MINIMALIZM I DZIECKO

Co powstrzymuje Cię przed staniem się rodzicem minimalistą, czyli trochę o obawach i uprzedzeniach.

Minimalizm, pomimo, że ciągle zdobywa nowych zwolenników, głównie ludzi zmęczonych dotychczasowym modelem życia, nadal jest postrzegany przez wielu jako niepotrzebne dziwactwo i próba pójścia pod prąd obowiązującym trendom i sposobom na życie. Wszystko to raczej na zasadzie „nudzi Ci się, to wymyśliłeś sobie minimalizm”, tak zresztą jak „wymyśliłeś sobie wegetarianizm” czy „wymyśliłeś sobie rodzicielstwo bliskości”. Nie dziwi mnie zatem, że wielu rodziców postanawia nie walczyć z wiatrakami i kolokwialnie mówiąc woli „robić to co należy i jak należy”. Trochę ich nie rozumiem, sama walcząc rękami i nogami o to, by żyć tak jak ja chcę, ale im się nie dziwię.

Całkiem niedawno przeczytałam w jednej z książek autora bloga Becoming Minimalist ciekawy rozdział o tym jakie obawy i uprzedzenia wynikające głównie z nieznajomości tematu powstrzymują niektórych przed życiem w taki a nie sposób. Czytając go pomyślałam sobie, że ludzie ludźmi, ale jeszcze inne obawy mają rodzice, którzy chcieliby wychowywać dziecko w tym duchu. Stąd właśnie dzisiejszy post. Postanowiłam sobie bowiem, że postaram się te wszystkie (przychodzące mi do głowy) obawy i wątpliwości rozwiać. Bycie rodzicem minimalistą to bowiem naprawdę fajna sprawa!

Co zatem powstrzymuje Cię przed byciem rodzicem minimalistą:

  • Ograniczając swojemu dziecku dostęp / możliwość posiadania dużej ilości rzeczy skrzywdzę je, bo:

– pozbawię je dzieciństwa. Nie wiem jak to wyglądało u Ciebie, ale ja będąc dzieckiem nie posiadałam tony kolorowych, wszystko wiedzących, wszystko potrafiących zabawek a jakoś nie twierdzę, że z tego powodu nie miałam dzieciństwa. Co więcej, uważam, że błędem jest myślenie, że dzieciństwo powinno się naszym dzieciom kojarzyć jedynie z zabawkami. Moim zdaniem to tylko jedna ze składowych. Dzieciństwo to przecież też wolność od obowiązków, radość z czasu spędzanego z rodziną i rówieśnikami, beztroska, nauka i fantazja, do których to rzeczy wcale nie potrzeba naszym dzieciom przytłaczającej ilości rzeczy.

– sprawię, że jego dzieciństwo będzie nudne. Fakt posiadania przez nasze dzieci wszystkiego czego w danej chwili zapragną, wcale nie uchroni ich przed nudą. Poza tym uważam, że nuda jest w życiu naszym i naszych dzieci bardzo ważna a po drugie wcale nie zależy od tego ile rzeczy posiadamy, ale jak jesteśmy kreatywni i jak umiemy spędzać czas sami ze sobą. Gadżety nie są gwarantem, że nasze dziecko będzie wiodło atrakcyjne życie, raczej odwrotnie, dzięki nim bardzo łatwo może się ono stać niezwykle przewidywalne.

– sprawię, że będzie czuł się odtrącony przeze mnie. Jeśli od małego przyzwyczaiłaś / przyzwyczaiłeś swoje dzieci do tego, że niemal każde wyjście na miasto kończy się szałowymi zakupami, że za dobre zachowanie jest nagroda i że rzeczy służą do tego, by za ich pomocą okazywać sobie uczucia to rzeczywiście początkowo może tak być. Dla dziecka zmiana zachowania rodzica może okazać się dość drastyczna, ale przecież od czego jest rozmowa?

– sprawię, że będzie czuł się gorszy od dzieci, które mają ich więcej. Jesteśmy rodzicami minimalistami, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, bym zauważyła, że nasze dziecko czuje się gorzej, bo wraca do domu, w którym nie ma natłoku zabawek. Jo rzeczywiście uwielbia zabawki innych dzieci, bardzo chętnie się nimi bawi, ale równie chętnie bawi się swoimi. Wiem, że z czasem ta sytuacja może przybrać na intensywności, że może zacząć się porównywanie do innych, ale wierzę też w to, że ziarno wcześnie zasiane przyniesie konkretne owoce i że skoro postępujemy w określony sposób już teraz później będzie nam dużo łatwiej wracać do tego tematu i tłumaczyć nasze postępowanie. Poza tym, uważam, że kluczem do tego jak w takich sytuacjach czuje się nasze dziecko jest to w jakiej relacji jest ono z nami, a my staramy się całymi sobą by nasz związek z dziećmi był najsilniejszym z możliwych.

  • Minimalistyczne rodzicielstwo oznacza, że ani ja ani moja rodzina nie możemy posiadać ładnych, nowych rzeczy, a nasze dziecko powinno nosić tylko i wyłącznie ubrania po innych.

Tak bardzo jest to nieprawdą, że aż mnie to boli. Oczywiście, że możecie, a nawet musicie mieć w swoim otoczeniu przedmioty piękne. Pamiętasz jak pisałam o tym, że najlepszą drogą do tego by stać się minimalistą jest ta, by drastycznie podnieść swoje standardy dotyczące rzeczy, które posiadamy my, nasze dzieci i nasz dom? Czyli wniosek jest jeden, dzięki minimalizmowi masz szansę na to, by Twój dom stał się piękniejszy niż dotychczas, bo będą w nim tylko rzeczy naprawdę dla Ciebie znaczące i w 100% spełniające Twoje wymagania. To samo tyczy się rzeczy, które ma szansę posiadać Twoje dziecko 🙂 I jeśli nie pamiętasz to przypominam, że w minimalizmie nie ma czegoś takiego jak „powinnaś”, „nie powinnaś”. Sami wybieramy swoją drogę!

