MOTYWACJA I ROZWÓJ

Czasami warto skoczyć ze spadochronem. Dlaczego?

W2006 roku, czyli już prawie 11 lat temu (sic!) zrobiłam jedną z pierwszych rzeczy, która pokazała mi, że potrafię być inna niż sama o sobie myślę a tym bardziej inna niż myślą o mnie inni. Wtedy to właśnie zaskoczyłam samą siebie i podczas naszego (mojego i wtedy mojego chłopaka a teraz męża) pobytu w USA skoczyłam ze spadochronem! Z prawdziwym spadochronem z prawdziwego samolotu, który, byśmy mogli z niego wypaść wyleciał najpierw, ciągle kołując 3 km do góry! To była jedna z tych chwil, jedna z tych rzeczy, jedno z tych doświadczeń, które sprawiły, że uwierzyłam w to, że mogę kreować siebie i swoje życie i że stać mnie na więcej niż zakładałam. Dlaczego?

Do tej pory pamiętam taką sytuację z mojej młodości kiedy oglądałam z moją mamą jakiś program dokumentalny i tam to właśnie jeden za drugim skoczkowie wyskakiwali z samolotu, by potem formować się spadając w dół w jakieś niewiarygodne figury i wzory. Pamiętam, że oglądając to powiedziałam do mojej mamy: „W życiu bym czegoś takiego nie zrobiła! W życiu nie skoczyłabym ze spadochronem!”.

Kolejny obrazek. Pamiętam jak kilka lat później, już w Stanach Zjednoczonych, do których wyjechaliśmy w ramach programu work & travel by pracować w winiarni w Napa Valley, siedzieliśmy ze znajomymi w salonie w jednym z wynajmowanych mieszkań i któryś z chłopaków powiedział, że niedaleko jest klub spadochronowy gdzie organizowane są skoki spadochronowe dla laików. Polega to na tym, że taka osoba uiszcza odpowiednią opłatę a potem przypięta do zawodowego spadochroniarza, w towarzystwie drugiego, który całe zdarzenie nagrywa i robi zdjęcia wsiada do samolotu a potem po prostu razem z nimi z niego wyskakuje. Tyle! Pamiętam jak mój Be od razu stwierdził, że on chce skoczyć i pamiętam jak ja, ta która mówiła, że nigdy tego nie zrobi też od razu zdecydowałam, że też chcę tego doświadczyć! Zaskoczyłam tym sama siebie, choć jak się później okazało nie tylko.

Kolejna sytuacja, która staje mi przed oczami to sam skok (który zresztą mogę oglądać na płycie dvd i który teraz, z perspektywy czasu przyprawia mnie o zawroty głowy i ból brzucha) i poczucie, najpierw paniki i strachu a później niezwykłej błogości, zachwytu i zrozumienia dla tych ludzi, dla których ten sport ekstremalny to coś więcej niż sport. Bo faktem jest, że w tym można się zakochać! Co jeszcze pamiętam z samego skoku? To poczucie, że oto właśnie przekroczyłam własną granicę, wystawiłam nos spod kołdry, zaczęłam obwąchiwać nowy świat i nową siebie i bardzo, ale to bardzo mi się to wszystko spodobało. To duma z siebie, z tego, że potrafię być odważna, nieprzewidywalna, zaskakująca, że umiem ryzykować, że potrafię trzymać się powziętej decyzji i nie bać się jej realizacji. To odkrycie, że moje życie leży w moich rękach i że sama mogę je kreować i popychać w stronę w jaką ja sama chcę iść, a przecież do tej pory było z tym bardzo różnie…

Właśnie dlatego piszę w tytule posta, że czasami warto skoczyć ze spadochronem co chcę byście odczytali: czasami warto wyjść ze swojej bezpiecznej przestrzeni, choć ten jeden jedyny raz i zaryzykować, spróbować odkryć siebie na nowo, spróbować przesunąć ten mur ochronny, który nam wybudowano lub który sami sobie wybudowaliśmy. Może się bowiem okazać, że to co za nim jest jest na tyle ciekawe, porywające i inne, że będziemy chcieli tego więcej.

To kto z Was skacze następny? 🙂

Related posts

MOTYWACJA I ROZWÓJ

Pracuj na swoją korzyść, nie przeciw sobie.

Przeczytałam ostatnio ciekawy post na jednym z zagranicznych blogów. Jego autor, Anthony Ongaro, pisał w nim o tym jak to się stał...

MOTYWACJA I ROZWÓJ

9 nawyków, które niosą ze sobą szczęście i zdrowie.

Macie tak czasami, że widzicie po raz pierwszy jakąś kobietę, osobę i już na ten pierwszy rzut oka uderza ona w Was poczuciem szc...