia!).

Wydaje mi się, że niektóre rzeczy, dzięki którym ludzie mieszkający w krajach północy są tacy a nie inni są nie do przeskoczenia bez innego podejścia do polityki samych polityków. Państwa opiekuńcze nie stają się takimi same z siebie a rodzą się z przekonania, że wszyscy jesteśmy sobie potrzebni, my państwu a państwo nam, że umowa, którą ze sobą nawzajem zawieramy obowiązuje i jednych i drugich w takim samym stopniu i że warto wywiązywać się z niej w taki sposób, by po prostu żyło nam się jak najlepiej! Niestety, patrząc na to co chyba od kilkudziesięciu już lat dzieje się na politycznej scenie Polski wydaje mi się, że bardzo nam wszystkim jeszcze daleko do zrozumienia tego procesu, nie mówiąc już o tym, by postarać się go przyjąć u siebie. No nic, na szczęście są też postawy, które możemy wprowadzić w swoje życie bez udziału polityków!

Oto, czego moim zdaniem warto się od Skandynawów nauczyć:

  1. „Z badań wynika, że Szwedzi najwyżej cenią… piękne przeżycia i balans między pracą a czasem wolnym! Ex aequo. Na drugim miejscu – bycie dobrym rodzicem i szczęśliwe małżeństwo. Podróże, wiedza ogólna i dobrze płatna praca – na trzecim (…) Na końcu listy znalazły się samochód, gadżety techniczne i doktorat.” [s.30] Tak właśnie pisze Katarzyna Molęda w swojej książce „Szwedzi” i patrząc na te kilka lat spędzonych w Danii, muszę stwierdzić, że Duńczycy bardzo są w takim podejściu do życia podobni. Oczywiście i tam znajdziemy gadżeciarzy i osoby, które lubią chwalić się swoim stanem posiadania, ale jednak takie postawy są w mniejszości. Za to mam bardzo wyraźne wrażenie, że młodzi Polacy żyją trochę inaczej, tak jakby ta piramida, przynajmniej w kilku punktach odwróciła się do góry nogami. Nie raz widziałam, słyszałam i byłam świadkiem zachowań, które wyraźnie pokazały mi jak dla niektórych osób ważny jest stan posiadania i to, by ten stan znały osoby postronne. W niektórych środowiskach najnowsze gadżety urastają do rangi znacznika kim tak naprawdę jesteś i jaka jest Twoja wartość. Jestem w stanie w jakimś stopniu zrozumieć takie zachowania wtedy, gdy zdobywamy kolejne rzeczy bez większych poświęceń, ale jeśli nasze przywiązanie do tego, by być na topie jest okupione tym, że musimy się np. gdzieś zadłużyć to całkowicie nie potrafię tego pojąć… Podoba mi się takie podejście do życia Skandynawów, w którym to nasze przeżycia stoją na pierwszym miejscu, że ważne jest to jak żyjemy i spędzamy swój czas bardziej niż w towarzystwie jakich rzeczy ten czas spędzamy.
  2. Zaufania. Skandynawowie ufają. Myślę, że stopień tej wzajemnej ufności różni się pomiędzy poszczególnymi krajami, ale na pewno w każdym z nich jest o niebo wyższy niż w Polsce. Katarzyna Molęda w swojej książce przytacza kilka przykładów tego, jak to wygląda w Szwecji. Powiem Wam, bardzo spektakularnie! A jak takie zaufanie do obcych przejawia się w Danii? Na przykład tak, że Duńczycy nie zamykają swoich rowerów na kłódkę jeśli je zostawiają pod sklepem czy blokiem, lub tak, że idąc do restauracji rodzice bez wahania zostawiają śpiące w wózku dziecko na zewnątrz tejże. Duńczycy nie zasłaniają również okien! No, może ostatnio pojawiają się żaluzje w niektórych domach, ale królują jednak okna bez firanek, zasłon i wszystkiego tego, co chroniłoby naszą prywatność przed wścibskimi spojrzeniami innych osób. Duńczyk nie ma nic do ukrycia a poza tym wierzy, że nikt inny nie będzie miał żadnego interesu w tym, by przyjść i zabrać mu jego własność. Poza tym, Duńczycy wierzą nie tylko sobie ale też swojemu państwu, które swoją drogą, zorganizowane jest tak, by tego zaufania nie zawieść. Jeśli chodzi o Polskę, to mam wrażenie, że u nas nieufność do innych jest wdrukowana niejako w nasze DNA. Bardzo tego nie lubię i naprawdę chciałabym, by Polacy ufali sobie nawzajem i umieli na sobie polegać. Na razie mam wrażenie, że z obawy przed tym, by ktoś nas nie wykorzystał jesteśmy bardzo podejrzliwi i staramy się być we wszystkim samowystarczalni, co na pewno nie jest dobre, ani na krótszą ani na dłuższą metę!