  • Rodzic minimalista powinien żyć w domu, który to odzwierciedla i zachowywać się jak na minimalistę przystało.

Czyli co? Ściany w domu muszą być białe, dekoracje ograniczone do minimum, pokoje dzieci do bólu uporządkowane, przyjęcia dla dzieci pozbawione fantazji? Nie na tym polega mój minimalizm. Minimalizm to nie sposób na pozbycie się ze swojego życia wszystkiego co sprawia nam radość i przyjemność, to nie żelazne reguły poza które nie możemy wyjść. Minimalizm to sposób na to, by usunąć ze swojego otoczenia i życia to co nam w nim przeszkadza, co nam w nim nie pasuje i się nie podoba i zostawienie miejsca na to co jest w nim dla nas największą frajdą! I według mnie odnosi się to zarówno do sfery psychicznej jak i materialnej 🙂

  • Bycie rodzicem minimalistą oznacza, że muszę pozbywać się nawet tych rzeczy związanych z życiem moich dzieci, które mają dla mnie sentymentalne znaczenie.

Bullshit! Nigdy nie byłabym w stanie pozbyć się czegoś co niesie dla mnie wielki ładunek emocjonalny i ma sentymentalną wartość. Oczywiście często jest tak, że tylko wydaje nam się, że jakaś rzecz jest dla nas wyjątkowo ważna a po czasie okazuje się, że tak naprawdę tak nie jest, ale to już inna sprawa. Minimalizm nie sprawia, że nagle stajesz się rodzicem ‚na chłodno’, który na swoje dzieci i pamiątki z nimi związane ma patrzeć tylko pod kątem ich użyteczności. Jeśli coś sprawia Ci radość i niesie ze sobą wzruszenie trzymaj to do końca życia! Ja mam zamiar tak robić 🙂

  • Rodzic minimalista nie robi materialnych niespodzianek.

Nic bardziej mylnego. Rodzic minimalista tym bardziej ma szansę zrobić dziecku niespodziankę. Jeśli Twoje dziecko nie jest nawykłe do tego, że regularnie pojawiają się w Waszym domu / jego pokoju nowe rzeczy to takie niespodziewane wyjście na zakupy / kupiony prezent ma szansę stać się dla niego fajnym, ważnym wydarzeniem. To jest właśnie niespodzianka a nie cotygodniowe zakupy w galerii handlowej, gdzie dziecko idzie z listą zakupów zakodowaną w swojej małej głowie.

  • Rodzic minimalista nie zostawia sobie miejsca na spontaniczność w wychowywaniu dzieci.

Kolejne przekłamanie. Wydaje mi się, że ja i mój mąż jesteśmy osobami mega spontanicznymi, z tym, że dla nas to pojęcie odnosi się raczej nie do tego, że robimy spontaniczne, niepotrzebne, nieprzemyślane zakupy, ale, że spontanicznie wyruszamy z naszymi dziećmi w drogę, że staramy się pokazywać im świat, że staramy się nie trzymać utartych schematów dotyczących ich wychowywania, podróżowania z nimi itp. itd. Tak zresztą też je rozpieszczamy, nie niezliczoną ilością rzeczy, choć przyznaję, że te też się zdarzają, ale swoim czasem i uwagą. Wiecie: „more life, less stuff” 😛

  • Narażę się na krytykę innych ludzi.

Żyjemy w czasach, choć zastanawiam się, czy pod tym względem kiedykolwiek były one inne, kiedy każdy i zawsze daje sobie prawo do tego, by oceniać innych. Tak naprawdę, co jako rodzice zrobimy lub czego nie zrobimy i tak będzie przez innych omówione i albo bezboleśnie zaakceptowane albo najpierw dobitnie skrytykowane. Tym bardziej nie polecam Ci się tym przejmować i w zamian dokonywać wyborów, które Ci „w duszy grają”. Mam wrażenie, że na krytykę narazisz się tak czy owak. Sama to przerabiam, choć w naszym wypadku króluje jednak pobłażliwe zdziwienie…

Zastanawiam się, czy jakiegoś punktu nie pominęłam, prawdopodobnie tak, ale mam jednak nadzieję, że mimo to jakoś Ci pomogłam. Minimalizm nie jest ani wymagający, ani ciężki w realizacji, ani tym bardziej uprzykrzający życie. Minimalizm to moim zdaniem bardzo korzystna droga na życie, zwłaszcza dla dzieci, które dojrzewając w domu pełnym nie rzeczy a miłości mają większą szansę na odnalezienie się później w dorosłym życiu, w którym nie wszystko czego pragniesz automatycznie masz. Polecam zatem! 🙂

Related posts

MINIMALIZM I DZIECKO

Jak mądrze ograniczyć ilość zabawek? Przewodnik.

Ponieważ jestem matką, matką minimalistką, posty dotyczące tego jak wychowywać dzieci w tym duchu pojawiają się tutaj i pojawia...

MINIMALIZM I DZIECKO

Moje dziecko nie chce nowych zabawek. Dlaczego?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym skąd biorą się dzieci, o których sami rodzice tychże mówią "rozwydrzone" i "roszczeniowe". ...