MÓJ MINIMALIZM

3 pytania jakie powinieneś sobie zadać zanim zaczniesz minimalizować.

Zastanawiałam się o czym powinnam dzisiaj pisać, co jeszcze ważnego na temat minimalizmu mogę Wam przekazać, co ma szansę Was zaciekawić i może zmotywować do działania (bo wiecie mam wrażenie, że piszę tylko o tym i może temat Wam się trochę przejada)? Padło na pytania jakie chyba warto sobie zadać zanim za porządkowanie swojej przestrzeni życiowej się zabierzemy. Przy tym , do razu podkreślam, że ja ich wszystkich sobie na samym początku nie zadałam, poszłam po prostu na żywioł, co w praktyce oznacza to, że na niektóre z nich szukałam odpowiedzi później:) 

  1. Co masz zamiar zrobić z rzeczami, których już nie chcesz? Ponieważ swoja przygodę z minimalizmem zaczynałam jeszcze w czasie, gdy mieszkaliśmy w Danii jakoś bardzo łatwo udało mi się uniknąć tego pytania i konieczności odpowiedzi na nie. Moje sprzątanie naszej przestrzeni kończyło się bowiem na tym, że nieliczne, niepotrzebne nam rzeczy trafiły do tamtejszych sklepów charytatywnych a dużo większa większość została po prostu przez nas odesłana do Polski, gdzie z cierpliwością i uporem czekała sobie na nasz powrót, który to nastąpił jakieś 2 lata (?) później… Po pojawieniu się w Polsce nagle ze zgrozą odkryłam, że na razie to ten mój minimalizm taki trochę na wyrost i tylko z nazwy jest, bo te rzeczy przecież są i czekają. Co teraz z nimi zrobić? Komu, jak i gdzie je oddać? Moja rada zatem: zrób plan lub choćby listę pomysłów, która pomoże Ci ogarnąć to zagadnienie. Zastanów się nad tym gdzie i co możesz sprzedać (olx, allegro), co i komu możesz oddać (u mnie najwięcej zyskał mój tata, beneficjent większości pomężowych ubrań, ale trochę ciuchów powędrowało też do mojej mamy czy innych członków rodziny), jaka organizacja ucieszy się z jakiego rodzaju rzeczowego datku (Caritas, dom samotnej matki, dom dziecka). Mam wrażenie, teraz już nawet doświadczenie, że wiedza na temat tego, co z czym chcemy zrobić bardzo ułatwia nam działanie. Ja jestem teraz w takim momencie, że gdy okazuje się, że coś musi opuścić mój dom to od razu wiem, w którym miejscu, pudle, ma wylądować i jak mam się tym zająć. Fajne uczucie.
  2. Co sprawi, że ten proces sprzątania i minimalizowania będzie dla Ciebie łatwiejszy? Ponieważ sama jestem trochę control freakiem i bardziej niż trochę perfekcjonistką zmieszaną z wielbicielką porządku to minimalizowanie przebiegało u mnie dość żwawo i bezboleśnie. Po prostu odkryłam, że minimalizm to odpowiedź na wszystkie moje bolączki i tyle. Szybko się w tym wszystkim jakoś zorganizowałam a mój mózg, mam wrażenie, przeszedł na inne, nowe tory działania, z których nie chciał schodzić. Tym sposobem dość szybko pozbyłam się ze swoich szaf i pomieszczeń wszelakich tego co niepotrzebnie w nich zalegało. Wiem jednak, że nie każdy jest mną (hahaha 😛 ) i nie dla każdego radykalne uprzątnięcie swojego mieszkania czy domu jest sprawą łatwą i bezbolesną. W związku z tym sugeruję, zanim już się z tym procesem weźmiecie za bary, o to byście przygotowali sobie kilku rzeczy, pomysłów, które pomogą Wam się z nim zmierzyć. Pomocne może okazać się ustalenie daty, może nawet godziny, która ma być deadlinem na wykonanie konkretnego zadania, uprzątnięcia konkretnego miejsca czy półki. Fajnie jest też umieć dopasować sobie czas, który w ciągu dnia mamy do danego miejsca, które w takim a takim okresie czasu jesteśmy w stanie uprzątnąć. Masz pół godziny? To może zajmij się szufladą a nie całą szafą pełną ubrań? Warto też pomysleć o pojemnikach czy pudłach, które posłużą do chwilowego przechowywania rzeczy, o których przyszłości właśnie decydujesz. Wiecie co jeszcze pomaga w realizacji tego typu zadań? Porządek. Nie lubię robić czegoś w miejscu, które jest zdominowane przez chaos i brud. Najpierw zatem sprzątam a potem zabieram się za tzw. brudną robotę, w tym wypadku polegającą na minimalizowaniu. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale u mnie ład, który panuje dookoła sprzyja mojemu myśleniu i podejmowaniu trafnych decyzji.
  3. Co jest, co będzie Twoim motywatorem do działania? Co to działanie ułatwi? Mnie motywowały posty dotyczące minimalizmu na innych blogach, zwłaszcza tym Joasi Głogazy, autorki książki „Slow Fashion”. Jej podejście do posiadania ubrań było dla mnie jak objawienie i rzeczywiście to co na ten tamat pisała i co ja u niej wyczytałam dawało mi konkretnego kopa do działania. Poza tym motywowała mnie przyszłość, a raczej moje wizualizacje na temat tego jak ma ona wyglądać, jak mam w niej wyglądać ja i mój wymarzony dom, w którym na pewno nie miał dominować niepotrzebny mi nadmiar. Pamiętam jak wsiąkłam w tym okresie w Pinterest i zaczęłam rozmyślać nad swoim stylem i tym, co chcę by on reprezentował a co mi w tym przeszkadza (jakie ciuchy w mojej szafie kompletnie mi tą wizję mnie samej stylowej burzą?) Do tej pory takie właśnie rzeczy ładują mnie pozytywną energią i nie pozwalają mi kompletnie odpłynąć czy zejść z raz obranej ścieżki. Tym bardziej tego typu motywatory ważne są na samym początku, wtedy przecież najłatwiej zrezygnować. Może Ciebie też zmotywuje post, zdjęcie z Pinteresta a może wystarczy, że zadbasz w tym wszystkim o dobrą muzykę, bo resztę masz już w głowie porządnie ułożoną?

Powodzenia!

Related posts

MÓJ MINIMALIZM

Stres, zakupy i minimalizm.

Mam wrażenie, że mojemu życiu towarzyszy ostatnio jakiegoś rodzaju rozdwojenie. Z jednej strony czuję wielkie szczęście, miłoś...

MÓJ MINIMALIZM

Minimalizm w praktyce, czyli 6 rzeczy, których nie kupuję.

Jakiś rok temu trafiłam na jednym z blogów na wpis, w którym autorka wymienia 5 rzeczy, których już nie kupuje, vel. kupuje duż...