WARTO

Co czytamy, czyli 5 książeczek, które polecamy pod choinkę.

Kilka tygodni temu na blogu pojawił się wpis o książeczkach do oglądania i opowiadania, które ostatnimi czasy cieszą się u mojego dwulatka największą sympatią. Ponieważ zbliżają się Mikołajki i Święta Bożego Narodzenia pomyślałam, że właśnie teraz warto, bym się z Wami podzieliła kolejną listą książeczek, tym razem skupię się jednak na tych, które z założenia służyć mają do tego, by je dziecku czytać. Oczywiście różnie u nas z tym bywa, bo Jo potrafi sobie zażyczyć, by mu ich nie czytać, a opowiadać, ale jednak coraz częściej zaczyna wygrywać ta pierwsza opcja 🙂

„Elmer. Słoń w kratkę”

Ten zbiór 4 opowiadań o kolorowym słoniu to w tej chwili nasz numer jeden wśród książeczek do czytania. Okazało się, że Elmer z sukcesem wdarł się do serca mojego synka i chyba zostanie tam na dłużej, bo planuję zakup kolejnego takiego tomiku. Książeczki o Elmerze to moim zdaniem dobra inwestycja, bo słoń w kratkę to niezły indywidualista, który w prosty, ale wymowny sposób tłumaczy najmłodszym świat, gdzie każdy jest inny i niezwykły. Atutem bajki są też bardzo kolorowe ilustracje, które dzięki mojemu synkowi znam już na pamięć 😛

„Sprytnie, Albercie”

Ta książeczka jest pierwszą z serii o Albercie Albertsonie, która trafiła w ręce Jo. Pierwszą, ale nie ostatnią, bo pod choinką synek znajdzie kolejną. Przyznaję, że długo wahałam się przed zakupem tych książeczek, głównie dlatego, że nie przypadły mi do gustu te bardzo proste, rysowane jakby dziecięcą ręką ilustracje. Teraz wiem, że moim błędem byłoby nie kupienie ich synkowi. Po reakcji Jo widzę bowiem, że to strzał w dziesiątkę. Na tylnej okładce książeczki czytamy, że Albert to „zwyczajny chłopiec, w którym dzieci rozpoznają swoje zachowania i emocje – radość zabawy, ciekawość świata, nieograniczoną fantazję, ale też złość, zazdrość czy strach.” I tak właśnie jest. Bardzo cenię sobie takie publikacje dla najmłodszych, które pozwalają dziecku zrozumieć siebie. Z tego właśnie powodu tak bardzo lubimy z Jo również…

cynamon i trusia

„Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości”

Cudowna książeczka, którą najpierw pokochałam ja a później synek! Zbiór wierszyków o uczuciach, które towarzyszą dzieciom na co dzień. Ta akurat część (są jeszcze dwie inne) opowiada o tym jak Cynamon i Trusia na chwilę przestali być przyjaciółmi. Każdy z kolejnych wierszyków opisuje inną emocję, która tej sytuacji towarzyszyła, począwszy od smutku, poprzez złość, zazdrość, tęsknotę, po radość i ulgę. Dodatkowo, co dla mnie jest niewątpliwym atutem, wierszyki te są bardzo niebanalne, niekoniecznie zawsze się łatwo rymują, ale mają w sobie niezwykły urok. Tak samo zresztą jak sama historia tej dwójki przyjaciół 🙂 Polecam bardzo, bardzo serdecznie.

„Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham”

Nasz kolejny hit, ale też klasyk literatury dziecięcej, przynajmniej takie mam odczucia po tym jak widzę tą książeczkę u kolejnych osób, na kolejnych zdjęciach. W naszym domu jest to jedna z książeczek, której lektura przed snem jest obowiązkowa. Zauważyłam, że Jo zarówno tą jak i następną książkę, o której tutaj przeczytacie, przekłada na swoją relację z tatą i ze mną. „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham” to bardzo konkretna dawka miłości przed snem. Uwielbiam ją czytać synkowi i nie raz zdarzyło mi się kończyć ją ze łzami w oczach. Prawdziwa.

„Proszę mnie przytulić”

Ta z kolei książeczka powoli zapracowywała sobie na nasze uwielbienie. Początkowo myślałam, że jej zakup był nieprzemyślany i niezbyt trafny. Ani ja bowiem, ani mój synek nie przekonaliśmy się do niej od razu. Po czasie nasze odczucia względem niej uległy drastycznej zmianie i obecnie jest to jedna z naszych ulubienic. „Proszę mnie przytulić” to urocza opowieść o „tacie misiu i synku misiu” (słowa mojego synka), którzy razem wędrują przez las i przytulają kolejnych jego mieszkańców, bo przecież przytulenie to najlepszy sposób na to, by mieć udany dzień 🙂

To są nasze obecne hity, nasi ulubieńcy, czyli książki, które czytamy codziennie. Bardzo ciekawi mnie co króluje u Was i czy możecie polecić coś mnie i mojemu dwulatkowi? Może odkryliście jakieś cudo do czytania, o którym ja nie mam pojęcia, a które warte jest uwagi? Będę Wam bardzo wdzięczna za każdą sugestię! 🙂

Related posts

WARTO

Minimalizm level up, czyli kilka słów o książce Katarzyny Wągrowskiej „Życie zero waste”.

Kasię oraz jej blog Ograniczam Się kojarzę od bardzo dawna. Mam jakoś wrażenie, że zaczynałyśmy swoją blogową przygodę mniej...

WARTO

„Im mniej tym więcej” i wywiad z Joshuą Beckerem. Część 2.

Joshua Becker jest założycielem i autorem bloga Becoming Minimalist, który inspiruje innych, w tym mnie, do tego, by posiadać mniej...

  • Kajtek i miś. Prawie bez ilustracji, ale moja córa zakochała się w tej książce jak miała 2 i pół roku i czytałyśmy ją każdego wieczoru przez pół roku. Na początku mnie nie zachwyciła, ale teraz uważam, że to najlepsza książka dla dzieci jaką mamy.