MYŚLĘ

Let it be, czyli noworocznych słów kilka :)

Witam Was u siebie w Nowym Roku! 🙂

Czy Wy też czujecie ekscytację wynikającą z faktu, że coś się skończyło i coś innego, nowego właśnie się zaczyna?! Ja czuję się tak każdego roku. Za każdym razem, gdy stary, choćby nie wiem jak dobry dla mnie rok odchodzi w zapomnienie z wielką radością i nadzieją witam ten nowy, który przychodzi. Gdyby się nad tym bardziej zastanowić to ten 1 stycznia stał się dla mnie synonimem 1 września z dzieciństwa. W tamtym czasie to właśnie pierwszy dzień szkoły kojarzył mi się z nowym początkiem, świeżym startem i wiarą w to, że będzie równie dobrze, jeśli nie lepiej niż to było przed wakacjami. Odkąd jestem osobą nie uczącą się (Boże! Dzięki Ci za to! 😛 ) to Nowy Rok stał się tym czasem, który przynosi ze sobą plany i oczekiwania względem siebie. I wiecie co? Lubię to bardzo! Lubię wierzyć w swoje możliwości, lubię snuć plany na przyszłość, lubię patrzeć w nieznane z nadzieją na lepsze. Lubię też podsumowywać swoje dotychczasowe życie, lubię widzieć jak bardzo się zmienia na lepsze, lubię rozmyślać nad tym jak sama bardzo się zmieniłam na przestrzeni ostatnich lat, ile dobra mi one przyniosły. I lubię myśleć, że to co przede mną, mimo oczywistych zawirowań, strat czy bolączek, będzie jeszcze lepsze. Życie przecież na każdym kroku daje mi dowody na to, że tak właśnie będzie! 🙂

Ostatni rok był dla naszej rodziny jednym z najważniejszych i najpiękniejszych. Najpierw, dzień przed Wielkanocą, z ogromnym zaskoczeniem odkryłam, że jestem w ciąży. Poźniej razem z mężem zdecydowaliśmy, że jest to nasz ostatni pełen rok, który spędzimy w Danii, że chcemy wracać do Polski, że czas na to najwyższy, że moment na to idealny i że tęsknota już zbyt duża. Listopad przyniósł nam natomiast, dwa tygodnie wcześniej niż to było planowane, naszą ukochaną córeczkę. Dopełnienie rodziny. Mały cud, który skradł serce nas wszystkich 🙂 Było zatem pięknie zeszłego roku, piękniej niż zwykle i dlatego życzę sobie, by ten rok 2016 był choć w połowie tak dobry dla mnie i moich bliskich jak rok ubiegły. To wystarczy. Niech będzie spokojnie, rodzinnie i rozwojowo. Tylko tyle. A jeśli będzie ciężko to miejmy siłę by sobie z tym poradzić. Więcej nie oczekuję i więcej nie potrzebuję, choć oczywiście zawsze jestem otwarta na miłe niespodzianki!

W tym roku nie robię postanowień, robię plany. Zauważyłam bowiem, że to, że coś sobie postanowiłam nigdy tak naprawdę nie sprawiło, że się zmieniłam czy, że do czegoś doszłam. Zwykle kończyło się bowiem na tym, że po kilku tygodniach zrywałam dane postanowienie i wracałam do starych przyzwyczajeń. Banalnie prawda? Banalnie i prawdziwie. To właśnie dlatego teraz planuję swoją przyszłość, to, co i jak w tym roku chcę osiągnąć, jakie cele zrealizować, czemu i komu chcę poświęcić swój czas. Nie jest tych planów wiele, ale są bardzo konkretne. Marzenia również. Tak jak to na przykład, by ten mój blog stał się fajnym, wartym regularnego czytania miejscem w sieci, byście z chęcią tutaj zaglądali i dzielili się ze mną tym co dla Was ważne. Mam na to cały rok! Trzymajcie za mnie kciuki, bo odkąd na świecie pojawiła się Ki mój czas, który mogę przeznaczyć na życie tzw. pozarodzinne uległ drastycznemu okrojeniu i chyba tylko cud pozwoli mi, przynajmniej przez pierwszą połowę tego roku, na regularne tworzenie postów 😛

A jak Wy zapatrujecie się na rok 2016? Macie jakieś plany i nadzieje z nim związane?

Dla mnie to będzie rok powrotów, a Wam życzę, by był to rok spełniania marzeń, tych maleńkich i tych wielkich. Od marzeń przecież tak często zaczyna się wszystko co dobre w naszym życiu! :*

Paula

Related posts

MYŚLĘ

O dziewczynkach, którymi nie byłam.

Ponieważ dużo ostatnio 'siedzę' w książkach dla dzieci wróciłam do swoich dziecięcych lat i przypomniałam sobie te wszystkie k...

MYŚLĘ

Agnieszka Maciąg.

O swoim pędzie w "Smaku zdrowia" [s.20]:Mam teraz przed oczami szybko przebierającego nóżkami chomika w kołowrotku. Chomik bie...