MÓJ MINIMALIZM

A może by tak…, czyli dlaczego w 2017 roku warto ‚zainwestować’ w minimalizm!

Jako, że mamy nowy rok, czas nowych możliwości, wyborów i zmian pomyślałam sobie, że jest to również doskonały czas na to by zainteresować się minimalizmem i brnąć w niego z satysfakcją, brnąć. Tak sobie myślę, że skoro tu jesteście to albo właśnie nad tym się zastanawiacie albo już w niego wsiąkliście lub wsiąkacie. I dobrze! Ci bowiem, którzy robią to drugie może upewnią się, że dobrze wybrali a Ci, którzy do minimalizmu się przymierzają przekonają się, że jest on dla nich. Jak? Po prostu powiem Wam, dlaczego minimalizm jest tak fajny! 😛

Minimalizm to wyzbywanie się ze swojej przestrzeni i życia tego, co niepotrzebne i tym sposobem robienie miejsca na to co ma prawdziwą wartość i sens.

Skąd jednak macie wiedzieć, że jest on dla Was? Jakie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to w minimalizmie właśnie znajdziecie spokój i wyzwolenie?

  1. Nie chcecie żyć ‚od rzeczy do rzeczy’, nie chcecie, by to one determinowały to jak się czujecie, o czym myślicie i co planujecie. Męczą Was ciągle na nowo tworzone listy przedmiotów, które chcecie posiadać, które wypada Wam posiadać czy które musicie posiadać, by być ‚na topie’.
  2. Czujecie się przytłoczeni przedmiotami, obarczeni nadmiarem. Macie dość tego, że wszystkiego w Waszym otoczeniu jest zbyt dużo, że części z posiadanych rzeczy nawet nie używacie, że zabierają Wam miejsce, czas, uwagę, że zbierają kurz nie dając nic w zamian.
  3. Nie chcecie się do nich przywiązywać. Macie dość uczucia straty czy wyrzutów sumienia, które towarzyszą Wam za każdym razem, gdy musicie się czegoś pozbyć. Nie chcecie nadawać rzeczom cech ludzkich czy niezwykłych wartości, które przecież warunkują przywiązanie i usprawiedliwiają ból związany z rozstaniem. Chcecie być w stanie łatwo rezygnować z przedmiotów, których jeszcze nie posiadacie. Nie chcecie by myśl o tym, że tak nie jest sprawiała, że Wasze poczucie szczęścia traci na wartości.
  4. Chcecie pełniej doświadczać życie. Chcecie robić, nie mieć. Czujecie, że to właśnie stamtąd płynie prawdziwa satysfakcja i szczęście. To właśnie doświadczeniom chcecie nadać większą wartość, nie rzeczom. Chcecie umieć powiedzieć ‚nie’ nowej parze butów na rzecz wyjścia do teatru na ukochaną sztukę. Chcecie odzyskać czas poświęcany rzeczom na to, by spędzać go w inny sposób, bardziej kreatywny, głęboki, wartościowy.
  5. Chcecie spełniać marzenia. Jesteście zestresowani i przemęczeni i czujecie, że bez zmian w życiu na spełnianie marzeń nie znajdziecie ani czasu ani miejsca. A minimalizm to przecież nie tylko podejście do otaczającej przestrzeni, to też stan umysłu i wyjątkowe podejście do siebie.
  6. Chcecie się rozwijać i żyć świadomie. Potrzebujecie bodźca do tego, by ogarnąć swoje życie na nowo, by przewartościować pewne sprawy, podjąć nowe, lepsze decyzje, zmienić niezdrowe dla Was przyzwyczajenia. Chcecie tego, by ktoś / coś sprawiło, że będzie Wam się chciało rozwijać w sposób o jakim od dawna myślicie.

I to wszystko zagwarantuje Wam minimalizm właśnie. Wiem po sobie. Zaczniecie od szafy, półki z książkami czy kosmetyków a skończycie na przemeblowywaniu swojej głowy, na szukaniu nowych możliwości dla siebie, swojego rozwoju. Spróbujecie?

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm i hygge. Co je łączy?

Ponieważ znam minimalizm i ponieważ znam hygge, czyli duński, osławiony ostatnio bardzo, sposób na szczęśliwe życie wymyśliła...

MÓJ MINIMALIZM

Ten straszny minimalizm, czyli 6 rzeczy, których się niepotrzebnie obawiasz.

Za kim z Was chodzi minimalizm? Kogo kusi i nęci? Komu z Was wydaje się, że to fajna droga i fajny sposób na życie? A kto z Was mi...

  • Zaczęłam od pudeł pełnych dziwnych rzeczy, potem zajrzałam do szaf, łazienki. Teraz jestem w kuchni. Powoli, nie bez trudu, ale systematycznie próbuję 🙂 Z każdym krokiem robi się lżej. W głowie też 🙂

    • Prawda?! Ja zaczynałam od swojej szafy, było ciężko i robiłam to w kilku podejściach. Poźniej przyszły książki i cała reszta. Teraz rozkręciłam się na dobre i chyba bardziej lubię się pozbywać rzeczy niż je kumulować, choć nadal mam swoje słabe punkty 😛 Ale cieszę się jak wariatka z tego, że kiedyś odkryłam, że można tak żyć! Powodzenia! :*

  • Do Ka

    U mnie była szafa i świadome jej budowanie od nowa. Zabawki syna, kosmetyki (wiecie jak mało kosmetyków potrzebuję?????😁 naprawdę nie trzeba mieć 10 balsamów do ciała😁) , szuflady, a ostatnio prawdziwe wyzwanie: wszystkie dokumenty, listy itp. Warto! Życie staje się lepsze.

    • Zdecydowanie! Kosmetykową sytuację doskonale rozumiem, bo były czasy kiedy w łazience miałam trzy balsamy i żele pod prysznic, każdy w innej linii zapachowej, bo wiesz, każdy na inny humor… Chore. Teraz mam jeden i jest mi z tym o niebo lepiej. A jak się skończy to się nie balsamuję i tyle 😛