SLOW LIFE

Boże Narodzenie w rytmie slow, czyli o tym jak zamierzam dbać o nas w czasie Świąt.

Odkąd mieszkamy z mężem w Danii, czyli od 8 już lat (?!) Święta stały się dla nas czasem, kiedy podróżujemy. Nie, nie do ciepłych krajów czy na jakąś egzotyczną wyspę, ale do Polski, do rodziny i tradycji, bez której, akurat dla nas, Boże Narodzenie nie jest tym czym być powinno. Tak jak zawsze te wyjazdy do domów rodzinnych niosą ze sobą dużo ekscytacji, podniecenia i radości tak zawsze też łączą się z dużym zmęczeniem i przesytem, którym te tygodniowe czy dwutygodniowe pobyty z naszymi rodzinami są nacechowane. Wszystkiego jest wtedy bowiem dużo i wszystko dzieje się wtedy jakoś tak szybko. Zbyt szybko i intensywnie. Przecież musimy zobaczyć się z całą rodziną, musimy w trakcie Świąt odwiedzić tych czy tamtych jej członków, w międzyczasie musimy znaleźć czas dla znajomych i przyjaciół, musimy zrobić ostatnie świąteczne zakupy, a nade wszystko musimy nacieszyć się tym czasem, choćby padając ze zmęczenia. Właśnie dlatego od kilku już lat marzę o tym, by móc spędzić te kilka niezwykłych dni w zupełnie inny sposób, by zamiast z ciągłym pędem, Boże Narodzenie kojarzyło mi się ze spokojem. Marzę o Świętach w rytmie slow i wreszcie w tym roku mam okazję by tak je spędzić! 🙂

Ponieważ niedawno na świecie pojawiła się nasza córeczka tegoroczny wyjazd do Polski stał się po prostu niemożliwy. I tak jak trochę mi żal, że nie zobaczymy się w tym czasie z wszystkimi członkami naszych rodzin, tak cieszę się jak dziecko na myśl o tym, że oto wreszcie spędzimy te Święta tak jak tego od dawna chciałam. Razem i w spokoju. Będzie pięknie, wiem o tym! W tym roku mam zamiar celebrować ten czas! Nie będzie zatem niepotrzebnej bieganiny, nie będzie parcia na to, że musi być perfekcyjnie do bólu, nie będzie braku czasu na to by spokojnie siąść i porozmawiać i nacieszyć się sobą, nie będzie wędrówek z domu do domu, z przyjęcia na przyjęcie. Te Święta Bożego Narodzenia oraz czas okołoświąteczny spędzimy inaczej a ja sama znajdę dla siebie więcej czasu, który poświęcę na spełnianie własnych potrzeb i zachcianek. Pomimo wszystko! 🙂

A tak będziemy o siebie dbać w czasie Świąt:
  1. Będziemy celebrować chwile. Nawet tak błahe jak niespieszne picie zielonej herbaty. Wiem, że przy dwójce małych dzieci nie będzie to proste, ale wydaje mi się, że doszliśmy z mężem już do niemałej wprawy w znajdywaniu spokoju nawet tam gdzie go nie ma lub gdzie o niego trudno.
  2. Zamiast spędzać czas przed TV (czas, który ostatnio i tak skurczył się do rozmiarów mikroskopijnych) zamierzam słuchać jeszcze więcej kojącej muzyki, którą z chęcią będę przeplatać moimi ukochanymi świątecznymi płytami, takimi jak na przykład „Christmas” Michaela Buble. Nic tak nie poprawia bowiem humoru i nic tak nie wprowadza w świąteczny nastrój jak muzyka właśnie!
  3. W miejsce sztucznego światła żarówki wprowadzę więcej światła świec przy którym przecież spędza się najpiękniejsze, długie wieczory i prowadzi się najlepsze, intymne rozmowy.
  4. Będziemy spacerować. Dużo. Marzę o tym od kilku ostatnich miesięcy, które spędziłam będąc w zaawansowanej ciąży. Chcę mroźnych spacerów z mężem, synkiem i córeczką w wózku. Chcę iść i rozmawiać bez końca!
  5. Będziemy mądrze jeść. Na to zawsze jest dobry czas i pora, ale wydaje mi się, że w okresie okołoświątecznym chyba najtrudniej opanować się przed bezsensownymi, niezdrowymi wyborami i zakupami jedzeniowymi. Te piękne opakowania kuszą przecież na każdym kroku! Poza tym od dłuższego czasu obiecuję sobie, że zamiast słodkich ‚gotowców’ ze sklepu będę rozpieszczać siebie i swoją rodzinę słodyczami własnego wyrobu. Święta są genialnym czasem na to, by w końcu, tak naprawdę, plany wprowadzić w życie 🙂
  6. Udekoruję swój dom w sposób jaki lubię. Nie będzie zatem ferii barw a kolory bardziej stonowane, choć oczywiście Święta bez czerwienie to nie Święta, nieprawdaż? 😛
  7. Będę czytać! Od długich już lat, z przyczyn, o których pisałam na samym początku, czytanie nie było rzeczą, na którą mogłam sobie w czasie Bożego Narodzenia pozwolić. A przecież to jedna z moich ulubionych czynności ever! W tym roku w końcu będę miała taką możliwość i już nie mogę doczekać się tych nielicznych zapewne, ale jednak, chwil z książką i świątecznymi piosenkami w tle.
  8. Będziemy się śmiać ile wlezie i cieszyć z tego, że jesteśmy razem i nic nie musimy a chcemy 🙂
  9. Jeszcze bardziej ograniczę czas, który spędzam w sieci. Boże Narodzenie daje tak wielu z nas możliwość na to, by zwolnić i nie przytłaczać się nadmiarem informacji czy bodźców. Ciągle zastanawiam się, dlaczego tak niewielu z nas potrafi z niej skorzystać?
  10. Nie będziemy się nigdzie spieszyć! To jest chyba ten element mojego planu na Święta, z którego cieszę się najbardziej! Przez ostatnie kilka lat moje życie zmieniło się tak bardzo, ja zmieniłam się tak bardzo, że nie cieszy mnie już perspektywa zabieganego Bożego Narodzenia, kiedy każdy dzień zaplanowany jest po brzegi i tak naprawdę trudno jest znaleźć czas, by cieszyć się tymi Świętami. Tym bardziej raduję się na myśl, że nasze Boże Narodzenie w tym roku będzie tak inne od tych kilku, kilkunastu poprzednich! 😀

A Wy jak spędzacie ten świąteczny i okołoświąteczny czas? Też czujecie, że powinien wyglądać trochę inaczej, czy może od lat cieszycie się Bożym Narodzeniem ‚w stylu powolnym’?

Related posts

SLOW LIFE

O świadomym jedzeniu, czyli kilka słów na temat uważności.

Kilka dni temu zrobiłam na obiad swoją ulubioną zapiekankę makaronową. Korzystając z okazji, że jedno dziecko jest w przedszkolu...

SLOW LIFE

Jak pokochałam ciszę, czyli o tym dlaczego warto się z nią zaprzyjaźnić.

Nie wiem jak to wyglądało u Was, ale ja wychowywałam się w domu, w którym od pewnego momentu telewizor był niemalże pełnoprawny...