  3. Uważności na drugiego człowieka i empatii. Wczoraj na fb trafiłam na wyniki badań poziomu empatii we wszystkich krajach świata. Z badania wynika, że Polacy charakteryzują się bardzo niskim poziomem empatii a Duńczycy bardzo wysokim. Bardzo się z tym zgadzam! W Danii na empatię kładzie się bardzo duży nacisk i widać to na każdym niemal kroku, od szkoły począwszy na porodówce skończywszy. Tak jak znalazłabym kilka rzeczy, na które mogę w Danii narzekać (z poziomem medycyny włącznie), tak na pewno złego słowa nie mogę powiedzieć na ich podejście do drugiego człowieka, którego NIGDY nie traktuje się tutaj przedmiotowo, na którego emocje zwraca się uwagę i w którego sytuacji stara się tutaj stanąć zanim się go osądzi (jakże inaczej niż w Polsce, prawda?). Z tego właśnie powodu (mimo komplikacji podczas pierwszego) moje porody w Danii wspominam tak dobrze. Głównie za to jak w ich trakcie byłam traktowana ja, mój mąż i moje dzieci. Polaka może to uwierać (zdarzyło mi się kilka razy psioczyć z tego powodu), ale w Danii nikt nie podejmie decyzji dotyczącej Twojej osoby, bez Twojej opinii na ten temat, nawet wtedy, gdy na temat danej rzeczy nie masz zielonego pojęcia (sprawy medyczne na przykład) oczekuje się od Ciebie tego, byś wyraził / wyraziła swoje zdanie. I tutaj wkracza uważność na drugiego człowieka, która jest tak istotna dla Szwedów (według autorki „Szwedów” Katarzyny Molędy). Czym ona jest? Tym, że nie wchodzimy w czyjeś życie ze swoimi butami bez zgody tej osoby, tym, że zwracamy uwagę na to, czy dana sytuacja będzie komfortowa nie tylko dla nas, tym, że zostawiamy drugiemu człowiekowi „wolną przestrzeń”, nie zarzucamy swoją osobą, swoim zdaniem, swoim myśleniem. Szanujemy odrębność innych i dlatego, kiedy w Danii czy Szwecji chcemy pomocy to musimy o nią poprosić, bo nikt raczej nie wpadnie na to, by nam jej udzielać bez naszej wyraźnej woli (no chyba, że to sprawa realnego zagrożenia zdrowia lub życia).
  4. Poszanowania czyjejś prywatności. „Nikt Was nie pyta dlaczego. Ani czy ze sobą sypiacie. Czy jecie wspólnie obiady. I czy zdajecie sobie sprawę z tego, jaka to poważna decyzja.” [„Szwedzi”, s.192]. Mam wrażenie, że szacunek dla życia innych osób i ich wyborów jest charakterystyczny dla całej Skandynawii. Bardzo chciałabym przenieść taki sposób patrzenia na życie innych na łono Polski, gdzie mamy niesamowitą skłonność do tego, by układać, oceniać, planować i roztrząsać czyjeś wybory i decyzje. Wydaje mi się, że Skandynawowie generalnie są w takich sprawach bardziej powściągliwi i dyskretni, co chyba łączy się z tym co pisałam w poprzednim punkcie.
  5. Większego luzu w podejściu do życia. Co mam na myśli? To, że w Polsce mamy ogromny popęd do tego, by wszystko było doskonałe, pokazowe i na tzw. tip top. Oceniamy siebie i innych po tym jak wyglądamy my, nasz dom, nasze paznokcie i włosy. W Danii nauczyłam się tego, że takie zachowanie nie ma najmniejszego sensu, bo ludzie są tutaj tak wyluzowani w kwestii ubioru na przykład, że nie raz czy dwa, nasze oceny mogłyby nas zwieść na manowce. To samo zresztą czytam w książce Katarzyny Molędy: „Bankier milioner może wyglądać tak samo jak nauczyciel, elektryk jak lekarz, a sprzedawca garmażu jak reżyser kina niezależnego” [s.166]. Sama w Danii spotkałam się z podobną sytuacją, kiedy bardzo, bardzo majętny człowiek, którego spotkałam na pewnej imprezie wyglądał tak niepozornie, że nawet nie zwróciłam na niego uwagi. Polskie wyrażenie „zastaw się a pokaż się” nie ma tutaj po prostu racji bytu. Przynajmniej nie powszechnie.

Oczywiście jest jeszcze kilka rzeczy, które warto by przejąć na grunt Polski od krajów północnych, ale niestety wchodzi w nie już polityka. Taka opiekuńczość na przykład, piękna idea, która jednak bez pomocy i woli państwa nie ma chyba racji bytu…

Dajcie znać jak Wam się ten post podoba i co myślicie o stworzonej przeze mnie liście!

W tekście wykorzystałam cytaty z książki K. Molędy, „Szwedzi”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015.

Related posts

MYŚLĘ

Odpuść sobie, czyli o tym, czego uczę się ostatnio.

Jest jedna rzecz, którą w sobie cenię i która jednocześnie sprawia mi wiele problemów i przyprawia o duże dawki stresu. Co? Perf...

MYŚLĘ

O dziewczynkach, którymi nie byłam.

Ponieważ dużo ostatnio 'siedzę' w książkach dla dzieci wróciłam do swoich dziecięcych lat i przypomniałam sobie te wszystkie k...

  • A, to ciekawe, że akurat dzisiaj też opublikowałam tekst o Szwedach 🙂 Moje dwa dni w Sztokholmie mają się nijak do ośmiu lat w Skandynawii, ale wiele z tego co napisałaś, faktycznie zauważyłam. Dziwiłam się, że w centrum tak dużego miasta rowery są przypinane byle jak albo wcale – teraz wiem dlaczego. „Szwedów” dopisuję do listy lektur do przeczytania – chciałabym ich poznać lepiej, bo może moje krótkie obserwacje mają się nijak do prawdy? Pozdrawiam!

    • Jeśli chcesz ich lepiej zrozumieć to na pewno warto sięgnąć po tą książkę. Z pewnością wyjaśni Ci parę spraw 🙂 Również pozdrawiam!

  • Spędziłam w ubiegłym roku tydzień w Szwecji i zaobserwowałam dokładnie to o czym piszesz. Nikt się nie boi pozostawić nie przypiętego roweru w środku miasta. Ludzie są życzliwi, nie wścibscy. Wyglądają skromnie, ale elegancko. Mi się bardzo podobali Szwedzi, szczupli i przystojni niezależnie od wieku. A kobiety młode i starsze dla mnie też piękne i naturalne, bez maski z makijażu. Bardzo podobało mi się też wspólne celebrowanie przerwy na lunch.

    • Skandynawscy mężczyźni to w ogóle zacny typ człowieka haha 😛 Bardzo zadbani, modni, czyści, choć też wydaje mi się, że głównie w dużych miastach. Prowincja wygląda jednak inaczej, jak wszędzie zresztą. I tak, masz rację, naturalność króluje i tego się tutaj właśnie nauczyłam! 🙂

      • Byłam w mniejszym miasteczku, ale mimo wszystko bardziej cywilizowanym Falun, to tam gdzie skocznie narciarskie. Och tej naturalności i luzu to powinniśmy się od nich uczyć:)